Każdy okres w historii niepodległej Białorusi można uznać za punkt zwrotny. Nawet jeśli był to dość zwyczajny - jak na światowe standardy - rok. Budując relacje z globalnymi graczami i sąsiadami, balansując między wyzwaniami i dużymi projektami na arenie międzynarodowej, młodej republice udało się udowodnić, że kurs na suwerenną przyszłość i wielowektorowość nie jest piękną formułą, ale prawdziwą strategią rozwoju kraju. W nowym wydaniu projektu YouTube BELTA "Jak to było" wyruszymy w rok 2017. W rok, w którym Białoruś zaskakiwała odważnymi inicjatywami i nieoczekiwanymi decyzjami, otwierając się na świat z nowej strony. W rok, w którym Aleksander Łukaszenka, sprzeciwiając się pasożytnictwu społecznemu, stanął w obliczu prowokacji i ponownie odparł próby wysadzenia sytuacji na Białorusi. W rok, w którym kraj osiągnął przełom w przemyśle, spełniając w ten sposób marzenie głowy państwa. Chcecie wiedzieć, jak to było? Teraz o wszystkim opowiemy.
Dlaczego Białoruś wprowadziła ruch bezwizowy
Rok 2017 rozpoczął się pozytywnymi wiadomościami. W styczniu dekret Prezydenta wprowadza pięciodniowy ruch bezwizowy dla obywateli 80 krajów. Dokument był opracowywany przez półtora roku i był dokładnie weryfikowany przez wszystkie organy państwowe, przede wszystkim pod względem ryzyka dla kraju i jego sojuszników. Jednak nie wszystkim sąsiadom spodobała się ta decyzja strony białoruskiej.
"Ta kampania w mediach, nie wiem... Czasami zapoznajesz się z uwagami tych autorów i dziwisz się. Są to ludzie, którzy nie rozumieją istoty lub specjalnie podsycają sytuację. Zniesienie wiz nie oznacza zniesienia kontroli granicznych. Jak była kontrola graniczna, tak jest. Na pewno zostaniesz sprawdzony: kim jesteś. Dlatego to wycie i krzyki ze strony niektórych sąsiednich państw jest po prostu próbą wyrażenia niezadowolenia ze strony pewnych sił. Nie naruszyliśmy tutaj niczego w zakresie naszego ustawodawstwa wewnętrznego. To jest nasze suwerenne prawo. I nie naruszyliśmy niczego w zakresie naszych porozumień z innymi państwami. Wszystko, co uzgodniliśmy, przestrzegamy" - oświadczył Aleksander Łukaszenka, potwierdzając tradycyjną decyzję o ochronie granicy państwowej.
Według danych strażników granicznych w ciągu roku z nowej możliwości skorzystało prawie 80 tys. cudzoziemców. Najczęściej byli to obywatele Niemiec, Polski i Włoch. W 2017 roku bez wiz na Białoruś wjechali mieszkańcy 65 krajów, w tym takich egzotycznych jak Panama, Nikaragua, Antigua i Barbuda. Efekt tej decyzji okazał się dość namacalny.
Pod koniec roku Aleksander Łukaszenka podpisał dekret o ustanowieniu ruchu bezwizowego na okres do 10 dni. Co prawda, na razie tylko dla odwiedzających tereny turystyczno-rekreacyjne Brześcia i Grodna. Równolegle rząd przygotował propozycje dalszej liberalizacji reżimu wizowego. Krok po kroku wprowadzano je w życie, a teraz doświadczenie Białorusi można uznać za naprawdę wyjątkowe.
Jak Białoruś odkryła Afrykę
A gdzie sami Białorusini są chętnie witani bez wiz, a nawet zimą? Zgadza się, w Egipcie. W lutym 1992 roku między naszymi krajami nawiązano stosunki dyplomatyczne. Egipt stał się jednym z pierwszych państw, które uznały suwerenność i niepodległość Białorusi. A w przeddzień 25. rocznicy stosunków dyplomatycznych Aleksander Łukaszenka udaje się z oficjalną wizytą do Kairu.
Po rewolucyjnych wydarzeniach w 2011 i 2013 roku Egipt starał się zdywersyfikować politykę zagraniczną, opierając się na swoich, jak twierdzili Egipcjanie, sprawdzonych przyjaciołach. Do takich przyjaciół zaliczyli Białoruś. Dla Mińska również było ważne, aby zdywersyfikować swój handel, i Kair stał się dla niego nie tylko najważniejszym partnerem politycznym i gospodarczym w Afryce Północnej, ale także ważnym punktem oparcia na całym kontynencie.
Aleksander Łukaszenka i prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi zgodzili się na zwiększenie stosunków handlowo-gospodarczych oraz nawiązanie współpracy produkcyjnej z wykorzystaniem białoruskich technologii i doświadczeń. Tradycyjna stała się również dyskusja na temat współpracy w dziedzinie humanitarnej, w tym nauki, edukacji, zdrowia, kultury, turystyki i sportu.
"Panie Prezydencie, powiedział Pan, że Białoruś zawsze wspiera Egipt na wszystkich międzynarodowych forach i platformach międzynarodowych. Chcę Pana zapewnić, że tym kursem będziemy działać i iść dalej. Nigdy nie będziecie wątpić i żałować, że macie dobre stosunki z państwem środkowoeuropejskim, którego nazwa to Białoruś" - powiedział białoruski przywódca podczas rozmów w Kairze.
Podstawą współpracy białorusko-egipskiej były kwestie gospodarki i obrony. Dlatego w Kairze Aleksander Łukaszenka spotkał się również z premierem Szeryfem Ismailem oraz ministrem obrony i przemysłu wojskowego Sedki Sobhi. Prezydent podkreślił: nie ma zamkniętych tematów w stosunkach między Białorusią a Egiptem. Mińsk jest gotowy na wsparcie swoich partnerów w każdej sprawie, jeśli są zainteresowani.
