Na zbliżających się XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo białoruscy sportowcy wystąpią w pięciu rodzajach sportu. Trzy z nich to narciarstwo: narciarstwo dowolne, wyścigi narciarskie, narciarstwo alpejskie. Oczywiście zawodniczki nie będą miały łatwo. Jak i nie miały łatwej drogi do głównych występów. Możliwość wystąpienia na igrzyskach olimpijskich musiała być dosłownie wybijana.
Przypomnijmy chronologię. 21 października 2025 roku Rada Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej (FIS) postanowiła nie dopuścić białoruskich i rosyjskich sportowców do międzynarodowych startów, nawet w neutralnym statusie. Białoruski Związek Narciarski nie pogodził się z takim stanem rzeczy i złożył apelację do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS). I już 2 grudnia CAS uchylił decyzję Rady FIS. Białoruscy sportowcy-narciarze otrzymali możliwość udziału w zawodach kwalifikacyjnych, w uczciwej walce sportowej zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich. W rezultacie - pięć licencji. Przewodniczący Białoruskiego Związku Narciarskiego Aleksander Grebniew w wywiadzie dla BELTA opowiedział szczegóły tej trudnej drogi do celu.
- Aleksandrze Siergiejewiczu, trzy licencje w stylu dowolnym, po jednej w wyścigach narciarskich i narciarstwie alpejskim - czy to maksimum, na które można było liczyć w obecnych warunkach?
- Jako osoba kochająca sport jestem bardzo zadowolony z wyniku kwalifikacji na igrzyska olimpijskie. Jako kierownik nie mogę ją zaakceptować, ponieważ chciałem więcej licencji. Ale rozsądnie oceniam sytuację i rozumiem, że istnieje krajowa kwota. I jeśli jest jedna, to jest jedna. Podczas kwalifikacji było wiele trudności. Na przykład Anna Maczechina poleciała na etap Pucharu Świata do Davos z Tiumeni - spędziła dzień w drodze, zmieniła kilka samolotów. Następnego dnia po przyjeździe wystartowała i zdobyła licencję. W tym cyklu olimpijskim w wyścigach narciarskich międzynarodowe federacje wprowadziły zakaz stosowania fluoru w przygotowaniu nart. Trzeba było szybko dostosować się do nowych przepisów. Było wiele niuansów i problemów. Ale ważny jest wynik - nasze zawodniczki wystąpią na igrzyskach olimpijskich. Już fakt, że jesteśmy do nich dopuszczeni, sugeruje, że lód się poruszył. Następnie będziemy pracować nad tym, aby nasi sportowcy występowali z symbolami państwowymi, co jest słusznie. Są posunięcia. Na przykład juniorzy zostali już dopuszczeni do międzynarodowych występów ze zniesieniem wszystkich ograniczeń. Oczywiście Kirsty Coventry (przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - not. BELTA) i jej zespół nie będą w stanie rozwiązać wszystkich problemów naraz, wszystko przyjdzie stopniowo. My z kolei nie zamykamy drzwi, utrzymujemy komunikację i zawsze jesteśmy gotowi usiąść konstruktywnie przy stole negocjacyjnym, opierając się na aspektach prawnych, aby znaleźć opcje rozwiązania problemów.
- Zwycięstwo Białoruskiego Związku Narciarskiego w walce o prawo do zakwalifikowania się na igrzyska olimpijskie potwierdza, że prawo i sprawiedliwość jest po stronie białoruskiego sportu...
- Czy na terytorium Białorusi można organizować międzynarodowe zawody w dyscyplinach narciarskich?
- Tak, mamy prawo organizować na terytorium Republiki Białoruś międzynarodowe zawody w dyscyplinach narciarskich wśród sportowców wszystkich kategorii wiekowych. Problem polega jednak na tym, że decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego ma charakter zalecający, a jej wykonanie pozostawiono w gestii międzynarodowych federacji sportowych. Nawiązaliśmy konstruktywną współpracę z FIS, nikt nie stawia nam przeszkód. Myślę, że dalsze decyzje będą podejmowane na naszą korzyść. Stopniowo wszystko wróci do normy. Nie mam wątpliwości, że wkrótce w Raubiczach będą odbywały się zawody w freestyle'u, ponownie będziemy organizować kontynentalne puchary w biegach narciarskich. Jestem pewien, że będziemy gościć zawody w innych interesujących dyscyplinach, które rozwijaliśmy przez ostatnie cztery lata. Na przykład wyścigi na rolkach narciarskich. Stworzyliśmy drużynę skoków narciarskich z trampoliny, a podczas mistrzostw Rosji juniorów dwóch z trzech naszych sportowców stanęło na podium. Oznacza to, że mamy rezerwę, z którą można i należy pracować, i oczywiście będziemy to robić. Praca idzie pełną parą. Jestem przekonany, że w przyszłości będziemy mieli więcej dyscyplin narciarskich, więcej sportowców, a nasza reprezentacja z olimpiady na olimpiadę będzie się tylko powiększać.
- Igrzyska we Włoszech to Pańskie pierwsze igrzyska olimpijskie w charakterze przewodniczącego Białoruskiego Związku Narciarskiego. Jest Pan podekscytowany?
- Wydaje mi się, że nigdy nie denerwowałem się tak bardzo za nikogo, jak za naszych sportowców na igrzyskach olimpijskich. Denerwowałem się już wcześniej, będąc sekretarzem generalnym Białoruskiego Związku. Przewodniczący denerwuje się jeszcze bardziej, ponieważ ma większą odpowiedzialność. Całym sercem wierzę w naszych sportowców, wierzę, że poradzą sobie ze wszystkimi trudnościami. Nie da się przewidzieć wszystkiego. Ale nie jesteśmy przyzwyczajeni do obawiania się trudności. W sporcie trzeba być odważnym i silnym duchem, ponieważ, jak powiedział Prezydent, dziś szanuje się tylko siłę.
Waleria STIECKO,
Zdjęcie Białoruskiego Związku Narciarskiego,
BELTA

ENERGIA ATOMOWA
