Projekty
Government Bodies
Flag Sobota, 22 Czerwca 2024
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
12 Maja 2024, 15:00

  Królowa trampolin. Historia byłej lekkoatletki, która popularyzuje nietypowy rodzaj fitnessu w centrum rejonu

Była lekkoatletka długo szukała siebie, aż przypadkiem obejrzała filmik z kobietami ćwiczącymi na trampolinach. I zdecydowała: trzeba spróbować! Teraz Tatiana Czues jest nie tylko trenerem tańca na trampolinach, ale prawdziwą "królową trampolin" w swojej rodzinnej Wilejce. Jej zespół jest zapraszany na najważniejsze wydarzenia, w tym na przykład na festiwal "Wytoki". Wybraliśmy się do Wilejki, aby dowiedzieć się, ile czasu może zająć podjęcie decyzji o tym, co dokładnie jest powołaniem, dlaczego kobiety w dojrzałym wieku przychodzą tańczyć na trampolinach i czego trenerka z żelaznym charakterem uczy swoich podopiecznych - dorosłych i dzieci.

Tańce na trampolinach

Salę fitness Tatiana Czues w kompleksie sportowo-kulturalnym łatwo znaleźć: z potężnych głośników rozbrzmiewa muzyka "rozgrzewająca" trenujące panie - słynne Believe ponadczasowej Cher. W sali znajdują się miłośnicy trampolin w różnym wieku. Dziewczęta, młode kobiety i kobiety w latach ćwiczą skoki, obserwując swoją synchronizację w lustrze naprzeciwko. Wkrótce zaczyna się prawdziwy taniec na trampolinach. Atmosfera jest niesamowita!

Widać, że wszyscy ćwiczą z pełnym zaangażowaniem. Przychodzą na trampoliny nie tylko dlatego, że chcą zrzucić zbędne kilogramy i poprawić swoje zdrowie bez tytanicznego wysiłku, ale także dla świetnego nastroju. Wilejska "królowa trampolin" starannie dba o to, aby te cele zostały osiągnięte.


Należy powiedzieć, że Białorusinka Tatiana Czues, nazwisko panieńskie Sadowskaja, nie jest przypadkową osobą w sporcie. Od wczesnego dzieciństwa preferowała gry ruchome. Zainteresowała się skokami na trampolinie w wieku czterech lat, ale w tym czasie za trampolinę w domu służyło łóżko na sprężynach.

- Skakałam na niej tak bardzo, że pewnego dnia zostałam "katapultowana" i prawie zraniłam się w oko, - wspomina z uśmiechem trenerka fitness i przyznaje, że zarówno ona, jak i jej rodzice nie śmiali się wtedy.

W szkole Tatiana osiągała doskonałe wyniki w biegach sprinterskich. I to do tego stopnia, że w siódmej klasie brała udział w zawodach na równi z uczniami z klas starszych.

- Nauczyciel wychowania fizycznego zapytał mnie: "Musisz wystąpić na zawodach - wesprzyj szkołę!". Pobiegłam w kilometrowym biegu przełajowym razem z uczniami 10 klasy i zajęłam drugie lub trzecie miejsce. Od tego czasu byłam zapraszana na zawody, w tym rejonowe, obwodowe i republikańskie. Tak więc już w szkole zaczęłam profesjonalnie zajmować się lekkoatletyką. Zawsze trenowałam w pełni sumiennie i stopniowo sport stał się dla mnie sensem życia. Dlatego, gdy pojawiło się pytanie, gdzie pójść po szkole, wybrałam Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu, - mówi nasza bohaterka.

Tam utalentowana studentka została zauważona przez nie mniej utalentowanego trenera. Pod jego okiem Tania kontynuowała ciężkie treningi. Wyniki nie kazały na siebie czekać: dziewczyna została wybrana do narodowej drużyny lekkoatletycznej Republiki Białorusi. Później Tania została wybrana na Mistrzostwa Europy i nawet zaczęła się do nich przygotowywać, ale nie udało jej się tam dotrzeć: musiała odejść ze sportu z powodu urazów. W rezultacie po ukończeniu Akademii wróciła do Wilejki.