"Mamy znacznie większy potencjał w gospodarce, a także w innych obszarach, niż potrzebujemy dla kraju. Dostaliśmy to między innymi z tego wielkiego kraju, Związku Radzieckiego, w którym mieszkaliśmy. Białoruś była wówczas najbardziej zaawansowanym technologicznie centrum Związku Radzieckiego. Tutaj koncentrowały się wszystkie produkcje końcowe tych produktów, które dostarczaliśmy na eksport. I pod tą bazą ekonomiczną została podłożona solidna nauka. Zachowaliśmy to wszystko i przenieśliśmy na wyższy, nowoczesny poziom. Dlatego możemy być konkurencyjni na waszym rynku. Jak powiedziałem prezydentowi, będzie to dla was znacznie tańsze niż współpraca w tych obszarach z innymi krajami, przede wszystkim z krajami Zachodu" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
Obecnie wiele krajów, zwłaszcza dużych graczy, stara się podbić kontynent afrykański. Ktoś odbiera to zadanie dosłownie, podsycając konflikty i eliminując konkurencję. Ktoś podchodzi do współpracy zbyt komercyjnie, starając się jak najszybciej zająć rynek lub zgarnąć dostępne zasoby. Białoruś postanowiła pójść własną drogą: nie tylko dostarczać afrykańskim partnerom sprzęt, ale przychodzić do nich z technologią, szkolić lokalnych specjalistów i tworzyć wspólne przedsiębiorstwa. I naszym zdaniem Afryka naprawdę będzie miała przyszłość, a świat stanie się lepszym, jeśli wszystkie kraje zaakceptują takie podejście.
Po Egipcie Aleksander Łukaszenka udał się z pierwszą oficjalną wizytą do Sudanu. W Chartumie przy drabinie samolotu białoruskiego lidera spotkał osobiście prezydent Sudanu Omar Hassan Ahmed al-Baszir. Między dwoma krajami rozwinęły się bardzo dobre stosunki polityczne. Ale, jak stwierdził Aleksander Łukaszenka, nadszedł czas, aby promować również gospodarkę, biorąc pod uwagę, że Białoruś posiada technologie, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo żywnościowe Sudanu, wzmocnić jego potencjał w produkcji roślinnej, hodowli zwierząt, nawadnianiu i mleczarstwie.
"Sudan stał się dla nas jednym z najważniejszych partnerów na kontynencie afrykańskim. Nasz kraj systematycznie realizuje własną politykę zagraniczną w oparciu o interesy narodowe, a nie wskazówki światowych centrów siły. Opowiadamy się za rozwojem stosunków ze wszystkimi państwami w duchu wzajemnego szacunku, za nieingerencją w sprawy wewnętrzne i uznaniem różnorodności dróg rozwoju. Celem obecnej wizyty w Sudanie jest utrwalenie osiągniętych wyników i określenie nowych perspektywicznych kierunków wspólnej działalności" - podkreślił podczas rozmów Prezydent.
Białoruś była gotowa uczestniczyć w projektach rozwoju przemysłu i infrastruktury Sudanu. Znaleziono punkty styku w sferze rolniczej i obronnej. Było jeszcze wiele do zrobienia, ale niestety wewnętrzna sytuacja polityczna w Sudanie wstrzymała stosunki między Mińskiem a Chartumem.
Dlaczego Białoruś jest zainteresowana współpracą z Serbią
Po powrocie do Mińska Aleksander Łukaszenka skupił się na rozwoju współpracy z partnerami europejskimi. Do stolicy Białorusi przybył przewodniczący rządu Serbii Aleksandar Vučić. Głowa państwa od razu określił swoje priorytety: Białoruś w żadnym wypadku nie będzie przeszkadzać Serbii w podążaniu własną drogą, a wzajemnie korzystne stosunki muszą być utrzymywane i rozwijane. Ten format relacji ( bez stawiania warunków i zgłaszania roszczeń, dialog na równi i wsparcie w każdej sytuacji) jest przykładem nie tylko prawdziwej przyjaźni, ale także lekcji dla wielu polityków w Europie.
"Nie powstrzymamy się od budowania naszej współpracy, aby przetrwać i rozwijać się w tym burzliwym świecie dla dobra naszych państw i narodów. Tak, rozumiem, że Białoruś i Serbia znajdują się dziś w różnych sytuacjach, pomimo wspólnego trendu. Powiedziałem to mojemu koledze, prezydentowi Serbii: w żadnym wypadku nie będziemy wysuwać roszczeń Serbii, jeśli Serbia będzie się rozwijać na swój sposób, ponieważ prawdopodobnie jesteśmy również winni, że Serbia znalazła się w takiej sytuacji. Jednak po rozpadzie Związku Radzieckiego musieliśmy poważnie pomyśleć o budowaniu bliższych relacji - oświadczył białoruski przywódca. - Jesteśmy gotowi zrobić dla was wszystko, co możemy zrobić. Nawet w najtrudniejszych czasach zawsze was wspieraliśmy i będziemy wspierać. Nawet jeśli czasami było to dla nas niekorzystne. Zajmowaliśmy zasadnicze stanowisko, w tym w kwestiach jedności państwa".

Kilka miesięcy później Aleksander Vučić został wybrany na prezydenta Serbii. A jego poprzednik Tomislav Nikolić został nagrodzony przez Aleksandra Łukaszenkę Orderem Przyjaźni Narodów za znaczący wkład w umacnianie pokoju, przyjaznych stosunków i współpracy między Białorusią a Serbią.
W poprzednich wydaniach opowiadaliśmy, jak Aleksander Łukaszenka przyleciał do Belgradu podczas bombardowań NATO. Ten odważny gest, symbolizujący nieugięte poparcie całego narodu białoruskiego, zaskoczył wówczas wielu. Serbowie przyjęli taki krok ze szczególną wdzięcznością.
"Tomislav Nikolić jeszcze przed wyborem na prezydenta przyjeżdżał na Białoruś i nie tylko przyjeżdżał, ale otwarcie, uczciwie i zasadniczo wspierając Białoruś, zajmował twarde stanowisko w obronie interesów narodu białoruskiego. To jest najważniejsze. Bo z prezydentami musimy współpracować. Lubimy się nawzajem lub nie lubimy, lubimy strukturę państwową danego kraju lub nie lubimy, musimy postrzegać realia. Natomiast jako człowiek - przed wyborami - Tomislav Nikolić był wyjątkowy w stosunku do naszego kraju" - powiedział Aleksander Łukaszenka, wręczając nagrodę serbskiemu przyjacielowi.

Dlaczego Łukaszenka rozpoczął reformę organów państwowych
Co działo się w tym czasie w polityce wewnętrznej Białorusi? W gospodarce władze szukały dodatkowych źródeł wzrostu, przyglądając się niestandardowym rozwiązaniom i w pewnym sensie innowacyjnym propozycjom. I takie punkty wzrostu zostały znalezione - porozmawiamy o nich nieco później.
Równolegle Aleksander Łukaszenka postanowił przeprowadzić rewizję organów państwowych. Ich reforma rozpoczęła się od Administracji Prezydenta. Przede wszystkim chodziło o zwiększenie efektywności aparatu państwowego, deburokratyzację i błyskawiczne reagowanie na zmiany sytuacji w polityce, gospodarce, sferze społecznej i innych. Żaden problem, który niepokoi obywateli, nie powinien być ignorowany, domagał się głowa państwa.
