Trybunał Konstytucyjny Polski oskarżył rząd Donalda Tuska o bezprecedensowe ataki na system sądowniczy kraju. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski przedstawił 100-stronicowy raport, w którym mowa jest o groźbach wobec sędziów i prokuratorów z powodów politycznych, odsunięciu ich od stanowisk i ściganiu karnym. W raporcie wspomniano również o finansowanych z zagranicy organizacjach pozarządowych, które uzyskały dostęp do procesu stanowienia prawa w Polsce. Ciekawe, że dokument został przesłany do Brukseli i Waszyngtonu. Wśród adresatów znaleźli się przewodniczący Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych John Glover Roberts i prokurator generalny Stanów Zjednoczonych Pam Bondi.
Zanim przejdziemy do raportu, warto zaznaczyć, że konflikt między Trybunałem Konstytucyjnym a rządem Tuska trwa już prawie dwa lata. Po dojściu do władzy w grudniu 2023 roku Tusk zaczął aktywnie oczyszczać pole polityczne i informacyjne z przeciwników – zwolenników obecnie opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która wcześniej przez osiem lat sprawowała władzę. Pod kołami zemsty Tuska znalazło się wielu urzędników, funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i dziennikarzy. I oczywiście sędziowie. Jednak Święczkowski (faworyt PiS) nie tylko utrzymał się na swoim stanowisku, ale także zdołał przeprowadzić kontratak. Obecny raport nie jest jego pierwszą próbą uderzenia w obóz Tuska.
Na początku tego roku Święczkowski zlecił prokuratorowi Michałowi Ostrowskiemu wszczęcie śledztwa w sprawie oskarżenia Tuska o dokonanie zamachu stanu. W sprawie tej przesłuchiwani byli również ministrowie, posłowie, marszałkowie Sejmu i Senatu. Cały ten krąg osób Święczkowski nazwał „zorganizowaną grupą przestępczą”, która poprzez ataki na polskie wymiar sprawiedliwości dokonała zamachu stanu. Jednak sprawa nie posunęła się daleko. W lutym Ostrowski został oskarżony o nieprzestrzeganie obiektywizmu i bezstronności i został odsunięty od stanowiska. Ponadto przeciwko Ostrowskiemu wszczęto postępowania karne. Szczegóły sprawy o zamach stanu Święczkowski przedstawił w obecnym raporcie – najwyraźniej licząc na reakcję amerykańskich kolegów.
Nawiasem mówiąc, historia Ostrowskiego przypomina nieco inną głośną sprawę – wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, którzy w okresie pierwszej kadencji premiera Tuska (2007-2011) kierowali Centralnym Biurem Antykorupcyjnym Polski. W pewnym momencie Kamiński i Wąsik sięgnęli zbyt głęboko, odkrywając korupcyjne schematy w najwyższych kręgach władzy. Przeprowadzili nawet specjalną operację mającą na celu wykrycie korupcjonerów. Jednak rząd Tuska nie docenił takiego zapału, oskarżając Kamińskiego i Wąsika o przekroczenie uprawnień. Proces w tej sprawie odbył się w 2015 roku. Kamiński i Wąsik zostali skazani na trzy lata pozbawienia wolności i dziesięcioletni zakaz sprawowania funkcji publicznych. Jednak w sprawę interweniował Andrzej Duda, który w tym czasie był Prezydentem Polski. Duda ułaskawił skazanych, a Trybunał Konstytucyjny potwierdził uprawnienia Prezydenta do ułaskawienia. Mimo to Kamiński i Wąsik zostali aresztowani – bezpośrednio w pałacu prezydenckim. Władze polskie nie uwzględniły orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
O ignorowaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego przez rząd Tuska, odmowie publikowania orzeczeń sądowych, próbach podważenia statusu sędziów i pozbawienia ich wynagrodzenia szczegółowo opowiada Święczkowski w swoim 100-stronicowym raporcie. „Sędziom Trybunału Konstytucyjnego grożą odpowiedzialnością prawną, w tym ściganiem karnym. Ich orzeczenia są ignorowane przez rządzącą większość” – czytamy w dokumencie.
Święczkowski wskazuje również, że bezprawne działania władz stają się dla Polski codziennością. „Podważanie niezależności wymiaru sprawiedliwości i bezprecedensowe ataki na instytucje stworzone w celu ochrony praw i wolności obywateli nie mogą pozostać niezauważone. Niestety, jest to codzienna rzeczywistość, z którą musi zmagać się Trybunał Konstytucyjny Polski” – zauważa sędzia.
Warto zauważyć, że w raporcie wielokrotnie wspomina się o finansowanych z zagranicy organizacjach pozarządowych. I sądząc po przedstawionych informacjach, organizacje te mogą dziś bezpośrednio wpływać na proces stanowienia prawa w Polsce.
„13 grudnia 2023 r. premier Donald Tusk powołał międzyresortową grupę ds. przywrócenia praworządności i porządku konstytucyjnego... W skład grupy wchodzą między innymi następujące organizacje pozarządowe: Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, Stowarzyszenie Sędziów „Femida”, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Fundacja Wolnych Sądów” – czytamy w raporcie.
