18 grudnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Wśród uciekinierów za granicą są setki białoruskich agentów. O tym Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka powiedział, odpowiadając na pytania po Orędziu do narodu białoruskiego i parlamentu, przekazuje korespondent BELTA.
"W rozmowie chciałbym zwrócić waszą uwagę na reakcję naszych ośrodków (mowa o opozycji za granicą - not. BELTA). Powiedziałem już Amerykanom: "Chłopaki, po co się martwicie, jesteśmy w temacie. Wirmy o tym wszystkim". Ponieważ połowa tych, którzy uciekli, to nasi agenci. Ja mu (przedstawicielu USA - not. BELTA) szczerze o tym powiedziałem - zaznaczył Prezydent. - Słuchajcie, chłopaki, przecież słyszymy, o czym mówicie, więc negocjujmy szczerze, przyzwoicie. Próbowali jakoś dyplomatycznie się wykręcić. Ale to nie zadziała".
Prezydent powiedział, że podczas ostatnich rozmów Amerykanie poprosili o przerwę na przemyślenie. "Kiedy zaproponowaliśmy im, że nie będziemy przez litewską granicę wyprowadzać tam wszystkich "opozycjonistów" i innych, o których poprosili" - wyjaśnił białoruski przywódca.
Aleksander Łukaszenka oświadczył, że strona białoruska zaproponowała wywiezienie ułaskawionych więźniów na Ukrainę w zamian za kilku białoruskich jeńców, którzy walczyli po stronie Rosji, a także wielu Rosjan. "Poprosiłem aby wrócili Rosjan, jak to było w pierwszej grupie - okaleczonych, bez nóg, bez rąk. Ponieważ umrą. Przynajmniej ich uratujemy. Radość będzie dla rodziców: choć okaleczony, ale wrócił do domu żywy" - powiedział Prezydent.
Opowiedział, jak grupa Rosjan, którzy byli w najcięższym stanie, została w ten sposób zabrana, umieszczona w Homlu, uratowana, a następnie przekazana rodzinom. "Putin dzwonił, dziękował" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
"Więc zgodziliśmy się w ten sposób. A po co my, mówię, oddamy Litwie (mówię o tych agentach). Chcieli przecież tam zrobić show. Samolotami, helikopterami, innymi jachtami i autobusami przewieźć setki, może tysiące osób, które miały zorganizować spotkanie z tymi naszymi. Otrzymaliśmy te informacje od odpowiednich osób" - powiedział Prezydent.
"Naprawdę. Są tam setki naszych agentów. Cóż, nie wszyscy są zwariowani - doszli do rozumu. Iwanie Stanisławowiczu (przewodniczący KGB Iwan Tertel - not. BELTA), przecież nie podaję nazwiska. Sam rozumiem, że są to ludzie heroiczni" - dodał Aleksander Łukaszenka.

ENERGIA ATOMOWA