Dlaczego Białoruś wprowadziła ruch bezwizowy
Rok 2017 rozpoczął się pozytywnymi wiadomościami. W styczniu dekret Prezydenta wprowadza pięciodniowy ruch bezwizowy dla obywateli 80 krajów. Dokument był opracowywany przez półtora roku i był dokładnie weryfikowany przez wszystkie organy państwowe, przede wszystkim pod względem ryzyka dla kraju i jego sojuszników. Jednak nie wszystkim sąsiadom spodobała się ta decyzja strony białoruskiej.
"Ta kampania w mediach, nie wiem... Czasami zapoznajesz się z uwagami tych autorów i dziwisz się. Są to ludzie, którzy nie rozumieją istoty lub specjalnie podsycają sytuację. Zniesienie wiz nie oznacza zniesienia kontroli granicznych. Jak była kontrola graniczna, tak jest. Na pewno zostaniesz sprawdzony: kim jesteś. Dlatego to wycie i krzyki ze strony niektórych sąsiednich państw jest po prostu próbą wyrażenia niezadowolenia ze strony pewnych sił. Nie naruszyliśmy tutaj niczego w zakresie naszego ustawodawstwa wewnętrznego. To jest nasze suwerenne prawo. I nie naruszyliśmy niczego w zakresie naszych porozumień z innymi państwami. Wszystko, co uzgodniliśmy, przestrzegamy" - oświadczył Aleksander Łukaszenka, potwierdzając tradycyjną decyzję o ochronie granicy państwowej.
Według danych strażników granicznych w ciągu roku z nowej możliwości skorzystało prawie 80 tys. cudzoziemców. Najczęściej byli to obywatele Niemiec, Polski i Włoch. W 2017 roku bez wiz na Białoruś wjechali mieszkańcy 65 krajów, w tym takich egzotycznych jak Panama, Nikaragua, Antigua i Barbuda. Efekt tej decyzji okazał się dość namacalny.
Pod koniec roku Aleksander Łukaszenka podpisał dekret o ustanowieniu ruchu bezwizowego na okres do 10 dni. Co prawda, na razie tylko dla odwiedzających tereny turystyczno-rekreacyjne Brześcia i Grodna. Równolegle rząd przygotował propozycje dalszej liberalizacji reżimu wizowego. Krok po kroku wprowadzano je w życie, a teraz doświadczenie Białorusi można uznać za naprawdę wyjątkowe.
Jak Białoruś odkryła Afrykę
A gdzie sami Białorusini są chętnie witani bez wiz, a nawet zimą? Zgadza się, w Egipcie. W lutym 1992 roku między naszymi krajami nawiązano stosunki dyplomatyczne. Egipt stał się jednym z pierwszych państw, które uznały suwerenność i niepodległość Białorusi. A w przeddzień 25. rocznicy stosunków dyplomatycznych Aleksander Łukaszenka udaje się z oficjalną wizytą do Kairu.
Po rewolucyjnych wydarzeniach w 2011 i 2013 roku Egipt starał się zdywersyfikować politykę zagraniczną, opierając się na swoich, jak twierdzili Egipcjanie, sprawdzonych przyjaciołach. Do takich przyjaciół zaliczyli Białoruś. Dla Mińska również było ważne, aby zdywersyfikować swój handel, i Kair stał się dla niego nie tylko najważniejszym partnerem politycznym i gospodarczym w Afryce Północnej, ale także ważnym punktem oparcia na całym kontynencie.
Aleksander Łukaszenka i prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi zgodzili się na zwiększenie stosunków handlowo-gospodarczych oraz nawiązanie współpracy produkcyjnej z wykorzystaniem białoruskich technologii i doświadczeń. Tradycyjna stała się również dyskusja na temat współpracy w dziedzinie humanitarnej, w tym nauki, edukacji, zdrowia, kultury, turystyki i sportu.
"Panie Prezydencie, powiedział Pan, że Białoruś zawsze wspiera Egipt na wszystkich międzynarodowych forach i platformach międzynarodowych. Chcę Pana zapewnić, że tym kursem będziemy działać i iść dalej. Nigdy nie będziecie wątpić i żałować, że macie dobre stosunki z państwem środkowoeuropejskim, którego nazwa to Białoruś" - powiedział białoruski przywódca podczas rozmów w Kairze.
Podstawą współpracy białorusko-egipskiej były kwestie gospodarki i obrony. Dlatego w Kairze Aleksander Łukaszenka spotkał się również z premierem Szeryfem Ismailem oraz ministrem obrony i przemysłu wojskowego Sedki Sobhi. Prezydent podkreślił: nie ma zamkniętych tematów w stosunkach między Białorusią a Egiptem. Mińsk jest gotowy na wsparcie swoich partnerów w każdej sprawie, jeśli są zainteresowani.
"Mamy znacznie większy potencjał w gospodarce, a także w innych obszarach, niż potrzebujemy dla kraju. Dostaliśmy to między innymi z tego wielkiego kraju, Związku Radzieckiego, w którym mieszkaliśmy. Białoruś była wówczas najbardziej zaawansowanym technologicznie centrum Związku Radzieckiego. Tutaj koncentrowały się wszystkie produkcje końcowe tych produktów, które dostarczaliśmy na eksport. I pod tą bazą ekonomiczną została podłożona solidna nauka. Zachowaliśmy to wszystko i przenieśliśmy na wyższy, nowoczesny poziom. Dlatego możemy być konkurencyjni na waszym rynku. Jak powiedziałem prezydentowi, będzie to dla was znacznie tańsze niż współpraca w tych obszarach z innymi krajami, przede wszystkim z krajami Zachodu" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
Obecnie wiele krajów, zwłaszcza dużych graczy, stara się podbić kontynent afrykański. Ktoś odbiera to zadanie dosłownie, podsycając konflikty i eliminując konkurencję. Ktoś podchodzi do współpracy zbyt komercyjnie, starając się jak najszybciej zająć rynek lub zgarnąć dostępne zasoby. Białoruś postanowiła pójść własną drogą: nie tylko dostarczać afrykańskim partnerom sprzęt, ale przychodzić do nich z technologią, szkolić lokalnych specjalistów i tworzyć wspólne przedsiębiorstwa. I naszym zdaniem Afryka naprawdę będzie miała przyszłość, a świat stanie się lepszym, jeśli wszystkie kraje zaakceptują takie podejście.
Po Egipcie Aleksander Łukaszenka udał się z pierwszą oficjalną wizytą do Sudanu. W Chartumie przy drabinie samolotu białoruskiego lidera spotkał osobiście prezydent Sudanu Omar Hassan Ahmed al-Baszir. Między dwoma krajami rozwinęły się bardzo dobre stosunki polityczne. Ale, jak stwierdził Aleksander Łukaszenka, nadszedł czas, aby promować również gospodarkę, biorąc pod uwagę, że Białoruś posiada technologie, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo żywnościowe Sudanu, wzmocnić jego potencjał w produkcji roślinnej, hodowli zwierząt, nawadnianiu i mleczarstwie.
