Projekty
Government Bodies
Flag środa, 20 Maja 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
20 Lipca 2025, 15:00

"Przyjaciele  byli zachwyceni - co za piękno!" Ten Białorusin wie, jak zamienić kawałek drewna w dzieło sztuki

Anatolij Nowikow jest członkiem Związku Mistrzów Twórczości Ludowej Republiki Białorusi. Jego oryginalne drewniane elementy wyposażenia wnętrz są z powodzeniem prezentowane na placówkach metropolitalnych, republikańskich i międzynarodowych. A dom mistrza w agromiasteczku Priluki można śmiało nazwać salą wystawową. Tutaj mistrz zrobił z ulubionego naturalnego materiału wszystko, co tylko mógł. Korespondenci gazety "7 dni" odwiedzili go.

Tajga i przeznaczenie

W przestronnym salonie połączonym z kuchnią sufit ma 8 metrów wysokości. Miejsce gotowania jest oddzielone masywnymi drewnianymi balustradami z nietypowymi zakrzywionymi podporami. Podnosisz głowę - i mimowolnie zaczynasz się zastanawiać nad fantazyjnym żyrandolem z 36 lampami. Lustro jest w drewnianej ramie. Zegar, kandelabry, wazon w kształcie żółwia - również z drewna. Nawet, wyobraźcie sobie, zewnętrzne wykończenie kominka!

Materiał źródłowy, z którego Anatolij Iwanowicz wytwarza swoje wyroby, pochodzi w 95% z tajgi syberyjskiej. Ale używa również białoruskiego drewna: leszczyny, osiki, świerku, brzozy. A wśród ulubionych gatunków jest sosna angarska.

- Zimą w tajdze minus 60, a latem plus 35. Ze względu na duże różnice temperatur i inne cechy klimatyczne drzewo to ma specjalną teksturę - wyjaśnia mistrz. - Jego gałęzie są bardzo kręte. Takich na Białorusi nie można znaleźć. Dla kreatywnej wyobraźni to po prostu dar niebios. Poza tym las jest tam stary - ma ponad sto lat. Często można znaleźć osobniki, które mają ponad trzysta lat. W takich drzewach rysunek przekroju poprzecznego jest skomplikowany i interesujący. Jeśli chodzi o nas, to dęby w tym wieku mają status pomników przyrody.

Jest jeszcze jeden powód połączenia z regionem Syberii. Tam Anatolij Iwanowicz spędził część życia.

- Urodziłem się i wychowałem na białoruskiej ziemi - wyjaśnia rozmówca. - W czasach radzieckich ukończyłem BUP na kierunku inżynier-matematyk, pozostałem tam pracować jako wykładowca. Osiem razy byłem w studenckich drużynach budowlanych na Syberii, w wyniku czego zostałem zaproszony do pracy jako zastępca szefa zarządu budowlanego. Musiałem zdobyć drugie wyższe wykształcenie zaocznie. Zwiedziałem obwód irkucki, Kraj Krasnojarski i Daleki Wschód.

Zimą Anatolij Nowikow jeździł na nartach po tajdze, a nawet został mistrzem sportu ZSRR w turystyce. Podczas podróży widział gałęzie o unikalnym kształcie, i od razu pojawiła się myśl: co można ciekawego z nich zrobić? Zabierał je ze sobą, a potem dla zabawy robił coś dla domu. Przyjaciele  byli zachwyceni - co za piękno! Cóż, trzeba było im również zapewnić oryginalne prezenty.

Zauważył, że niektóre drzewa mają obrzęki. Są to charakterystyczne narośla na pniu ze zdeformowanymi lub chaotycznymi kierunkami wzrostu włókien. Zaczął próbować ich jako materiału. Aby go zdobyć, trzeba było regularnie odwiedzać wyrąby. Nawet tymczasowo zatrudnił się jako kucharz w ekipie zajmującej się wyrębem, aby pracownicy pomagali w cięciu i dostarczaniu odpowiednich części drzewa. Do produkcji były to odpady, a dla pasjonata - cenne surowce.

