Projekty
Government Bodies
Flag Sobota, 18 Kwietnia 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
08 Marca 2026, 18:44

Zamieniła buty i sukienki na mundur i buty wojskowe. Wybraliśmy się tam, gdzie nie ma „niekobiecych” zawodów

Za sytuacją na drogach w Smolewiczach czuwają uważni inspektorzy milicji drogowej Wiktoria Zabermach i Aleksander Papelski. Każdego dnia stają przed nowymi wyzwaniami i przeżywają prawdziwe przygody. Wykrywanie osób bezprawnych to nie jedyne ich zadanie. Milicja drogowa to służba milicyjna, która często szybko reaguje na różne zdarzenia, czasem niezwiązane z drogami. Korespondent BELTA porozmawiała z pracownikami Smolewiczskiego ROWD i pojechała z nimi na patrol.

Piękna nie da się ukryć pod mundurem

Z nowo mianowaną inspektorką milicji drogowej Smolewiczskiego ROWD Wiktorią Zabermach spotkaliśmy się w jej przytulnym gabinecie. Cały jej stół pokryty jest dokumentami i schematami dróg, nad porządkiem na których czuwa. Ta młoda i urocza dziewczyna pełni swoją funkcję dopiero od dwóch miesięcy, a w milicji pracuje od 2018 roku. Przyjechała do Smolewiczej z Połocka – w swoim rodzinnym mieście ukończyła szkołę kadetów, a następnie wstąpiła do Mohylewskiego Instytutu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. 
„Pochodzę z Połocka. W 9. klasie zastanawiałam się, czy pozostać w rodzinnej szkole, czy związać swoje życie z mundurem i naszywkami, ponieważ budzi to szacunek otoczenia. Powiedziałam mamie, że chcę dostać się do szkoły kadetów i zdałam wszystkie egzaminy. Mogę powiedzieć, że szkoła kadetów i zwykła szkoła to dwie nieporównywalne rzeczy. Cały czas nosisz mundur, masz swój plan dnia, mieszkasz w miejscu nauki, chodzisz na strzelanie. Były nawet letnie obozy polowe. Nie ma czegoś takiego, że przyszedłaś, skończyłaś naukę i poszedłaś do domu. Brałam udział we wszystkich świętach wojskowo-patriotycznych. Zespół jest znacznie bardziej zgrany niż w szkole: wszyscy sobie pomagają. Szkoła kadetów dyscyplinuje ludzi, radziłabym każdemu, aby się tam zapisał. Tak, może nie jest to takie proste, bo trzeba zdać egzaminy z wychowania fizycznego i inne, ale czas, który tam spędziłam, pozostał w moim sercu, często go wspominam” – podzieliła się dziewczyna.

Pierwsze dni w milicji, według Wiktorii, nie były łatwe. „Kiedy przyszłam tam w wieku 18 lat, nie miałam pojęcia, czym jest służba w organach wewnętrznych. Stopniowo poradziłam sobie: miałam wspaniałych mentorów, którzy wiele mi podpowiadali. Niezależnie od tego, do kogo zwróciłam się o pomoc, nikt mi jej nie odmówił. Tak, służba ma swoje subtelności, ale stopniowo sobie z tym poradziłam” – opowiedziała.  
Dzień inspektora milicji drogowej zaczyna się o 8 rano. „Uzbrajamy się, przechodzimy instruktaż, podczas którego przekazywane są nam ważne informacje, rozwiązujemy testy z przepisów ruchu drogowego, wchodzimy na linię – wykrywamy wykroczenia na drodze. Jeśli do dyżurki napływa dużo zgłoszeń, o lunchu można zapomnieć – reagujemy na każde zgłoszenie. Dyżur kończy się o piątej, choć nie zawsze udaje się to zrobić. Jeśli są ofiary wypadku, koniecznie udzielamy im pomocy, wzywamy karetkę. Jeśli nie jest to poważny wypadek, szkicujemy schemat drogi. Pomagaliśmy również, gdy pogorszyły się warunki pogodowe. Kiedy mam wolny czas, pragnę spokoju: basen, czytanie lub odpoczynek z przyjaciółkami. Człowiekowi koniecznie potrzebna jest zmiana otoczenia" – jest przekonana inspektor.