"Sudan stał się dla nas jednym z najważniejszych partnerów na kontynencie afrykańskim. Nasz kraj systematycznie realizuje własną politykę zagraniczną w oparciu o interesy narodowe, a nie wskazówki światowych centrów siły. Opowiadamy się za rozwojem stosunków ze wszystkimi państwami w duchu wzajemnego szacunku, za nieingerencją w sprawy wewnętrzne i uznaniem różnorodności dróg rozwoju. Celem obecnej wizyty w Sudanie jest utrwalenie osiągniętych wyników i określenie nowych perspektywicznych kierunków wspólnej działalności" - podkreślił podczas rozmów Prezydent.
Białoruś była gotowa uczestniczyć w projektach rozwoju przemysłu i infrastruktury Sudanu. Znaleziono punkty styku w sferze rolniczej i obronnej. Było jeszcze wiele do zrobienia, ale niestety wewnętrzna sytuacja polityczna w Sudanie wstrzymała stosunki między Mińskiem a Chartumem.
Dlaczego Białoruś jest zainteresowana współpracą z Serbią
Po powrocie do Mińska Aleksander Łukaszenka skupił się na rozwoju współpracy z partnerami europejskimi. Do stolicy Białorusi przybył przewodniczący rządu Serbii Aleksandar Vučić. Głowa państwa od razu określił swoje priorytety: Białoruś w żadnym wypadku nie będzie przeszkadzać Serbii w podążaniu własną drogą, a wzajemnie korzystne stosunki muszą być utrzymywane i rozwijane. Ten format relacji ( bez stawiania warunków i zgłaszania roszczeń, dialog na równi i wsparcie w każdej sytuacji) jest przykładem nie tylko prawdziwej przyjaźni, ale także lekcji dla wielu polityków w Europie.
"Nie powstrzymamy się od budowania naszej współpracy, aby przetrwać i rozwijać się w tym burzliwym świecie dla dobra naszych państw i narodów. Tak, rozumiem, że Białoruś i Serbia znajdują się dziś w różnych sytuacjach, pomimo wspólnego trendu. Powiedziałem to mojemu koledze, prezydentowi Serbii: w żadnym wypadku nie będziemy wysuwać roszczeń Serbii, jeśli Serbia będzie się rozwijać na swój sposób, ponieważ prawdopodobnie jesteśmy również winni, że Serbia znalazła się w takiej sytuacji. Jednak po rozpadzie Związku Radzieckiego musieliśmy poważnie pomyśleć o budowaniu bliższych relacji - oświadczył białoruski przywódca. - Jesteśmy gotowi zrobić dla was wszystko, co możemy zrobić. Nawet w najtrudniejszych czasach zawsze was wspieraliśmy i będziemy wspierać. Nawet jeśli czasami było to dla nas niekorzystne. Zajmowaliśmy zasadnicze stanowisko, w tym w kwestiach jedności państwa".

Kilka miesięcy później Aleksander Vučić został wybrany na prezydenta Serbii. A jego poprzednik Tomislav Nikolić został nagrodzony przez Aleksandra Łukaszenkę Orderem Przyjaźni Narodów za znaczący wkład w umacnianie pokoju, przyjaznych stosunków i współpracy między Białorusią a Serbią.
W poprzednich wydaniach opowiadaliśmy, jak Aleksander Łukaszenka przyleciał do Belgradu podczas bombardowań NATO. Ten odważny gest, symbolizujący nieugięte poparcie całego narodu białoruskiego, zaskoczył wówczas wielu. Serbowie przyjęli taki krok ze szczególną wdzięcznością.
"Tomislav Nikolić jeszcze przed wyborem na prezydenta przyjeżdżał na Białoruś i nie tylko przyjeżdżał, ale otwarcie, uczciwie i zasadniczo wspierając Białoruś, zajmował twarde stanowisko w obronie interesów narodu białoruskiego. To jest najważniejsze. Bo z prezydentami musimy współpracować. Lubimy się nawzajem lub nie lubimy, lubimy strukturę państwową danego kraju lub nie lubimy, musimy postrzegać realia. Natomiast jako człowiek - przed wyborami - Tomislav Nikolić był wyjątkowy w stosunku do naszego kraju" - powiedział Aleksander Łukaszenka, wręczając nagrodę serbskiemu przyjacielowi.

Dlaczego Łukaszenka rozpoczął reformę organów państwowych
Co działo się w tym czasie w polityce wewnętrznej Białorusi? W gospodarce władze szukały dodatkowych źródeł wzrostu, przyglądając się niestandardowym rozwiązaniom i w pewnym sensie innowacyjnym propozycjom. I takie punkty wzrostu zostały znalezione - porozmawiamy o nich nieco później.
Równolegle Aleksander Łukaszenka postanowił przeprowadzić rewizję organów państwowych. Ich reforma rozpoczęła się od Administracji Prezydenta. Przede wszystkim chodziło o zwiększenie efektywności aparatu państwowego, deburokratyzację i błyskawiczne reagowanie na zmiany sytuacji w polityce, gospodarce, sferze społecznej i innych. Żaden problem, który niepokoi obywateli, nie powinien być ignorowany, domagał się głowa państwa.
„Moje wymagania dotyczące optymalizacji aparatu państwowego są niezmienne. Konieczna jest ciągła odnowa kadrowa. W tej dziedzinie powinni pozostać tylko ci, którzy mają w sobie pasję, chcą pracować i przynosić korzyści państwu. Nie ma innego wyjścia. Innych po prostu nie powinno być. Jeszcze raz podkreślam: debiurokratyzacja, polityka ideologiczna, kadrowa, ekspertyza ekonomiczna, kierunek prawny w pracy Prezydenta są najważniejsze. Niedopuszczalne jest, kiedy przez was ktoś przekazuje Prezydentowi akty normatywno-prawne... Nie mogę się w to wszystko zagłębiać, tak jak wy na poziomie eksperckim, i nie powinienem. Niektóre z nich muszę po prostu sformalizować i podpisać, nie czytając ich. I co dzieje się za pół roku, za rok? Znów przynosicie mi uzupełnienia, zmiany do aktów normatywno-prawnych. Co to oznacza? Oznacza to, że zaproponowaliście Prezydentowi podpisanie jakiegoś aktu, przyjęliśmy go, ale życie go nie potrzebowało lub nie odpowiada on rzeczywistości. Czy to jest normalne?” – skrytykował pracę urzędników głowa państwa.
