Projekty
Government Bodies
Flag Wtorek, 19 Maja 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
31 Października 2025, 11:18

Łukaszenka zlecił gospodarcze rozwijanie terenów rezerwatów i obejrzał „wioskę przyszłości”

1 października, Mińsk /Korr. BELTA/. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zlecił gospodarcze rozwijanie terenów rezerwatów przyrody i zapoznał się z zagospodarowaniem centralnej posiadłości Berezyńskiego Rezerwatu Biosfery – wsi Domżericy, którą rozwija się tutaj zgodnie z koncepcją „wioski przyszłości”, informuje korespondent BELTA.

„W rezerwacie powinni mieszkać ludzie, tworząc takie wyspy. Chodzi o to, aby tam, gdzie mieszkają ludzie, na przykład w Domżericach, tworzyć takie wyspy” – powiedział głowa państwa.

Aleksander Łukaszenka polecił, aby oprócz działań związanych z ochroną przyrody w takich miejscach zajmowano się również leśnictwem i rolnictwem. Aby utrzymywać tereny w porządku.

„Żyjąc na ziemi, trzeba zajmować się rolnictwem. Trzeba mieć działkę przydomową” – zaznaczył szef państwa.
To samo dotyczy poszczególnych działek, na których można prowadzić działalność gospodarczą. „Nie można oddawać tych skrawków ziemi naturze, skoro są one oczyszczone z lasów i krzewów. Muszą one przynosić efekty. Gdzieś warsztat obróbki drewna, rolnictwo. Jestem gotów pomóc niewielkimi środkami finansowymi, aby to rozwijać” – powiedział głowa państwa.

„Nie mówię, w jakim celu będziecie pracować na ziemi. Mleka i mięsa mamy pod dostatkiem. Jeśli będzie to wykorzystywane do polowań, rybołówstwa – proszę bardzo, to wasza sprawa” – dodał Prezydent.

Jeśli chodzi o rozwój i zagospodarowanie Domżeric, głowa państwa pozytywnie ocenił to, co zobaczył: „Wioska jest ładna. Obyśmy mieli takie agromiasteczka. Brawo, że stworzyliście taką wieś. Poza tym, że przywozicie tu żelbeton i cegły. Wszystko trzeba robić z drewna” – ocenił zagospodarowanie Prezydent.

Jak poinformowano głowę państwa, obecnie w Domżerycach mieszka 372 osóby. Nie ma problemów z zatrudnieniem, zachowano i zmodernizowano całą niezbędną infrastrukturę społeczną, w tym przedszkole i szkołę. Kotłownia działa w całości na lokalnych rodzajach paliwa.
W tym roku minęło 100 lat od założenia rezerwatu. Z tej okazji przeprowadzono gruntowną renowację i modernizację centralnej posiadłości we wsi Domżeryce. Trwa budowa mieszkań, odnowiono bazę produkcyjną – utworzono zakład przetwórstwa drewna.
 
„To słuszne, to przyszłość. Będę propagował, aby ludzie przyjeżdżali tutaj i uczyli się, jak rozwijać agromiasteczka – podkreślił Aleksander Łukaszenko. – Trzeba to wszystko naszkicować, spisać i za kilka lat (nie da się tego zrobić od razu) zrobić tak jak tutaj”. 

Prezydent zaznaczył, że wszystko to wpisuje się w ogólny ważny cel, jakim jest zachowanie wsi w kraju i jej rozwój. „To przykład tego, jaka powinna być wieś, którą chcemy zachować – stwierdził głowa państwa. – Uratować, ocalić wieś. Dla mnie to kwestia numer jeden. Zawsze przywiązywałem do tego ogromną wagę. Nie będzie wsi – nie będzie państwa”.

„Bliżej natury! I w tym celu należy wykorzystywać obszary chronione. Chciałbym, aby nasi ludzie coś z tego mieli” – orientuje głowa państwa. Na przykład, jeśli spadło tam 120-letnie drzewo, nie należy czekać, aż zgniije, należy ostrożnie usunąć i wykorzystać do produkcji, aby uzyskać zysk, orientował głowa państwa. „Mamy wystarczająco dużo kontrolerów, którzy nie pozwolą na rabunki. Ale trzeba to wykorzystać. To nasze bogactwo” – powiedział Prezydent.