W wieku 50 lat Anatolij Nowikow przeszedł na emeryturę i wrócił do ojczyzny. Budował dom, a w wolnym czasie zajmował się artystyczną obróbką drewna. Co więcej, utrzymywał bliski kontakt z Syberią - od czasu do czasu odwiedza przyjaciół. I prawie nigdy nie wraca z pustymi rękami. Kilka kostek półproduktów, po pokonaniu ponad 6 tysięcy km, w powiecie mińskim zamieni się następnie w dzieła sztuki.

Odpowiadając na pytanie, jak powstało hobby i ukształtowały się umiejętności, Anatolij Nowikow wspomina dzieciństwo:

- Tata był bardzo dobrym stolarzem. To on nauczył podstaw pracy z drewnem. Kiedy chłopcy biegali do gry w piłkę nożną, zostawiał mnie w stodole, w której był wyposażony warsztat, i zlecał szlifowanie np. blatu. Co więcej, jeśli jakość mojej pracy mu nie odpowiadała, często zmuszał do przeróbki. Dopiero gdy wynik go w pełni satysfakcjonował, pozwalał mi bawić się z rówieśnikami. Ale nikt nie uczył technik artystycznych. Pracowałem, jak to się mówi, wiedziony instynktem.

Fantazja i do arcydzieła doprowadzi

Twórczość Anatolija Nowikowa ma kilka cech. Po pierwsze, surowce syberyjskie. Po drugie, wszystkie wyroby  zachowują naturalny kształt i fakturę materiałów w jak największym stopniu. Po trzecie, do produkcji nie używa się ani jednego gwoździa, śruby ani innych metalowych łączników, wszystko jest trzymane tylko na kleju i żelu. Po czwarte, mistrz używa obficie obrzęki pnia.

- Mają bardzo piękny, niepowtarzalny rysunek ze względu na fakt, że włókna drewna są tam skierowane w różnych kierunkach - mówi. - Na jednym przekroju poprzecznym drzewa zobaczyłem nawet wątek z "Solaris" Stanisława Lema - powstał ekskluzywny obraz.

Chociaż przetwarzać obrzęki jest trudne ze względu na bardzo wysoką twardość. Nie każdy specjalista się tym zajmie. Jeśli uzbroisz się w proste dłuto, stworzenie jednej tacy zajmie półtora miesiąca. Anatolij Nowikow często wykorzystuje frezer. I oczywiście każdy wyrób mistrza jest unikalny.

Jeśli mówimy o asortymencie, Anatolij Iwanowicz wyróżnia dwa kierunki, w których działa: wyposażenie wnętrz - zegary, ramy do luster, stoły, krzesła, ławki, kandelabry, wazony i pudełka oraz produkty do kuchni i serwowania - stoły i blaty, deski do krojenia, tace, talerze do serwowania. Wszystko to jest tworzone na indywidualne zamówienie lub z nakazu serca autora.

Wspomina, jak narodziło się jedno z jego pierwszych znaczących dzieł - metrowa drewniana rzeźba mężczyzny.

- Znalazłem gałąź i od razu zobaczyłem w niej przebiegłego faceta-leśnika - mówi autor z wesołym przymrużeniem oka. - Wyobrażałem sobie, że mruga do mnie spiskowo. Kiedy skończyłem pracę i pokazałem ją przyjaciołom, nie pozwolili nawet pokazać innym, zabrali sobie.

W ostatnich latach mistrz zaczął tworzyć tematyczne serie wyrobów. Rodzą się spontanicznie, pod wpływem reakcji innych. Wpadł kiedyś w ręce mistrza ciekawej formy obrzęk - z brzozy. Jakby tułów, głowa, kończyny... Tylko jedna ręka "człowieczka" jest skierowana w dół, a druga - charakterystycznie w górę. Prawdziwy funkcjonariusz milicji drogowej! Zaczął szukać półproduktów do tworzenia atrybutów - lizaka i czapki.