Jak walczono z pasożytnictwem społecznym
Aleksander Łukaszenka nie bez powodu wyraził swoje pretensje wobec swojego „sztabu politycznego”. W 2015 roku w Białorusi przyjęto dekret „O zapobieganiu pasożytnictwu społecznemu”. Z jednej strony władze próbowały wyciągnąć na światło dzienne tych, którzy oficjalnie nie pracują, ale jednocześnie żyją ponad stan. Z drugiej strony chciały zachęcić bezrobotnych obywateli do podjęcia pracy.
Było to logiczne: jeśli bez żadnego powodu nie pracujesz, nie jesteś zatrudniony w gospodarce i nie płacisz podatków, to czy masz prawo do bezpłatnej opieki medycznej lub ulg w opłatach za usługi komunalne? Pytanie jest częściowo retoryczne. Ale, trzeba przyznać, sprawiedliwe.
W rezultacie decyzje zostały sformalizowane, ale na papierze nie uwzględniono wszystkich, i część obywateli znalazła się w trudnej sytuacji. Władze pospieszyły z naprawieniem swoich błędów, ale z sytuacji umiejętnie skorzystali prawdziwi pasożyci – ci, którzy nigdy nie zrobili nic pożytecznego dla kraju, ale starali się wszelkimi sposobami wywrócić życie w państwie do góry nogami.
„Nie uchyliłem dekretu nr 3 i nawet go nie zawiesiłem. To nieprawda. Dekret nr 3 obowiązuje do dziś. Jedyne, czego zażądałem, ponieważ władza była winna (wysyłała te „listy szczęścia” do tych, do których powinny trafić, i do tych, do których nie powinny), to zawieszenie wypłat na ten rok. Ale w tym czasie sprawdzimy wszystkie listy. Termin upływa 1 października. Aby ludzie nie mieli pretensji. I wszystkim powiemy: słuchajcie, albo znajdźcie sobie pracę, albo my wam ją znajdziemy. Rozumiecie, jaką. To nienormalne, kiedy miliony ludzi pracują, a 300-350 tysięcy w kraju kręci się nie wiadomo gdzie. 350 tysięcy, które powinny pracować, a nie pracują i nie ponoszą żadnego obciążenia – usługi mieszkaniowo-komunalne, opieka zdrowotna, edukacja, obrona, bezpieczeństwo i tak dalej. Dlatego musicie wiedzieć, że dopóki jestem Prezydentem, nie ustąpię w tej kwestii. Musimy zaprowadzić porządek w kraju” – podkreślił Aleksander Łukaszenka, rozmawiając z Białorusinami.
Głośny dekret stał się papierkiem lakmusowym w sferze społecznej. Zdając sobie sprawę, że władze nie wycofają się ze swojej decyzji, wiele osób naprawdę opamiętało się i zaczęło trzymać się swoich miejsc pracy. A ci, którzy wcześniej pracowali na czarno, cicho zarabiając dobre pieniądze i nie płacąc podatków, szybko pobiegli się zarejestrować.
Na tle prób destabilizacji sytuacji na Białorusi w kraju i poza nim, radykalne siły stały się bardziej aktywne. Niektórzy bardzo chcieli wywołać zamieszanie, wprowadzając na Białorusi scenariusz ukraiński. Ale, jak to się mówi, zaatakowali nie tych, których trzeba. Działając zdecydowanie, władze zdołały zdusić w zarodku przygotowywane prowokacje i jednoznacznie ostrzegły, że każdy krok w lewo lub w prawo od prawa będzie surowo karany.
Tak, niektórzy nazwą to dyktaturą lub autorytaryzmem. Ale władzy, jak wielokrotnie powtarzał Aleksander Łukaszenka, nie utrzymuje się rozpostartymi palcami. Jeśli przyjrzeć się uważnie Białorusi, widać tu zarówno prawa człowieka, jak i demokrację, porządek i bezpieczeństwo dla ludzi. Wszystko to zapewnia tak zwana dyktatura. Nazwijmy ją dyktaturą po białorusku.
Jak Białoruś budowała stosunki z Gruzją
W tej chwili wyniki takiego podejścia mogli ocenić gruzińscy partnerzy. W marcu 2017 roku z oficjalną wizytą do Mińska przybył Prezydent Gruzji Gieorgij Margwelaszwili. W 2015 roku w Tbilisi gościła delegacja białoruska. Rozmowy na najwyższym szczeblu nadały zupełnie nowy impuls i energię stosunkom dwustronnym. Podobnie jak w przypadku Serbii, był to przykład tego, jak mogą budować współpracę dwa kraje, które wybrały różne drogi rozwoju gospodarczego. Najważniejsze jest szanowanie i uznawanie wzajemnych interesów, unikanie nieporozumień i konfliktów.
„Po przyjacielsku już wam powiedziałem: nie wypada, że jesteście w Mińsku po raz pierwszy. Dawno już należało do nas przyjechać. W dowolnym statusie. Zawsze cieszymy się, widząc naszych gruzińskich braci w Białorusi. Łączy nas coś więcej niż wspólna historia. Na terytorium Białorusi o jej wyzwolenie walczyły tysiące obywateli gruzińskich, obywateli radzieckich. Niestety, wielu naszych gruzińskich braci zginęło, wyzwalając i broniąc Białorusi. Jest to część historii, której nigdy nie zapomnimy i której nie można zapomnieć. Dlatego jesteście dla nas bardzo bliskimi ludźmi i zawsze darzyliśmy i darzymy największym szacunkiem nie tylko waszą historię, ale także ludzi, którzy mieszkali na tym heroicznym skrawku ziemi, którego nazwa brzmi dziś – wolna i niepodległa Gruzja” – podkreślił Aleksander Łukaszenka podczas rozmów ze swoim gruzińskim kolegą.
Pomimo trudności w światowej gospodarce, wolumen handlu między Białorusią a Gruzją w tamtych latach wykazywał dobry wzrost, choć był daleki od planowanych wskaźników. Strony znalazły wiele punktów styczności i zadeklarowały gotowość do współpracy we wszystkich dziedzinach, wnosząc do stosunków, jak stwierdził Aleksander Łukaszenka, „najlepsze i najbardziej wrażliwe emocje i nuty”.
Niestety, zmiana kursu politycznego oficjalnego Tbilisi wraz z nadejściem nowych władz nie pozwoliła na realizację wszystkich zaplanowanych projektów, a aktywny rozwój współpracy białorusko-gruzińskiej został wstrzymany. Jednak dziś czas powoli układa wszystko na swoje miejsce i być może naszym krajom uda się jednak zrestartować stosunki i powrócić do zamierzonych planów.