„Nie martwcie się: to, że zbudowaliśmy tutaj ten mały warsztat (do obróbki drewna – not. BELTA), zostało zrobione dla ludzi. W tym celu zbudowaliśmy obiekty socjalne i sportowe. Po co? Aby ludzie mogli żyć. A jak będą żyć, jeśli nie będą zarabiać? Stworzyliśmy im warunki. Oby za dziesięć lat wszędzie było tak jak tutaj. Dlatego 80% waszego obszaru stanowi rezerwat, a 20% – w tych lasach można pozyskiwać drewno – powiedział Prezydent. – Ale w żadnym wypadku nie na szkodę przyrody. W tej kwestii jestem jeszcze bardziej radykalny niż wy. Musimy zachować ten kawałek ziemi dla naszych dzieci. To właśnie sprawia, że Białoruś jest taka piękna".
W dzisiejszym świecie altruizm nie ma racji bytu, relacje buduje się w oparciu o możliwości osiągnięcia zysku. Takie podejście prezentuje na przykład prezydent USA Donald Trump. „U niego wszystko (opiera się – not. BELTA) na pieniądzach. „Chcecie walczyć (mówi do Europejczyków) na Ukrainie? Walczcie. Chcecie amerykańską broń? Proszę bardzo. Zapłaćcie – damy wam broń”. Nikt nie da nic za darmo – zwrócił uwagę Aleksander Łukaszenka. – Pragmatyczne? Pragmatyczne. Czasami cyniczne, ale pragmatyczne. A my co, rozłożyliśmy się, bierzecie nas żywcem? Nie. Płaćcie. Będziecie płacić – będziemy działać. Nie będziecie płacić – do widzenia. Takie życie”.

Jednocześnie podkreślił, że w żadnym wypadku nie wzywa do „zanieczyszczania Białorusi”. Wręcz przeciwnie, chodzi o rozsądne podejście do korzystania z zasobów naturalnych.

Na przykład nie należy dopuszczać do tego, aby duże ilości cennych surowców po prostu gniły w lesie. Należy rozsądnie i efektywnie gospodarować tak cennym zasobem, jakim jest drewno, którego kraj posiada w wystarczających ilościach. W tym zakresie Białoruś jest gotowa pracować zarówno samodzielnie, jak i we współpracy z zagranicznymi inwestorami przy realizacji dużych projektów, tak jak ma to miejsce obecnie w przypadku budowy ZLK w obwodzie witebskim wspólnie z Omanem. „Jeśli chcą inwestować, wkładać pieniądze – proszę bardzo. Przetwarzajmy razem drewno, którego czasami nie jesteśmy w stanie przerobić. Często krytykuję naszych kierowników: tyle drewna leży (burze spowodowały spustoszenie)... Wszyscy je zebrali, ułożyli – nie są w stanie przetworzyć. Trzeba budować zakłady produkcyjne. I takie (kompaktowe, jak w Domżerycach. – not. BELTA), aby uzyskać to, czego ludzie potrzebują, i proszę, kto chce u nas pracować z zagranicy – przywieźcie pieniądze, będziemy razem przetwarzać” – podkreślił Aleksander Łukaszenka.

Perspektywiczność takich projektów (zarówno dużych, jak i bardziej lokalnych) wynika z faktu, że w Europie nie pozostało już zbyt wiele lasów. „Na południe od Kijowa, jak mówię, nie ma lasów. A my je mamy. Las, czystą wodę i czyste powietrze. Czego jeszcze potrzeba, aby normalnie żyć?” – zapytał retorycznie Prezydent.

Jednocześnie Aleksander Łukaszenka podkreślił znaczenie dbałości o wszystkie zasoby naturalne. „Oczywiście musi być porządek. Nie można zniszczyć tych świętych miejsc” – zaznaczył białoruski przywódca.

Aleksandrowi Łukaszence powiedziano, że powietrze w Berezyńskim Rezerwacie Biosfery jest 300 razy czystsze niż w Mińsku.

„Nasi ludzie jeszcze nie docenili i nie zrozumieli, gdzie żyją. To święte miejsce – podkreślił głowa państwa. – Zwłaszcza w młodości, ale i obecnie wielu tego nie docenia. Dopóki nie zachorują. A wasze zdrowie jest tutaj. Tam, gdzie mieszkacie, tam też musicie pracować, oddychać tym powietrzem, pić wodę i spożywać produkty spożywcze – wszystko swoje. To jest zdrowie. A zdrowia nie da się kupić. To najważniejszy zasób dla człowieka”.