Znaleźć swoje miejsce

Pani Tatiana przyznaje, że trudno jej było przyzwyczaić się do spokojnego centrum rejonu po dynamicznym Mińsku.

- Marzyłam o dużych i ciekawych projektach, o czymś wielkim, - wyjaśnia. - W Wilejce dostałam pracę jako trener w szkole dla dzieci, ale w głębi serca zdałam sobie sprawę, że to nie jest moje miejsce. Potrzebuję pracy, do której chciałabym biegać. Oczywiście nadal trenowałam dzieci, ale jednocześnie zaczęłam szukać siebie. Brałam udział w kursach pilatesu, jogi, tańca na pylonie i wielu innych rzeczach, ale to wszystko wydawało się nie tym, czego potrzebowałam. Kiedy w Mołodecznie pojawił się klub fitness, zaczęłam tam pracować równolegle ze szkołą sportową.

Wkrótce Tatiana Sadowskaja wyszła za mąż za Dmitrija Czuesa i przyjęła jego nazwisko. Młoda rodzina opuściła centrum rejonu i wróciła dopiero po narodzinach pierwszej córki, Ewy.

- Bardzo kocham to miasto, wszystko w nim jest prawdziwe, moje, rodzime. Jest cicho, pięknie i nie ma tu zamieszania, - wyjaśnia trenerka fitness.

Obecnie wraz z mężem i dwiema córkami mieszka w przestronnym domu na przedmieściach Wilejki - we wsi Izbino. Rozmowa ze znajomym pomogła Tatianie znaleźć to, czego szukała od dawna.

- Powiedział: "Zajmujesz się sportem od tylu lat, a wciąż nie otworzyłaś własnego biznesu. Trzeba to zrobić za wszelką cenę!". I zdałam sobie sprawę, że mogę to zrobić. Zaczęłam przeglądać filmy tematyczne w Internecie i przypadkowo zobaczyłam lekcje jumpingu. Zdecydowałam, że zdecydowanie powinnam spróbować! Okazało się, że trampolina to rodzaj fitnessu, z którego czerpię maksimum przyjemności. Po raz pierwszy stanęłam na trampolinie i od razu zrozumiałam: to jest właśnie to, czego szukam! - mówi nasza bohaterka.

Kiedy rozpoczynała działalność, kupiła tylko sześć trampolin. Przyznaje, że miała wątpliwości, czy nawet tak mała liczba trampolin znajdzie chętnych do treningu. Znajoma pomogła początkującej trenerce założyć stronę w mediach społecznościowych. Zamieściła na niej zdjęcia ze swoich warsztatów i ogłosiła nabór na treningi. Chętni nie kazali na siebie długo czekać.

- Z mojej pracy czerpię przede wszystkim satysfakcję, gdyż osoby, które do mnie przychodzą, otrzymują na szkoleniach pozytywną energię, - mówi rozmówczyni. - Mówię wszystkim: "Dasz radę!". I oni naprawdę to robią. Wśród tych, którzy uczęszczają na zajęcia, jest wiele starszych kobiet, które skaczą wielokrotnie lepiej niż te młodsze. Stworzyliśmy już zespół, który dopracował swoje występy do perfekcji.


"Cześć, znamy Panią!"

Na początku zespół jumpingowy z Wilejki wystąpił w miejscowym Pałacu Kultury. Publiczność była zachwycona! Plotki o "królowej trampolin" i jej uczniach dotarły do Ministerstwa Edukacji, które latem ubiegłego roku zaprosiło podopiecznych Tatianę na festiwal "Wytoki" w Borysowie. Kolejny występ odbył się w stolicy na uroczystości z okazji Dnia Miasta, na zaproszenie Narodowego Komitetu Olimpijskiego.