- Znalezienie i harmonijne wbudowanie dodatkowych elementów to chyba najtrudniejsza rzecz w mojej pracy - wyjaśnia mistrz. - Przecież na jednym odcinku lasu, niestety, półprodukty pod moje pomysły nie rosną. Trzeba dużo przespacerować, i to nie raz. Z tego powodu elementy dla jednego wyrobu znajdą się w ciągu tygodnia, a dla drugiego to zajmie kilka lat.

Figurkę stróża prawa drogowego udało się zebrać szybko. Zainstalował tarczę zegara na obrzęku pnia, mechanizm zegara, narysował czapkę za pomocą grafiki komputerowej - i powstał oryginalny zegarek. Mistrz był zadowolony z tego, dokąd zaprowadziła go inspiracja. Chociaż ten ekskluzywny wyrób początkowo pozostawał nieodebrany na wystawie przez długi czas. Aż pewnego dnia przyszła cała rodzina - mąż, żona i dziecko.

- Zapytali o cenę i odeszli - wspomina Anatolij Nowikow. - Cóż, myślę, tak po prostu zapytali. Dwie godziny później wrócili i poprosili o spakowanie figurki. Głowa rodziny okazał się mężczyzną w mundurze na solidnym stanowisku. Zostawił swoją wizytówkę i poprosił o zgłoszenie, gdy tylko pojawi się nowość na jego temat zawodowy…

Ekologicznie i estetycznie

Ze swojego doświadczenia w pracy wystawienniczej i sprzedaży Anatolij Nowikow stwierdza: drewniane wyroby autorskie są stale poszukiwane wśród ludności. Niepowtarzalna faktura i naturalna energia charakterystyczna dla ekologicznego i estetycznego materiału sprawiają, że każda rzecz z niego jest harmonijną częścią domowej atmosfery lub oryginalnej dekoracji biura. A gospodynie domowe ostatnio mają duże zapotrzebowanie na drewniane tace, a także talerze do serwowania z dużą liczbą przegródek. Anatolij Nowikow ma je wyjątkowe - charakterystyczny miękki, opływowy kształt i niezapomniany wzór. Dzięki impregnacji specjalnym olejem spożywczym można tam nie tylko umieścić przekąski, warzywa, owoce, ale także wlać sosy.

- Nawet zwykła drewniana deska do krojenia staje się dziś przedmiotem serwowania - zauważa mistrz. - Na wystawie pokazałem kiedyś ogromną deskę do krojenia wykonaną z jednego kawałka obrzęku - ponad metr. Kupiła szczupła młoda dziewczyna, wyjaśniając, że będzie serwowała na niej dania. Dziwię się - jest przecież ogromna i waży przyzwoicie, a pani jeszcze załaduje na nią produkty! A ona się śmieje: "A to już moje problemy".

Sekrety kreatywności

Schodzimy do piwnicy domu Anatolija Nowikowa. Znajduje się tu warsztat i magazyn. Właściciel pokazuje narzędzie, za pomocą którego przetwarza półprodukty, pokazuje ich opcje w surowej i gotowej formie.

- Najpierw nożem zdejmuję korę z drzewa - opowiada. - Dopóki jest świeża, bardzo łatwo ją oddzielić. Potem wysuszam. Proces ten może trwać od miesiąca do kilku lat. Ważne jest, aby utrzymać stabilną temperaturę, około 16 stopni i upewnić się, że drewno nie pęka. Jeśli tak się stanie z obrzękiem - jest cięty i przerabiany na deski do krojenia.