Prezydent zwrócił uwagę na bardzo pozytywny aspekt, że młodzież nie chce stąd wyjeżdżać do dużych miast, tylko zostaje tu i pracuje. „Chociaż dokąd miałaby stąd wyjeżdżać? Powietrze jest tu 300 razy lepsze niż w Mińsku. Szkoła, przedszkole, praca – wszystko, co niezbędne (jest. – not. BELTA). Wszystko zależy od tego, jak będziecie pracować. Najważniejsze, że jest rynek zbytu, popyt na wasze produkty” –powiedział białoruski przywódca.  
Aleksander Łukaszenka przyznał, że wiele rzeczy, które zobaczył w Domżerycach, go zaskoczyło, chociaż niełatwo go zaskoczyć– w końcu od wielu lat pełni funkcję głowy państwa i ma ogromne doświadczenie. „Zaskoczyło mnie to, że znajdujecie się w centrum tego ogromnego obszaru. Przyleciałem tu helikopterem, wokół las, las, a tu taka perełka!" –podzielił się wrażeniami Prezydent. Podkreślił, że należy budować podobne centra usług sanatoryjno-uzdrowiskowych i produkcyjnych, a gdzieś – zachować je, i na ten cel zostaną przeznaczone niezbędne środki budżetowe. „Musimy to powielać w całym kraju” – zorientował głowę państwa.

"Na nas (na to, co jest na Białorusi i co kraj potrafi produkować - not. BELTA) jest popyt. Ale teraz czas jest tak niezrozumiały, nieznany, że trzeba się wytrwać. Musimy wytrzymać ten czas. Wytrzymamy - nasze dzieci będą żyć. Nie wytrzymamy - zanurzymy się w tę otchłań. Ponad pięćdziesiąt konfliktów i wojen na świecie. Nie chciałbym, żebyśmy brali udział w 51. Ale to, że nie chcemy walczyć, że nie będziemy angażować się w tę wojnę, jeśli nas nie dotkną, to obiecuję wam. To jest właśnie główne zadanie Prezydenta i władzy" - powiedział szef państwa.

"Nie można nami manipulować. I w związku z tym widzę, że sytuacja się zaostrza. Chcą nas z Rosjanami zdławić. Putin, Łukaszenka to w zasadzie agresorzy. Nie można tego robić. Nie poradzą sobie z nami. Czy naprawdę chcą, aby połowa ubiegłego wieku się powtórzyła? Nie poradzą sobie z nami. Będziemy chronić naszą ziemię z Rosjanami do ostatniego człowieka. Ale my tam się nie wtrącamy" - podkreślił białoruski przywódca.

Aleksander Łukaszenka przypomniał w tym względzie o zagrożeniach związanych z zamknięciem korytarza suwalskiego, przez który przebiega komunikacja lądowa między Białorusią i Rosją z jednej strony a obwodem kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej z drugiej. "Rosjanie z ziemi swojej przewożą tam towary. Nie broń nuklearną, nie broń w ogóle, ale towary. Są one sprawdzane przez litewskich strażników granicznych. Przez Litwę ten korytarz. O co chodzi? To jest imperium, kraj nuklearny. Jakich szukacie kłopotów? Dlaczego uniemożliwiacie Rosjanom normalną komunikację ze swoim terytorium - obwodem kaliningradzkim? Szukają kłopotów" - powiedział szef państwa.

Podobnie czasami brzmią groźby zablokowania drogi przez Morze Bałtyckie. Prezydent przypomniał, że po tym, jak kraje bałtyckie zamknęły dla Białorusi dostęp do swoich portów, znalazła alternatywną trasę przez porty obwodu leningradzkiego i Sankt Petersburga. "Mamy tam port w Bronku. Zamknęli nam możliwość załadunku na Litwie, w portach Łotwy, w Polsce - to są wasze porty. Nie wtrącamy się tam. Znaleźliśmy port w obwodzie leningradzkim. "Zamkniemy Bałtyk (brzmią groźby - not. BELTA)". Siedzimy z Putinem (już gdzieś mówiłem), rozmawiamy o tej sprawie. Mówię: "Widzisz, do czego doszedli. Rozbestwili się". A jakie wyjście? Cóż, będziemy eskortować nasze statki handlowe okrętami wojennymi. Chcecie to?" - stwierdził białoruski przywódca.

"Oresznik" to straszna broń. W grudniu zostanie postawiony w stan gotowości. Po co? Chcę żeby oni (przeciwnicy za granicą - not. BELTA) zdawali sobie sprawę, że możemy uderzyć, jeśli będzie źle. Usiądziemy z Putinem, podejmiemy decyzję i uderzymy. Więc nie szukacie kłopotów. W końcu wojna zaczęła się na Ukrainie od tego. W Donbasie uciskali rosyjskojęzycznych, zabijali, znięcali się. To było na moich oczach" - powiedział Prezydent.