Służba w milicji dla niektórych jest zajęciem stereotypowo męskim. Ale Wiktoria szczerze wierzy, że pomimo trudności poradzi sobie z nimi. „Tak, bycie dziewczyną w milicji nie jest łatwe. Ale pewnie przez całą moją służbę w organach wewnętrznych pracuję z mężczyznami, więc już się do tego przyzwyczaiłam. Byłoby dziwnie pracować z dziewczynami – z mężczyznami jest teraz jakoś łatwiej. Niektóre kobiety miały problemy z musztrą, dziewczyny są przyzwyczajone do noszenia szpilek, kozaków, a my mamy na nogach buty wojskowe. Może to być dziwne, gdy chce się być kobiecą. Najważniejsze jest pragnienie dziewczyny, która chce dostać się do milicji drogowej” – mówi pracownica. 

Jednym z warunków służby w milicji drogowej jest posiadanie prawa jazdy. „Ważne jest, aby być przygotowanym na to, że ludzie są bardzo różni i do każdego trzeba znaleźć odpowiednie podejście. Psychologia jest podstawowym aspektem, trzeba być gotowym na wszystko, rozwijać w sobie odporność na stres, nie ulegać emocjom” – dodała Wiktoria. 

Pod niezawodną ochroną

Kolega Wiktorii, starszy inspektor milicji drogowej Aleksander Papelski, pracuje w organach wewnętrznych od listopada 2019 r., a z wykształcenia jest inżynierem radioelektroniki. Zwrócił się do szefa milicji drogowej i tak trafił do milicji. Każdego dnia w służbie dzieje się coś nowego, inne sytuacje, zadania, przygody, nie ma nudy.
Jedna z ostatnich sytuacji, które zapamiętał inspektor, to niespełnienie polecenia zatrzymania pojazdu. Czasami, aby zatrzymać przestępców, trzeba ruszyć w pościg. „Z boku wygląda to jak scena z filmu akcji, ale z czasem staje się codziennością i całkowicie przyzwyczajasz się do takiego rytmu” – zauważył Aleksander.

Dla Aleksandra pracownik milicji drogowej to osoba opanowana, uczciwa, kompetentna, potrafiąca ocenić dane zachowanie i oczywiście życzliwa. Sam również przestrzega tych standardów. Na przykład nie tylko służy razem z kobietami, ale także pomaga im w codziennym życiu.

„Kiedy jedziemy trasą patrolową, czasami widzimy niesprawne samochody. Jeśli zauważamy, że za kierownicą siedzi kobieta, kierujemy ją do samochodu, aby się ogrzała, a sami zajmujemy się transportem: możemy podwieźć ją do domu, jeśli samochód nie chce zapalić. Kiedy dochodzi do rodzinnych kłótni, również reagujemy: zazwyczaj wysyłają nas jako pierwszą pomoc, jesteśmy bardzo mobilni, szybcy, szybko reagujemy na wykroczenia” – podał przykład funkcjonariusz milicji.
Ale funkcjonariusze milicji drogowej ratują nie tylko kobiety. „Pamiętam to dobrze: było to latem 2022 roku, samochód jechał z dużą prędkością. Zatrzymaliśmy go, kierowca wysiadł, a na fotelu pasażera leżało dziecko pokryte krwią. Natychmiast zabraliśmy go i z syrenami pojechaliśmy do najbliższego szpitala – udało się go uratować. Jak się później okazało, maluch wybiegł na drogę i został potrącony przez samochód na podwórku, a kierowca nie zdążył zahamować” – opowiedział inspektor.

Pod koniec naszego spotkania wyruszyliśmy wraz z rozmówcami na patrol. Wszystko przebiegło spokojnie, każdy kierowca miał przy sobie dokumenty, choć taka sytuacja nie zawsze ma miejsce.

„W porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku obserwujemy znaczny spadek liczby wypadków. Świadczy to o tym, że w naszej pracy zmierzamy w dobrym kierunku: prowadzimy działania profilaktyczne i poprawiamy kulturę jazdy. Obecnie kładziemy nacisk na zapobieganie poważnym wykroczeniom administracyjnym, między innymi: prowadzeniu pojazdów w stanie nietrzeźwości lub bez prawa jazdy, wyprzedzaniu. Zawsze zwracamy uwagę na pieszych: prowadzimy z nimi rozmowy. Nie trzeba od razu stosować środków administracyjnych i sporządzać protokołu: można ograniczyć się do ustnej uwagi lub przeprowadzić rozmowę” – zauważył funkcjonariusz organów ścigania.

BELTA

Świeże wiadomości z Białorusi