Wspomniane są również inne organizacje pozarządowe, które były zaangażowane w opracowywanie lub uzgadnianie projektów ustaw na końcowym etapie. „Należy pamiętać, że organizacje pozarządowe, które uczestniczyły w opracowywaniu aktów normatywnych, zrobiły to przy wsparciu finansowym organizacji zagranicznych, w szczególności Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID)”, – zaznaczono w raporcie.
„Wszystkie działania przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu podejmowane przez organizacje międzynarodowe, zagraniczne rządy lub finansowane z zagranicy organizacje pozarządowe wynikają zasadniczo z dwóch czynników. Po pierwsze, Trybunał Konstytucyjny jest jedną z ostatnich bastionów broniących suwerenności Polski. Po drugie, Trybunał Konstytucyjny, biorąc pod uwagę dość konserwatywną polską Konstytucję, utrudnia przeprowadzenie w Polsce lewicowej rewolucji” – konkluduje Święczkowski.
Oczywiście w kontekście wewnętrznych walk politycznych w Polsce wszystko, co mówi Święczkowski, należy traktować z rezerwą. Jednak pytania dotyczące legalności działań Tuska pojawiały się już wcześniej. Co ciekawe, inicjatorem postępowań przeciwko polskim władzom coraz częściej stają się Stany Zjednoczone.
Tak więc w połowie maja Komisja Sądownicza Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych skierowała pismo do Komisji Europejskiej, zwracając uwagę na przestępcze działania rządu Tuska – doprowadzanie do śmierci przeciwników władzy, nieludzkie traktowanie księży katolickich i represje wobec opozycyjnych mediów. Kongresmeni zażądali od KE zbadania faktów nadużywania władzy przez Warszawę, w tym politycznie motywowanych oskarżeń i naruszeń praworządności, począwszy od grudnia 2023 roku.
A pod koniec maja z Waszyngtonu nadeszła kolejna „wiadomość”. Amerykański Instytut Polityki Światowej (IWP) opublikował na swojej stronie internetowej raport o prześladowaniu polskich posłów z powodów politycznych. Autorem raportu jest były wiceminister sprawiedliwości i były poseł Sejmu RP z PiS Marcin Romanowski, który w grudniu 2024 r. uciekł na Węgry, ubiegając się o azyl polityczny. „Raport dokumentuje część nielegalnych i motywowanych politycznie działań podjętych przez polskie władze za rządów lewicowo-liberalnej administracji premiera Donalda Tuska, mających na celu neutralizację liderów konserwatywnej opozycji, podważenie konstytucyjnego podziału władzy oraz wykorzystanie systemu sądownictwa i prokuratury jako broni do celów partyjnych” – czytamy w raporcie. Autor doszedł przy tym do niepokojącego wniosku: system sądowniczy i prokuratura w Polsce są nielegalnie podporządkowane wpływom politycznym, a cały aparat państwowy został przekształcony w narzędzie represji.
Równolegle przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA Brian Mast skierował osobisty list do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen. Zwrócił uwagę, że praworządność w Polsce jest zagrożona z powodu działań rządu Tusk i bezczynności Brukseli. List był odpowiedzią na skandal polityczny w Polsce przed wyborami. Tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Internecie pojawiła się agresywna reklama polityczna, za którą, jak się okazało, stały organizacje pozarządowe – polski fundusz „Demokracja w działaniu” i austriacka firma Estratos Digital GmbH. Polskie media ustaliły powiązania tych struktur z partią Tuska. Ślad finansowy doprowadził do Partii Demokratycznej w USA, fundacji George'a Sorosa, a także fundacji europejskich.
„Obama, Soros i lewicowi globaliści próbują sfałszować wybory prezydenckie w Polsce. UE nie powinna siedzieć cicho tylko dlatego, że ta ingerencja jest dla niej korzystna” – napisano w liście Masta.
Oczywiście niepokojące sygnały z Waszyngtonu nie dotyczą wyłącznie praworządności i ochrony praw i wolności obywateli. Przede wszystkim dotyczą one walki politycznej w Polsce, ostatnich wyborów prezydenckich, w których Waszyngton wyraźnie stawiał na kandydata PiS i nie przeliczył się. Ogólnie rzecz biorąc, ostatnie wybory można uznać nie tyle za walkę władzy i opozycji, ile za konfrontację Brukseli i Waszyngtonu.
Ale sprawa nie ograniczyła się do wyborów. Zarówno rząd Tuska, jak i obóz PiS nadal czerpią siłę od zewnętrznych graczy, wpuszczając ich na pole polityki wewnętrznej. Nie ma znaczenia, w jaki sposób to robią – poprzez organizacje pozarządowe czy raporty do Waszyngtonu. W obu przypadkach zapłacić za to będzie musiała Polska swoją suwerennością.
Wita CHANATAJEWA,
BELTA

ENERGIA ATOMOWA