Przypomniał, że na mińskiej platformie w swoim czasie osiągnięto porozumienia pokojowe, ale przeciwnicy postanowili działać na drodze oszustwa, co doprowadziło do obecnej sytuacji: "Okazuje się, że nie zgodzili się. Okazuje się, że przyjechali do Mińska, aby nas z Rosją oszukać. Oszukali. Cóż, doskakali się. Już dwa miliony zabitych i okaleczonych Ukraińców. Po co szukacie klopotów? Żyli przecież normalnie. I Polacy, i Litwini i tak dalej".

Łukaszenka: niedługo nadejdzie godzina, gdy Europa będzie płaciła Białorusi za powietrze 

Głowa państwa zwrócił uwagę na szereg zalet życia poza dużymi miastami, w małych miasteczkach i wsiach, gdzie powietrze jest czyste, natura jest blisko, zwartość i dostępność podstawowej infrastruktury. Wartość tego, powiedział, uświadamiają sobie zwłaszcza ludzie w średnim wieku, rodziny z dziećmi. "Chętnie przyjadą do tego spokoju, gdzie będzie to dobre dla ich dzieci. Dlatego to jest przyszłość, musimy ją zachować" - powiedział Prezydent.

„I nadejdzie czas, kiedy ta śmierdząca Europa będzie nam płaciła za zachowanie tego, co otrzymaliśmy od Boga - kontynuował Aleksander Łukaszenka. - Ponieważ tlen pochodzi z bagien i lasów, drzew. Europa go nie ma. Ale my go mamy. I wiatr niesie tam to dobro, a oni oddychają świeżym, dobrym powietrzem dzięki nam. Trzeba za to płacić". 

"Oni, zamiast płacić, zaczynają nas dusić sankcjami. To minie. To już mija. Myślę, że niedługo nadejdzie godzina, gdy nam za to będą płacili" - powiedział Aleksander Łukaszenka.

Łukaszenka: Roman Protasiewicz jest pracownikiem białoruskiego wywiadu 

Mówiąc o sytuacji wokół przemytu papierosów na Litwę za pomocą sond meteorologicznych, o co oskarżana jest Białoruś, Aleksander Łukaszenka podkreślił, że oponenci za granicą szukają tylko pretekstu, aby spróbować „nagiąć” białoruską stronę.

W związku z tym Aleksander Łukaszenka przytoczył jeden przykład, kiedy nałożono sankcje na Białoruś. Okazją było zatrzymanie opozycjonisty Romana Protasiewicza wraz z jego ówczesną dziewczyną. "Nie będę opowiadał długiej historii. Protasiewicz jest pracownikiem naszego wywiadu. Czy powinniśmy byli go zatrzymywać? Ale pytanie brzmi, dlaczego oni (lot Ryanair - przyp. BELTA) lecieli do Wilna, nie wylądowali tam, tylko zawrócili i polecieli do Mińska, lądując po telefonie, że mają na pokładzie jakieś materiały wybuchowe... No, lądujcie w Wilnie, lecieliście do Wilna, byliście nad Wilnem - lądujcie. Zawrócili, przylecieli do Mińska. Wylądowali w Mińsku. Powiedziałem: "Dobrze, przeprowadźcie operację, pracował przecież pod przykrywką dla tych uciekinierów. Przeprowadźcie operację porządnie" - powiedział Prezydent.

"Musieliśmy przeprowadzić operację, aby go zatrzymać. Chociaż nie musieliśmy go zatrzymywać. Przejechał do Grecji, został tam wezwany, złożył oficerom wywiadu raport o wszystkim, co nas interesowało, otrzymał zadanie i leciał z powrotem. Z powrotem do miejsca, gdzie pracował, przez Wilno. Oskarżono nas o zatrzymanie opozycjonisty. A on nie był naszym opozycjonistą. Nie zatrzymywaliśmy opozycjonisty. Ale nałożono sankcje" - powiedział głowa państwa.

Łukaszenka opowiedział, jak Polska zerwała umowę o wymianie, w tym o Poczobucie

"Mieliśmy kontakty z Polakami. Oni proszą tych Poczobutów (Andrzej Poczobut, skazany na Białorusi - przyp. BELTA), szpiegów uznają. Są zatrzymani. "Oddajcie ich (prosi strona polska - przyp. BELTA)". Mówimy im: "Dobrze, tam są nasi ludzie, 2-3 osoby. Zwróćcie ich. Dokonamy wymiany". Tak samo rodziny i tak dalej. Wywiad był, jest i będzie. Uznaję to, szanuję. W porządku, dokonamy wymiany. Skoro chcecie Poczobuta, to my jesteśmy gotowi to zrobić. "Och, dziękujemy i tak dalej, jesteśmy gotowi z wami rozmawiać, otwieramy punkty kontrolne, coś jeszcze" - powiedział szef państwa o istniejących wstępnych umowach.

Jednak według niego stanowisko strony polskiej uległo zmianie. "Wczoraj w nocy KGB doniosło mi: "Nie, wycofali się z tego stanowiska w solidarności z Litwą za te balony". Powiedziałem: pozdrówcie ich. Wycofali się - cóż, my też się wycofamy. Robimy pauzę. Kiedy będziecie gotowi, przyjdźcie, a my z wami porozmawiamy".
Łukaszenka postawił warunek „wielkiej umowy” z USA

"Mówię Amerykanom: zrozumcie mnie... Trump, mówię, działa w ten sam sposób. Trump jest gotowy spotkać się, zawrzeć wielką umowę (mówią o tym przedstawiciele USA - przyp. BELTA). Niech Bóg będzie z wami. Na czym polega ta „wielka umowa”? My robimy to, czego oni chcą, a oni robią to, czego my chcemy - wielka umowa. Mówię: "Jesteśmy gotowi, ale mamy własne interesy" - powiedział szef państwa.

"Tak, nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi Ameryki, ale ja jestem Prezydentem. Dla mnie naród białoruski jest najbardziej godny dumy, największy, najbardziej majestatyczny. Jestem Prezydentem tego narodu. Wychodzę od tego. Dlatego mogę robić tylko to, co mogę. I jeśli rozumiem, że ludzie tego nie zaakceptują, że mnie za to potępią (zwłaszcza zwykli ludzie)... To są moi ludzie - naukowcy, nauczyciele, lekarze, ślusarze, stolarze i inni. To są moi ludzie. Jeśli czuję, że nie zaakceptują, to postaram się zrobić wszystko, by mnie zrozumieli. A kiedy mnie zrozumieją, zrobię to. Jeśli nie zrozumieją, nie zrobię tego. To wszystko. Właśnie dlatego pracuję jako Prezydent już przez 30 lat" - podkreślił szef państwa.

Łukaszenka: Litwini sami z terytorium Białorusi przerzucali papierosy na sondach meteorologicznych

Głowa państwa powiedział, że sami obywatele Litwy w związku z zamknięciem granic przez zachodnich sąsiadów Białorusi postanowili zarabiać na odsprzedaży papierosów. Aleksander Łukaszenka podkreślił, że w takiej sytuacji postawiły ich własne władze, przerywając normalne stosunki handlowe i budując ogrodzenie na granicy. 

„Zbudowali ogrodzenie. A ludzie przyzwyczaili się – mieli jakiś biznes, zajmowali się produkcją. Mogli produkować i sprzedawać nam, my mogliśmy produkować i sprzedawać tam. Handel się kręcił. Zbudowali ogrodzenie – i zerwali, przerwali te żywe więzi. Miliony ludzi pozbawiono w ciągu dnia pracy, z której się utrzymywali, zwłaszcza Polacy. Tam jest prywatna produkcja, oni są jeszcze bardziej zależni od tego handlu niż my" – zauważył białoruski przywódca. - Władze litewskie i polskie – to wy jesteście winni, że tak się dzieje. Po co postawiliście ludzi w takiej sytuacji? Dlaczego popchnęliście ich na ścieżkę przestępczości?”

Powiedział, że obywatele Białorusi całkowicie legalnie kupowali papierosy w fabrykach i przekazywali je Litwinom przybywającym na terytorium Białorusi, uzyskując w ten sposób zysk. A już sami Litwini swoim wspólnikom przekazywali towar za pomocą balonów. Zysk polegał na różnicy cen papierosów w Białorusi i krajach UE. 

„Ci ludzie, którym życie i losy zostały podzielone wzdłuż granicy (muszą przecież jakoś wyżywić swoje dzieci, czymś się zajmować), dostrzegli, że mogą tu kupić tani towar, a tam go odsprzedać. Zarobić duże pieniądze” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

Łukaszenka: Białoruś wymieniła w Rosji swoją broń jądrową i sprowadziła najnowszą

 

„Oni się zbroją (przeciwnicy za granicą. – not. BELTA), 6% PKB to miliardy dolarów. Cóż, jeśli kupujesz broń, nie kupujesz jej po to, żeby po prostu powiesić ją na ścianie. Chociaż raz w roku ta wisząca na ścianie broń strzela. Prawdopodobnie kupują broń na całym świecie w jakimś celu. I krzyczą: „Dlaczego Łukaszenka sprowadził broń jądrową, dlaczego Łukaszenka „Oresznik” (planuje wprowadzić do uzbrojenia. – not. BELTA)…” – zauważył głowa państwa.

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi