12 maja, Mińsk /Kor. BELTA/. Na kanale telewizyjnym ONT ujawniono szczegóły zatrzymania agenta litewskich służb specjalnych przez funkcjonariuszy Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Białorusi, podaje BELTA.
Zatrzymanym litewskim agentem okazał się mężczyzna o imieniu Miroslavas Trockis. Dawniej nazywał się Mirosław Trocki, ale nadał swojemu imieniu i nazwisku litewskie brzmienie ze względu na poglądy nacjonalistyczne. Wiadomo, że w dzieciństwie Miroslavas przyjeżdżał na Białoruś każdego lata – do wsi Pusiawary w powiecie woronowskim, do dziadków. Ostatecznie właśnie ten fakt z jego biografii stał się podstawą legendy, której agent litewskich służb specjalnych miał używać jako przykrycia.
Miroslavas przestał przyjeżdżać na Białoruś po śmierci bliskich. Na Litwie najpierw służył jako strażnik graniczny, a później pracował w policji drogowej. Jednocześnie próbował prowadzić biznes, ale bezskutecznie. Mężczyzna poznał Białorusinkę i założył z nią rodzinę, a po pewnym czasie trafił do więzienia. Okazało się, że Litwin przypadkowo znalazł broń palną na jednej ze swoich łodzi i postanowił zatrzymać ją dla siebie.
"W swoim mieszkaniu posiadałem broń palną małego kalibru. Zostałem zatrzymany przez funkcjonariuszy pewnych służb (nie wiedziałem, które to służby) i powiedziano mi, że muszę jechać do domu na przeszukanie. Przyznałem się, że mam małokalibrową strzelbę" – mówi Miroslavas Trockis.
Później pojawił się znajomy śledczy Miroslavasa, który zaproponował, że wyciągnie go z aresztu śledczego, a także zaproponował łatwy zarobek. Znajomy powiedział, że poda telefon Miroslavasa swojemu znajomemu. Jak się później okazało, mężczyzna był już od dawna poddawany zwerbowaniu .
"Skontaktowano się ze mną telefonicznie z osobą, która umówiła się ze mną na spotkanie. Kiedy przyszedłem na miejsce, zatrzymał mnie mężczyzna, którego od razu rozpoznałem" – opowiada zatrzymany.
Okazuje się, że spotkanie umówił inny dawny znajomy Miroslavasa, który wraz z kolegą śledczym na długo przed historią z bronią palną próbował zjednać sobie mężczyznę. Tym znajomym okazał się agent litewskich służb specjalnych.
"Ten mężczyzna przedstawił się jako Andrius. Powiedział, że interesują go wszelkie informacje dotyczące Białorusi. Interesowały go jednostki wojskowe, poligony… Zapytano mnie, czy jestem gotów pracować na rzecz państwa, i zgodziłem się" – zdradza szczegóły zwerbowania Miroslavas Trockis.
Głównym zadaniem agenta, który przyjął pseudonim Ringo, było przerzucanie na Białoruś pieniędzy i informacji dla litewskich agentów. Przebudowa domu na wsi niedaleko granicy białorusko-litewskiej dobrze pasowało do legendy częstych wizyt. Legenda z domem krewnych była przeznaczona nie tylko dla strony białoruskiej, ale także dla żony i córki.
Pierwsze zadanie otrzymał w 2024 roku. Agent udał się na Białoruś pod pretekstem załatwiania dokumentów na działkę. Ringo spokojnie wjeżdżał na Białoruś, nie wzbudzając żadnych podejrzeń ani u strażników granicznych, ani u celników. Zawsze przewoził ze sobą kwotę pieniędzy, z którą mógł bez przeszkód przejść kontrolę. Niewyróżniające się nośniki cyfrowe z informacjami dla litewskich agentów ukrywał w kabinie samochodu.
Aby nie wzbudzać podejrzeń, gdy tylko było to możliwe, wstępował do krewnych. Ale Miroslavas nawet nie podejrzewał, że funkcjonariusze Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Białorusi kontrolują go od samego momentu przekroczenia granicy.
"W wyniku przeprowadzonej pracy operacyjnej w sposób wiarygodny ustalono i udokumentowano nielegalną działalność obywatela Litwy Miroslavasa Trockisa, urodzonego w 1990 roku – poinformował zastępca szefa wydziału śledczego KGB Aleksandr Tarasiewicz. – Gromadził on różnego rodzaju informacje w sferze prawa ochronnego, wojskowej oraz społeczno-politycznej, a także uczestniczył w operacjach skrytek w celu utrzymywania łączności agenturalnej między przedstawicielami obcego wywiadu a ich agentami".
Według zastępcy szefa wydziału śledczego KGB, służby specjalne przekazywały swoim agentom zadania, dostarczały im środki do działalności wywiadowczej, a także wypłacały wynagrodzenie.
"Ostatnim razem, podczas mojego zatrzymania, zgodziłem się przewieźć dwie pamięci flash USB. On (kurator z litewskich służb specjalnych – not. BELTA) powiedział, że znajdują się na nich pewne informacje, które są zaszyfrowane. Zwykły człowiek ich nie otworzy. Wyjaśnił, że nie mogę się wygadać, że pracuję dla służb specjalnych" – opowiada zatrzymany.
Podczas ostatniego zadania agentowi wydawało się, że jest śledzony. Gdy nerwy całkowicie mu puściły, zgłosił się do szpitala – rzekomo otworzył mu się wrzód. W ten sposób próbował zyskać na czasie i skontaktować się z kuratorami, wykorzystując nieświadomie własną rodzinę. Teściowa Miroslavasa, odwiedzając go w szpitalu, przyniosła mu do czytania dwie książki, z których jedna była o Feliksie Edmundowiczu Dzierżyńskim – założycielu KGB. Wtedy Ringo postanowił wyspowiadać się żonie, zostawiając wiadomość na wyklejce tej książki.
Cudzoziemiec w panice czekał na ewakuację z Białorusi, ale funkcjonariusze KGB mieli już plan, jak wyprowadzić agenta litewskich służb specjalnych na czystą wodę. Funkcjonariusz Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego wszedł na salę szpitalną, przedstawił się jako pracownik litewskiego wywiadu i powiedział szpiegowi, że nadszedł rozkaz natychmiastowej ewakuacji.
Po drodze funkcjonariusz białoruskiego kontrwywiadu do końca odgrywał swoją rolę i doprowadził do tego, że Miroslavas sam złożył obciążające go zeznania. Po około godzinie "zwierzeń" funkcjonariusze KGB zatrzymali Ringo bezpośrednio na trasie przejazdu.
"Przepraszam, że wyrządziłem szkodę narodowi białoruskiemu. Gdybym w ogóle wiedział, że chodzi o jakieś akty terrorystyczne, w których ucierpią ludzie, nigdy bym nie jeździł. Po prostu chciałem łatwych pieniędzy, żeby pokryć swoje długi" – przyznał agent litewskich służb specjalnych.
Po wpadce w szeregach litewskich służb specjalnych nastąpiła fala zwolnień. Przedterminowo zwolniono między innymi szefa wywiadu wojskowego Elegijusa Paulavičiusa. Jeśli chodzi o uczestników sieci agenturalnej litewskich służb specjalnych, dla których Miroslavas ukrywał pieniądze w skrytkach i których zaopatrywał w środki działalności wywiadowczej, zostali oni zatrzymani przez białoruski kontrwywiad.
Komitet Bezpieczeństwa Państwowego przypomina, że współpraca z obcym wywiadem, podejmowanie w jego interesie jakichkolwiek działań jest sprzeczne z interesami narodowymi i szkodzi bezpieczeństwu narodowemu Republiki Białorusi. KGB zdecydowanie zaleca zrezygnowanie ze współpracy z obcymi służbami specjalnymi i poinformowanie o bezprawności swoich czynów – pozwoli to uniknąć odpowiedzialności karnej.

ENERGIA ATOMOWA