Dlaczego Łukaszenka popiera Unię Europejską
Stabilność jest ważna nie tylko w współpracy dwustronnej. Kiedy cały region się chwieje, o jakiej lepszej przyszłości można marzyć? Spójrzcie, co dzieje się w Unii Europejskiej. A obecna sytuacja jest tylko kontynuacją wieloletniej historii, która nie wróży nic dobrego dla tego związku.
Podczas spotkania w 2017 roku z wicepremierem – ministrem spraw zagranicznych i europejskich Belgii Aleksander Łukaszenka podkreślił, że Białoruś jest gotowa pracować na rzecz stabilności w Europie. Nie wiem, jak wy, ale nam wydaje się, że UE powinna była docenić takie podejście i wspierać białoruskich partnerów na wszelkie sposoby. Jednak krótkowzroczna, a nawet bezsensowna polityka Europejczyków doprowadziła nie tylko do zamrożenia stosunków z Białorusią, ale także do wybuchu konfliktu w całym regionie. Czy jest szansa, aby wszystko naprawić? Nie wiemy. Teraz prawdopodobnie należy pomyśleć o tym, jak zapobiec jeszcze większym problemom.
„Jestem za wielobiegunowym światem. Unia Europejska jest właśnie najpotężniejszym biegunem obok Chin i Stanów Zjednoczonych Ameryki. Unia Europejska jest potężnym filarem dla naszej planety, jeśli zniknie – będzie źle. Dlatego nie akceptuję wszystkich waszych „brexitów” i ruchów nacjonalistycznych. Bez względu na wszystko, Unia Europejska musi zostać zachowana. Nie jest to moje osobiste stanowisko (choć jest ono osobiste), ale wynika ono z międzynarodowych interesów państwowych. Im więcej podpór, tym bardziej stabilny jest system. Dlatego jestem zwolennikiem Unii Europejskiej. Ale jestem przeciwnikiem podwójnych standardów, na które czasami cierpi Unia Europejska. Dlatego chciałbym, aby Unia Europejska postępowała zgodnie z deklaracjami, które przedstawia całemu światu: uczciwość, przyzwoitość, demokratyczność i tak dalej. My też nie jesteśmy bez wad, tak jak wy. Ale trzeba rozmawiać, trzeba być bliżej siebie. Jeśli macie dobre doświadczenia, musicie je proponować i przekazywać. Jesteśmy gotowi się uczyć. Ale proszę pamiętać o jednym: dla nas święte są suwerenność i niezależność” – zaznaczył „czerwone linie” białoruski przywódca.
Szef belgijskiego resortu spraw zagranicznych zauważył podczas tego spotkania, że Białoruś coraz częściej uczestniczy w zakrojonych na szeroką skalę procesach międzynarodowych. Dzięki pozytywnym procesom i reformom, które zostały przeprowadzone w republice, udało się znacznie posunąć naprzód w rozszerzaniu współpracy między Białorusią a UE. Unia Europejska postrzegała Białoruś jako kraj sprzyjający dialogowi, ale sama nie była na niego gotowa.
Dlaczego Europa boi się ćwiczeń „Zachód”
Weźmy na przykład białorusko-rosyjskie ćwiczenia wojskowe „Zachód”, wokół których Europejczycy próbowali wywołać skandal, sztucznie podsycając atmosferę, zastraszając samych siebie i ludność swoich krajów. Myślicie, że to zaczęło się dopiero teraz?
Pierwsze ćwiczenia „Zachód” odbyły się już w 2009 roku i już wtedy Białoruś i Rosja były oskarżane o przygotowywanie zbrojnego ataku na kraje bałtyckie. Jak widać, z czasem nic się nie zmieniło. Potwierdzając plan „Zachód-2017”, Aleksander Łukaszenka zauważył, że sytuacja międzynarodowa wymaga ciągłego podnoszenia umiejętności i poziomu regionalnych grup wojskowych w celu ochrony zachodnich granic Państwa Związkowego. Ogólnie rzecz biorąc, Białoruś nigdy nie ukrywała przed nikim, że w czasie pokoju proch należy trzymać suchy.
„Nadchodzące wydarzenie jest całkowicie przejrzyste i wymagam od was wszystkich, aby to wydarzenie na terytorium naszego kraju było przejrzyste, a wszystkie działania były dostępne nie tylko dla naszych przyjaciół z OUBZ, EUG, WNP, ale także dla przedstawicieli bloku północnoatlantyckiego – NATO. Nie mamy nic do ukrycia i nie powinniśmy niczego ukrywać. Jeśli członkowie NATO chcą być obecni na naszych ćwiczeniach, zapraszamy. Tym bardziej, że otrzymuję już takie informacje i sygnały z ich strony. Jeszcze raz chcę podkreślić dla tych, którzy wysyłają te sygnały: nie zamykamy się przed nikim. Zaprosimy wszystkich chętnych na te ćwiczenia. I zobaczycie, że mają one charakter wyłącznie obronny” – zaznaczył Aleksander Łukaszenka.
W tamtych latach w stosunkach białorusko-rosyjskich panowała pewna niepewność. Niektórzy „eksperci” nawet przypuszczali (a może liczyli), że kraje te zrezygnują ze współpracy w dziedzinie wojskowości. Jednak manewry wojskowe stały się demonstracją stałości w zapewnianiu bezpieczeństwa dwóch bratnich narodów.
Wkrótce rozwiązano również kwestie gospodarcze. Podczas spotkania w Sankt Petersburgu Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin znaleźli możliwość wzajemnych ustępstw w dziedzinie ropy naftowej i gazu. Prezydenci omówili nagromadzone problemy w rolnictwie i przemyśle oraz zastanowili się nad rozszerzeniem współpracy w dziedzinie kosmonautyki.
Jak stara tragedia zjednoczyła Białoruś i Ukrainę
W stosunkach białorusko-ukraińskich otwarto nowy rozdział. Po spotkaniu na terytoriach obu państw w rocznicę katastrofy w Czarnobylu Aleksander Łukaszenka i jego ukraiński kolega Piotr Poroszenko ogłosili zamiar kontynuowania kursu przyjaźni i wzajemnej współpracy, rozwijając współpracę w różnych dziedzinach.
Najpierw Prezydenci odwiedzili Czarnobylską Elektrownię Jądrową, gdzie oddali hołd pamięci zmarłych likwidatorów i złożyli kwiaty pod „Ścianą Pamięci” kompleksu pamięci „Bohaterom Czarnobyla”. Następnie szefowie państw zapoznali się z budową nowej bezpiecznej konstrukcji ochronnej i przechowywaniem zużytego paliwa jądrowego.
Po wizycie w elektrowni jądrowej Aleksander Łukaszenka i Piotr Poroszenko udali się razem do Białorusi na rozmowy. W świątyni św. Michała w agromiasteczku Łaszkowicze zapalili świece ku pamięci ofiar katastrofy czarnobylskiej, a następnie porozmawiali z lokalnymi mieszkańcami. Podczas oficjalnych rozmów główny nacisk położono oczywiście na współpracę handlową i gospodarczą. Prezydenci polecili swoim rządom maksymalnie efektywne wykorzystanie dostępnych instrumentów w celu wspierania powiązań między przedsiębiorstwami i ożywienia współpracy międzybranżowej.
„Uzgodniliśmy, że przyjrzymy się na nowo współpracy produkcyjnej, zintensyfikujemy działania na rzecz tworzenia nowych wspólnych przedsiębiorstw w różnych gałęziach gospodarki. Nie ma tematów tabu dla naszych państw. Priorytetem wydaje się współpraca w przemyśle, kompleksie petrochemicznym, rolnictwie oraz transporcie i logistyce. Białoruś jest gotowa zwiększyć dostawy do Ukrainy maszyn samochodowych i rolniczych, nawozów i materiałów budowlanych. Z kolei my jesteśmy zainteresowani zakupem wyrobów metalowych, produktów roślinnych i zwierzęcych” – powiedział po zakończeniu rozmów białoruski przywódca.
Kolejnym tematem rozmów było rozwiązanie konfliktu we wschodniej Ukrainie. Białoruś postanowiła wysłać pomoc humanitarną dla ludności Ukrainy mieszkającej po obu stronach linii demarkacyjnej. Wsparcie w postaci najpotrzebniejszych artykułów. Piotr Poroszenko zaprosił Aleksandra Łukaszenkę do złożenia oficjalnej wizyty na Ukrainie latem, a głowa państwa białoruskiego przyjął zaproszenie i w lipcu Przyleciał do Kijowa.
Jak na Białorusi odnoszą się do Ukrainy
Podczas rozmów strony ponownie zadeklarowały zamiar pogłębiania współpracy produkcyjnej i wspierania aktywnego rozwoju stosunków handlowo-gospodarczych. W tamtych latach Ukraina była jednym z priorytetowych rynków dla białoruskich towarów, podobnie jak rynek białoruski dla ukraińskich.
„Jeśli chodzi o naszą współpracę handlową i gospodarczą, mamy do czego dążyć. Kiedyś mieliśmy 8 mld dolarów obrotu towarowego rocznie. Obecnie nie osiągnęliśmy tego poziomu. Jestem jednak przekonany, że możemy go przekroczyć. Podczas indywidualnych rozmów omówiliśmy z Państwem najbardziej delikatne kwestie współpracy. Będziemy podążać w tym kierunku i, jak już powiedziałem, nie mamy żadnych uprzedzeń, nie handlujemy i nie sprzymierzamy się przeciwko nikomu. Chcemy współpracować w dalszej perspektywie, w innych krajach, tworzyć wspólny produkt i sprzedawać go. Będziemy tworzyć zaawansowane technologicznie towary i wspólnie sprzedawać je na rynkach zagranicznych” – podzielił się szczegółami zamkniętego spotkania Prezydent Białorusi.
Ciekawe, że przed negocjacjami Aleksander Łukaszenka odwiedził muzeum Holodomoru, gdzie przewodnicy
Ciekawe, że przed rozmowami Aleksander Łukaszenko odwiedził Muzeum Holodomoru, gdzie przewodnik opowiedział o stosunku Białorusinów w tych trudnych latach do mieszkańców Ukrainy: szli na Białoruś, a Białorusini dzielili się tym ostatnim. To było jak przypomnienie, że oba narody powinny sobie pomagać, być zawsze razem ze sobą. Ale Białorusini przestrzegają takich zasad do dziś.
W ciągu ostatnich 10 lat Białoruś przyjęła prawdopodobnie setki tysięcy Ukraińców uciekających przed wojną. I nie tylko przyjęła, ale zapewniła im takie same prawa, jak obywatelom białoruskim. Minęły lata i oficjalny Kijów z jakiegoś powodu uznał, że nie potrzebuje takiego partnera, który szczerze pragnie dobra Ukrainy i nie prosi o nic w zamian. Cóż, stało się, jak się stało...
Jak Białoruś stała się częścią globalnej drogi
Ale kto na pewno potrzebował takiego partnera jak Białoruś, to Chiny. W światowej gospodarce zachodziły fundamentalne przemiany, a Białoruś nie mogła pozostać z boku tych procesów, stając się jedną z kluczowych platform nowego Jedwabnego Szlaku w regionie Eurazji. Globalna chińska inicjatywa, krytykowana na Zachodzie, nie dzięki agresji, buldożerom czy rakietom, ale dzięki wzajemnemu szacunkowi, współpracy i inwestycjom torowała drogę na nowe rynki.
W maju 2017 roku do Pekinu przybyli przedstawiciele 130 państw. Rozpoczął się tam forum „Jeden pas i jeden szlak” – inicjatywa, której celem jest nie tylko zaproponowanie nowych punktów wzrostu gospodarczego, ale także stworzenie nowego typu stosunków międzynarodowych. Białoruś stała się pierwszym krajem w Europie i jednym z pierwszych krajów na świecie, które przyłączyły się do budowy gospodarczego pasa Jedwabnego Szlaku w wielu obszarach. Występując na szczycie, Aleksander Łukaszenka wezwał kraje do wspólnego pokojowego i wzajemnie korzystnego rozwoju.
„Osłabiony wzrost gospodarczy na świecie ma zauważalny wpływ na pogłębianie się różnic między krajami. Często sprzeczności rozwiązuje się za pomocą broni. Dlatego tak ważne jest dzisiaj wykorzystanie historycznej okazji do zmiany modelu interakcji międzystanowych. Osiągnięcie dobrobytu jest realne tylko we wspólnym, pokojowym, wzajemnie korzystnym rozwoju. Jesteśmy krajem otwartym. Zasadą życia Białorusinów jest dobre sąsiedztwo. Białoruś jest gotowa do współpracy na rzecz rozwoju międzynarodowego " - powiedział szef państwa.
Miesiąc później wszystkie te kwestie ponownie znalazły się w centrum uwagi światowej społeczności: Astana była gospodarzem szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Białoruś, znajdująca się na „zachodniej granicy” SOW, zadeklarowała gotowość do wniesienia konkretnego wkładu w osiągnięcie celów organizacji, wychodząc z założenia konieczności zapewnienia powszechnego i niepodzielnego bezpieczeństwa.