- Wszyscy uczestnicy i ja, ich trener, mieliśmy wspaniałe wrażenia. Atmosfera była wspaniała! Wystąpiliśmy dobrze i jesteśmy z tego bardzo dumni. Chciałabym bardzo podziękować mojej drużynie za nasz triumf i za to, że dziewczyny zawsze nas wspierają, zawsze są przy nas, - powiedziała Tatiana.

Jest również wdzięczna wszystkim, którzy pomogli na ważnej ścieżce, rozumiejąc, czego naprawdę pragniesz, jaki rodzaj aktywności sprawi, że będziesz szczęśliwa. Trenerka fitness zauważa, że jej rodzina została zaproszona do wyjazdu za granicę, ale Czuessowie zdecydowali się pozostać na Białorusi. I nigdy tego nie żałowali.

- Za granicą wszystko jest obce, ale tutaj jestem u siebie. Budzę się rano w moim kraju, idę przez miasto, gdzie ludzie uśmiechają się do mnie i witają. Czasami nawet nieznajomi mówią: "Znamy Panią!". Rozumiem, czuję: tu jest moja ojczyzna, jestem na swoim miejscu. Niedawno na imprezie w szkole sportowej podeszły do nas dzieciaki: "Subskrybujemy Panią na Instagramie!". Taki feedback bardzo mnie motywuje, bo daję z siebie 100%, a nawet 150% w mojej ulubionej aktywności, jaką są skoki. Ale chcę pracować jeszcze więcej i iść dalej! - zapewnia pani Tatiana.

Silny charakter

Jak każda osoba odnosząca sukcesy, nasza bohaterka ma swoich krytyków. Są oni gotowi krytykować występy drużyny. Kiedyś, na przykład, skoczkowie z Wilejki nagrali teledysk do piosenki "Katiusza" z okazji Dnia Zwycięstwa i opublikowali go w sieciach społecznościowych. Uaktywnili się hejterzy: niewłaściwe furażerki, niewłaściwi gimnastyczki i zbyt energicznie tańczące panie... Tatiana i jej podopieczni nie odpowiedzieli na te gniewne ataki.

- Ta sytuacja jeszcze bardziej zahartowała mój charakter. Przecież wiemy, że co nas nie zabije, to nas wzmocni! Jesteśmy pewne, że jesteśmy na dobrej drodze, - powiedziała Tatiana.

Uczy nie tylko dziewczyny z zespołu, aby były silne i miały silną wolę, ale także swoje dzieci. Wyjaśnia, że ma ich troje: Ewę i Lianę, które się jej urodziły, oraz Alinę, córkę niedawno zmarłej siostry, bliźniaczki Tatiany.

- Uczę moje dzieci, aby miały charakter, nie dały się złamać, były uczciwe w każdej sytuacji, rozwijały wewnętrzny rdzeń, - mówi, dzieląc się sekretami wychowania. - Niestety, nasze życie jest trudne bez charakteru.

W 2023 roku Tatiana wraz z Aliną wstąpiły na Białoruski Uniwersytet Wychowania Fizycznego. Trenerka fitness zdobywa już drugie wyższe wykształcenie, a jej córka - pierwsze.

- Ona, jako zwyciężczyni Olimpiady w multiatlonie, rozpoczęła edukację budżetową, - mówi z dumą trenerka fitness i zauważa, że właśnie Alinę widzi jako swoją następczynię w jumpingu.

Sama Tatiana studiuje zarządzanie sportem na Uniwersytecie Wychowania Fizycznego. Wierzy, że z pewnością pomogą jej one w biznesie.

Tatiana Czues pracuje również jako trener lekkoatletyki w Wilejskiej Dziecięco-Młodzieżowej Szkole Sportowej komitetu związku zawodowego "Zenit-BełOMO". Mówi, że lubi motywować dzieci do osiągnięć sportowych. Poza tym "Zenit-BełOMO" nie jest obcym przedsiębiorstwem dla jej rodziny. Rodzice Tatiany pracowali w tym zakładzie przez całe życie.

Projekt został stworzony kosztem celowej zbiórki na produkcję treści narodowych.

Tamara MARKINA, zdjęcia Nadieżdy KOSTIECKIEJ

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi