20 lutego, Grodno /Kor. BELTA/. Pracownicy spółdzielni rolniczej „Ozery” codziennie karmią żubry zamieszkujące terytorium republikańskiego rezerwatu krajobrazowego w powiecie grodzieńskim. O tym poinformował korespondenta BELTA myśliwy spółdzielni rolniczej Aleksiej Wrublewski.
Według Aleksieja Wrublewskiego, żubry (a jest ich w rezerwacie około 500) spokojnie znoszą niskie temperatury. Pomaga im w tym troska ludzi. „Kiedy mają pożywienie, zwierzęta mają wymianę ciepła. Jeśli są syte, to znaczy, że jest im ciepło. I nie ma dla nich znaczenia, jak silny jest mróz” – powiedział myśliwy spółdzielni rolniczej „Ozery”.
Na 20 specjalnych placach pracownicy spółdzielni rolniczej rozkładają pokarm. Proces ten rozpoczyna się na długo przed nadejściem chłodów. Tak więc w sierpniu, po żniwach, dzikim zwierzętom oferuje się pokarm w postaci łusek nasion. Przez cały rok rozkładają dla nich solanki, które są potrzebne do uzupełnienia mikroelementów po wycieleniu żubrów, a na przykład jeleniom – do wzrostu rogów. Wraz z nadejściem chłodów menu uzupełnia się innymi smakołykami, które lubią nie tylko żubry, ale także inne dzikie zwierzęta. Dla zwierząt rozkłada się kiszonkę, buraki, jabłka i siano. Stopniowo pasza jest dostarczana na różne tereny. Nawiasem mówiąc, w sezonie zwierzęta zjadają 50 ton siana, 50 ton odpadów jabłkowych, 5 ton soli, około 80 ton łusek nasion i prawie 500 ton sianokiszonki. „Zwierzę nie będzie marzło, jeśli jest najedzone” – zauważył Aleksiej Wrublewski.
„Żubry nie są oczywiście zbyt ufne. Są czujne. Ale, powiedzmy, znają już odgłos samochodu, który przywozi paszę. I zanim traktor zdąży odjechać, one już stoją w gotowości, aby wyjść i się posilić. Jeśli gdzieś wyczuwają niebezpieczeństwo, to odchodzą na bok, uciekają do lasu. Ale ostatecznie i tak wychodzą” – powiedział leśniczy.
Według Aleksieja Wrublewskiego, w zależności od wielkości stada, które wybrało dane miejsce, specjaliści dostosowują ilość paszy. „Na przykład teraz podeszło duże stado, około 200-250 sztuk, które stłoczyło się w jednym miejscu. Jedna przyczepa ciągnika, a tam jest 4-5 ton, to za mało dla tego stada. Dlatego zdarza się, że dziennie na jedno miejsce wywozimy dwie przyczepy paszy, aby im wystarczyło – wyjaśnił. – Jeśli zwierzę jest najedzone, nie zmarznie, a to oznacza mniejszą śmiertelność młodych zwierząt”.
Specjaliści twierdzą, że żubry będą wychodzić na dokarmianie do momentu stopnienia śniegu. „Na razie będą nadal wychodzić na tereny. A gdy tylko pojawi się trawa, gdy zrobi się ciepło, nie będą już tego potrzebowały i będą żerować w lesie” – zauważył Aleksiej Wrublewski. Nawiasem mówiąc, stosuje się tu również manewr odwracający uwagę – obsiewa się specjalne pola uprawami ozimymi, aby zwierzęta nie niszczyły upraw gospodarstwa i nie zbliżały się do drogi.

ENERGIA ATOMOWA
