20 kwietnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Prezydent USA Donald Trump nie ma w swoim zespole ludzi, którzy mogliby mu powiedzieć "nie". Oświadczył to Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w wywiadzie dla kanału telewizyjnego RT, przekazuje korespondent BELTA.
"Donald Trump nie ma ludzi, którzy powiedzą mu: "Nie masz racji". Biden, Obama i Clinton (to wiem na pewno, Obamę i Clintona znałem osobiście)… Oni byli tolerancyjni na inne zdanie. I byli ludzie, którzy mówili "nie" – powiedział Aleksander Łukaszenka. – I w pierwszej kadencji Trumpa byli ludzie, którzy mówili "nie". Weźmy Boltona (były doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton – not. BELTA). On mu wprost mówił: "Nie". Wiadomo, jak to się skończyło. Ale Trump rozumiał, że istnieje inne zdanie".
Głowa państwa podkreślił, że w drugiej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa sytuacja się zmieniła i w zespole szefa Białego Domu nie ma już ludzi, którzy mogą powiedzieć "nie". "Wszyscy patrzą mu w usta, stojąc na baczność: "Tak, tak, Donald, masz rację. Działaj, bombarduj, łam, miażdż". Do tego jeszcze swoim wojskowym… On nie kieruje Ministerstwem Wojny, tylko idzie na ustępstwa. A on powinien być naczelnym dowódcą. I on powinien wydawać rozkazy" – dodał Aleksander Łukaszenka.
Ponadto – zwrócił uwagę białoruski przywódca – Donald Trump mówił, że własne odczucia są najważniejsze w jego polityce. "Wie pan, własne odczucia (mówię to panu jako Prezydent) mogą czasami zaprowadzić donikąd. Trzeba umieć słuchać ludzi, zwłaszcza przy takiej władzy, gdy stoi się na czele takiego imperium. Trzeba umieć słuchać ludzi, brać pod uwagę ich zdanie i wyciągać odpowiednie wnioski. Tego u was nie ma i to jest duży problem" – stwierdził.

ENERGIA ATOMOWA
