13 lutego, Brześć /Kor. BELTA/. Sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Aleksander Wolfowicz odwiedził 12 lutego jedną z jednostek 38. Oddzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej. Jej żołnierze poza punktem stałej dyslokacji wykonują zadania zgodnie z przeznaczeniem podczas kontroli Sił Zbrojnych, donosi korespondent BELTA.
Zgodnie z planem kontroli SZ decyzją głowy państwa 38. Brygada została postawiona 10 lutego w najwyższy stopień gotowości. Jednostki wykonują przydzielone zadania w różnych lokalizacjach. Tak więc dyżurna kompania reagowania wyruszyła do rejonu koncentracji. Żołnierze wykonali nocny przemarsz, pokonując ponad 50 km. W tym czasie napotkali drony i zasadzki wroga. Zajmując węzeł oporu, desantowcy wyposażyli pozycje, systemy ogniowe, systemy łączności. Mają za zadanie utrzymać linię obrony, nie dopuścić do przebicia warunkowego wroga.
"Wraz z zajęciem fortyfikacji następnej nocy podjęto próbę zajęcia punktu oparcia kompanii. Wróg w nas uderzył, przez godzinę toczyła się walka. Próbowali wyczuć nasze słabe punkty, przeczołgać się, gdzieś wysadzali się na konwencjonalnych polach minowych. Personel energicznie odparł atak" - powiedział dowódca jednostki sił operacji specjalnych. Podczas kontroli desantowcy trenują, doskonalą swoje umiejętności.
Można powiedzieć, że nie tylko warunkowy przeciwnik, ale także pogoda sprawdzają siły żołnierzy. "To minus, to plus - trudne, ale są gotowi do tolerowania i wykonywania zadań zgodnie z przeznaczeniem. Słiżba jest zorganizowana na trzy zmiany. Niektórzy służą bezpośrednio na stanowiskach bojowych. Druga przebudzona zmiana jest gotowa od razu przystąpić do wykonywania zadań, trzecia odpoczywa" - powiedział żołnierz.
Według Aleksandra Wolfowicza dowódcy i personel znają swoje zadania. Zauważył też pewne niedociągnięcia. "Istnieją niuanse, na które należy zwrócić uwagę, ale jest to zarówno kontrola, jak i szkolenie. Trzeba się uczyć w takich warunkach. Broń Boże, aby nie było oczywiście prawdziwych walk, jak w Ukrainie. Obserwujemy to doświadczenie i wdrażamy w programy szkolenia bojowego" - zapewnił sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa.
Taka kontrola pozwala zobaczyć poziom wyszkolenia personelu, w jaki sposób żołnierze są przeszkoleni w przeciwdziałaniu dronom, wykrywaniu grup dywersyjno-wywiadowczych. Żaden aspekt nie pozostaje bez uwagi. "Teraz trzymają egzamin bardziej w zakresie przygotowania taktyczno-specjalnego. Przed nami zajęcia kontrolne z treningu ogniowego, test wytrzymałości fizycznej. To wykonanie testów o charakterze siłowym, testów wytrzymałościowych - wymarsz, pompki , podciągnięcia" - wymienił Aleksander Wolfowicz.

Zaznaczył, że na razie jest za wcześnie, aby wyciągać wnioski na temat kontroli. Sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa odwiedza jednostki w miejscach wykonywania zadań. "Ogólnie mam pozytywne wrażenie. Oczywiście są niuanse. Wszystko jest rejestrowano przez urzędników kompleksowej grupy Sekretariatu Stanu Rady Bezpieczeństwa w celu ogólnej analizy i podsumowania, aby coś poprawić, zrobić jeszcze lepiej niż jest" - podsumował Aleksander Wolfowicz.

ENERGIA ATOMOWA