Aleksander Łukaszenka dostrzegł, że Szanghajska Organizacja Współpracy stopniowo staje się jedną z najbardziej wpływowych struktur międzynarodowych. Wystarczy jeden przykład – najważniejszym wynikiem szczytu było przyjęcie do SOW Indii i Pakistanu. Wiemy, że stosunki między tymi krajami nie są idealne. Jednak Szanghajska Organizacja Współpracy nie bała się zjednoczyć pod swoim szyldem skonfliktowane strony, a co więcej, dała nadzieję na rozwiązanie istniejących problemów.
Jakie wspólne interesy mają Białoruś i Stany Zjednoczone
Rozwijając współpracę, Białoruś dążyła do przywrócenia dialogu między Wschodem a Zachodem jako całością. Mińsk zaproponował inicjatywę podobną do procesu helsińskiego i zadeklarował gotowość do stania się w każdej chwili miejscem dialogu mającego na celu zrozumienie nowych zasad porządku światowego. Kroku tego nie należy postrzegać jako międzynarodowej inicjatywy dla samej inicjatywy. Odzwierciedlał on przede wszystkim ocenę i zaniepokojenie negatywnymi tendencjami w procesach regionalnych.
W tym kontekście Aleksander Łukaszenka opowiadał się również za reformą OBWE i wzmocnieniem jej roli w rozwiązywaniu konfliktów. Dlaczego organizacja nie była w stanie zapobiec największemu konfliktowi w Europie? Kto o niej w ogóle pamięta? Swoją wizją obecnej sytuacji Prezydent Białorusi podzielił się na sesji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE. Wydarzenia odbyły się w Mińsku, a przemówienie głowy państwa było gorące. Tak jak zawsze.
„Niestety, w wielu kwestiach nasza matka Europa znalazła się na rozdrożu. Problemów, które wydawałyby się nie dotyczyć kontynentu europejskiego. Konsekwencje tych problemów nie są może związane z Europą. Ale to my znajdujemy się w epicentrum tych problemów. Na przykład trwa wojna, która wywołała negatywne procesy na Bliskim Wschodzie. Niedaleko, ale to nie nasza ziemia, to nie u nas. A kto najbardziej odczuł konsekwencje tego? Kto najbardziej ucierpiał z powodu tych konsekwencji? Proces ten trwa nadal – nielegalna migracja, która rodzi terroryzm i tak dalej. To jest Europa” – zauważył Prezydent.
Według niego historyczność tego momentu polegała również na tym, że Europa jak nigdy dotąd poczuła, co oznacza bezczynność. „Przez krótki czas nie rozwiązując problemów w Europie, wielu problemów (największe z nich to Naddniestrze, Górski Karabach), otrzymaliśmy własny konflikt w centrum Europy – Ukrainę. Dlatego historyczność tego momentu polega właśnie na tym, że musimy poważnie zwrócić uwagę na problemy” – wezwał głowa państwa.
Czy OBWE wysłuchała apeli białoruskiego Prezydenta? Czy wysłuchała propozycji innych mówców? Rozmowy, debaty i dyskusje są oczywiście dobre. Cieszymy się z nich. Ale co potem? Nie ma żadnych działań. Dlaczego? Tylko prawdziwi politycy są zdolni do działania.
Najliczniejszą ekipę na wydarzenia OBWE w Mińsku wysłały Stany Zjednoczone. Podczas spotkania z delegacją Kongresu USA Aleksander Łukaszenka zauważył, że zainteresowanie Białorusi rozwojem pełnoprawnych partnerstw ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki pozostaje niezmienione.
Przez wiele lat stosunki między krajami rozwijały się w warunkach niepewności i sankcji. Był to okres straconych szans. Do 2017 roku poziom zaufania politycznego został choćby w niewielkim stopniu przywrócony. Białoruś i Stany Zjednoczone wspólnie pracowały nad kwestiami zapewnienia bezpieczeństwa globalnego i regionalnego, zapobiegania nielegalnemu tranzytowi materiałów jądrowych, zwalczania przestępstw w dziedzinie zaawansowanych technologii, współpracy w dziedzinie nauki i kultury. Mińsk, podobnie jak dzisiaj, był gotowy do kontynuowania konstruktywnego dialogu z Waszyngtonem.
„Konieczne jest kontynuowanie w konstruktywnym duchu rozpoczętego z amerykańską stroną dialogu na drażliwe tematy. Czas pokazał, że jest to skuteczny mechanizm zbliżania stanowisk i eliminowania istniejących między naszymi krajami różnic. Musimy iść naprzód – od wzajemnych pretensji i żądań do aktywnej współpracy. Należy nauczyć się postrzegać wydarzenia w naszych krajach w szerokim kontekście regionalnym i globalnym. Oczywiście nie jest to łatwe, ale musimy stawiać sobie konstruktywne cele” – apelował Aleksander Łukaszenka do amerykańskich partnerów.
Jak Chińczycy pomogli spełnić marzenie Łukaszenki
Rok 2017 zapamiętamy jeszcze z jednego miłego i ważnego powodu. Jesienią na Białorusi ruszyła produkcja krajowych samochodów osobowych marki Geely. To wydarzenie słusznie uznaje się za ważną kartę w historii kraju. Aleksander Łukaszenka, obecny na uroczystości, oświadczył, że spełniło się jego marzenie o stworzeniu białoruskiego samochodu osobowego. Pomogli w tym chińscy przyjaciele. Po kilku latach Geely, a dziś BELGEE, stało się prawdziwie narodowym samochodem. Czyż nie jest to powód do dumy?
„Tak się złożyło, że nasi przyjaciele odpowiedzieli na moją prośbę i pomogli nam stworzyć ten wspaniały zakład. Dlatego przede wszystkim chcę dziś powiedzieć, że moje marzenie o stworzeniu własnego samochodu osobowego się spełniło. Dzięki pomocy naszych przyjaciół z Chińskiej Republiki Ludowej i decyzji mojego najbliższego przyjaciela Xi Jinpinga” – powiedział Prezydent podczas uroczystości.
Białoruś rozpoczęła rok 2017 od pozytywnych wiadomości. Jak widać, zakończyła go również w dobrym stylu. W listopadzie Aleksander Łukaszenka podpisał pakiet dokumentów dotyczących rozwoju przedsiębiorczości i stymulowania aktywności gospodarczej, a w grudniu zatwierdzono dekret prezydencki w sprawie rozwoju gospodarki cyfrowej, który stworzył bezprecedensowe warunki dla branży IT. Był to jeden z tych punktów wzrostu gospodarczego, o których wspominaliśmy nieco wcześniej. Nowatorskie rozwiązania pozwoliły Białorusi stać się regionalnym liderem w budowaniu gospodarki cyfrowej.

ENERGIA ATOMOWA