Kiedy pojawia się pomysł lub zamówienie, mistrz zaczyna tworzyć wyrób. Aby uzyskać gładkość wysuszonego półprodukta, przetwarza go za pomocą szlifowania. Do cięcia dużych półproduktów zdarza się, że używa obrabiarki. Ale głównie praca jest całkowicie ręczna. Anatolij Iwanowicz wyciąga dużą gałąź z wyrostkiem w kształcie litery T, która wkrótce stanie się stołem. Wystarczy znaleźć odpowiednie gałęzie na dodatkowe nogi.

Anatolij Nowikow ma jeden duży i interesujący wyrób, do którego stopniowo dodawał szczegóły i który ostatecznie stał się tak drogi mistrzowi, że postanowił go zostawić sobie. Chodzi o specjalne krzesło z wysokim, prostym oparciem, przypominające tron. Ma już 30 lat, ale każdemu, kto chce go kupić, autor odmawia. Mówi, że służy jedynie jako demonstracja jego możliwości.

- Siedzisko jest wykonane z gałęzi i dopasowane do mojej własnej geometrii ciała. Dlatego siedzenie na nim w celu relaksu nie da się. Ale kierownik, który wie, co to jest ciężar odpowiedzialności i który musi intensywnie myśleć, taki mebel z pewnością doceni - żartuje mistrz i proponuje kompromis. - Mogę zrobić coś takiego na zamówienie.

Rzemiosło wymaga kosztów

Anatolij Nowikow twierdzi, że artystyczna obróbka drewna przynosi mu dobre dochody.

- Wystarczy nie tylko na chleb, ale także na masło, a czasem na czerwony kawior - obrazowo opisuje rozmówca finansowe owoce swoich wysiłków.

A jeszcze mistrz otrzymuje ogromną duchową radość z artystycznej obróbki drewna.

- Stworzę coś pięknego, ludzie kupią - a mi serce ściska, że z tym wyrobem będę musiał się rozstać - przyznaje. - To jak dzielenie się kawałkiem siebie. W każdej pracy jest moja wiedza, ciepło moich rąk i dobre myśli. Będę tworzył, dopóki będzie siła.

Nawiasem mówiąc, mistrz ma 73 lata, ale wygląda znacznie młodziej. I ma ogromne plany twórcze. I ożenić się, będąc wdowcem, planuje. Syn i dwie córki są już na swoim, a jednemu w dużym i pięknym domu jest nieswojo.

Nowikow jest również gotowy uczyć innych swojego rzemiosła. Tacy chętni, jak stwierdza, przychodzą czas od czasu. Jednakże, gdy dowiedzą się, że będą musieli kupić narzędzie lub w jakikolwiek inny sposób zainwestować, znikają.

- Hobby, a nawet zawód, koniecznie wymagają inwestycji - zarówno energii, jak i środków - mówi mistrz. - Ale ludzie myślą, że to tylko przyjemność. A jak można coś takiego sobie wyobrazić, jeśli wyjazd na Syberię po materiał kosztuje ciężkich pieniędzy? Jeden obrzęk może ważyć kilka ton. Nie przywiozłbyś takiej wielkości w rękach. Należy go pociąć na "bliny", zamówić wagon towarowy, zapłacić za transport na duże odległości.

Mistrz odczuwa kolejne rozczarowanie faktem, że wśród współczesnych rzemieślników pojawiło się wielu chałturszczyków.

- Biorę udział w wystawie mistrzów ludowych, przechodzę, patrzę, co pokazują inni i widzę... deski do krojenia zapakowane w plastik, zamówione przez Internet! - oburza się Anatolij Iwanowicz. - To jak policzek dla wszystkich naszych rzemieślników! Kiedy klient pokazuje mi rysunek z Marketplace i pyta, czy mogę to zrobić, śmieję się w wąsy i odmawiam. A odsprzedawanie groszowych bibelotów i uważanie się za rzemieślnika to już za bardzo. Prawdziwi rzemieślnicy muszą utrzymywać poziom.

Jelena KOZŁOWSKA,
zdjęcia Siergieja SZELEGA,
gazeta "7 dni".
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi