Projekty
Government Bodies
Flag Poniedziałek, 11 Maja 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Prezydent
11 Lutego 2025, 12:52

"Czwórka normandzka" zebrała się w Mińsku 10 lat temu. Pełna kronika spotkania, w którym rozwiązywano kwestie wojny i pokoju 

Dokładnie dziesięć lat temu, 11 lutego 2015 roku, uwaga świata została zwrócona na Mińsk. Białoruska stolica stała się miejscem spotkań "czwórki normandzkiej" - przywódców Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji. Podczas maratonu negocjacyjnego, który trwał 17 godzin, strony opracowały zestaw środków do realizacji porozumień mińskich. Znaczenia dokumentu, który później przejdzie do historii jako porozumienia mińskie, nie można przecenić. Był to pierwszy poważny krok na drodze do pokoju na wschodzie Ukrainy, gdzie od kilku miesięcy toczyły się gwałtowne starcia między armią ukraińską a wojskami Donieckiej i Ługańskiej republik ludowych. W nowym wydaniu projektu YouTube BELTA "Jak to było. DOC" nie tylko opowiemy, co wynegocjowali przywódcy "czwórki normandzkiej", ale także pokażemy wyjątkowy materiał z rozmów w Pałacu Niepodległości.    
 
"To nie są obcy nam ludzie". Dlaczego właśnie Białoruś stała się platformą do osiągnięcia pokoju w Ukrainie

 
Zaledwie trzy dni przed spotkaniem w Mińsku Prezydent Rosji Władimir Putin przeprowadził telekonferencję z uczestnikami "czwórki normandzkiej". Rosyjski przywódca powiedział o tym Prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence, który był z wizytą w Soczi. W tym samym czasie pojawiła się mowa o tym, że to Mińsk może stać się platformą do rozwiązania wojny w Donbasie.  

"Zgodziliśmy się, że postaramy się zorganizować spotkanie w takim formacie w Mińsku. Będziemy koncentrować się na środę, jeśli do tego czasu uda się uzgodnić szereg stanowisk, które ostatnio intensywnie dyskutowaliśmy" - powiedział Władimir Putin i zwrócił się do białoruskiego przywódcy z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu tego spotkania.
 
"Zapewniam Pana, że aby było spokojnie w naszym wspólnym domu, to jednak nie są to obcy nam ludzie w Doniecku, Donbasie, w Ukrainie, będziemy na Białorusi robić wszystko, aby wyjść z sytuacji, w której się znaleźli" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
 
To nie były tylko słowa. We wrześniu 2014 roku Mińsk gościł trójstronną grupę kontaktową ds. pokojowego rozwiązania sytuacji na wschodzie Ukrainy. Przedstawiciele Ukrainy, OBWE i Rosji podpisali dokument o zawieszeniu broni na południowym wschodzie Ukrainy, tzw. protokół miński. Omówiliśmy to bardziej szczegółowo w jednym z wydań projektu "Jak to było". Do czasu spotkania liderów "czwórki normandzkiej" mieliśmy już doświadczenie w takich wydarzeniach.
 
"Oczy całego świata są przykute do Mińska". Co Poroszenko powiedział o spotkaniu "czwórki normandzkiej"
 
Pałac Niepodległości 11 lutego 2015 roku był pełny. Ogromna liczba kamer fotograficznych i wideo, dziesiątki piszących dziennikarzy czekało na przybycie przywódców "czwórki normandzkiej". Mińsk był naprawdę w centrum uwagi świata. 

Zgodził się z tym również ukraiński przywódca Petro Poroszenko, który jako pierwszy przybył na negocjacje do pałacu. Oczywiście spotkał go osobiście Aleksander Łukaszenka. Prezydenci mieli czas na krótkie spotkanie przed rozpoczęciem negocjacji.
 
"Jestem przekonany, że oczy całego świata są dziś przykute do Mińska. Myślę, że nigdy nie było tak wielu kamer, tak międzynarodowego zainteresowania tym spotkaniem w "formacie normańskim". Myślę, że to bardzo symboliczne, że to spotkanie odbywa się w Mińsku - powiedział Petro Poroszenko. - Dziś proces pokojowy w Ukrainie jest związany z protokołem mińskim z 5 września, z memorandum mińskim z 19 września. I trzymam kciuki, aby dzisiejsza data również przeszła do historii światowej dyplomacji jako osiągnięcie porozumień pokojowych. I mogę podkreślić, że zrobił Pan wszystko, co było w mocy, aby zorganizować to spotkanie".

Aleksander Łukaszenka podziękował swojemu ukraińskiemu koledze za zaufanie do Białorusi i narodu białoruskiego. Białoruski przywódca zapewnił Petra Poroszenkę, że Białoruś zrobi wszystko, aby w Ukrainie panował spokój i cisza. Zarówno nasz kraj, jak i nasz Prezydent będą później wielokrotnie potwierdzać te słowa konkretnymi działaniami.

Jak Zielona Sala stała się jedną z najbardziej znanych lokalizacji Pałacu Niepodległości 

Kanclerz Niemiec Angela Merkel i Prezydent Francji Francois Hollande wspólnie przybyli do Pałacu Niepodległości. Spotkał się z nimi Aleksander Łukaszenka, który nie zapomniał o gościnności i uprzejmości - Angela Merkel otrzymała bukiet z rąk głowy naszego państwa. 
Po przywódcach Niemiec i Francji przybył Władimir Putin. Przed spotkaniem z nim Aleksander Łukaszenka odbył rozmowę z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Rozmowa okazała się ożywiona, choć jej szczegóły pozostały poza zasięgiem wiadomości i raportów. Nawiasem mówiąc, głowa naszego państwa również rozmawiał w cztery oczy z rosyjskim przywódcą. 
Przywódcy normandzkiej czwórki, a wraz z nimi ograniczona liczba aparatów fotograficznych i kamer wideo, udali się do Zielonej Sali Pałacu Niepodległości. Tam głowy państw wymieniły uściski dłoni - nawet Władimir Putin i Piotr Poroszenko, choć po krótkiej pauzie. 
Później Zielona Sala stanie się jednym z najbardziej kultowych i popularnych miejsc w Pałacu Niepodległości. Co w zasadzie jest zrozumiałe - to tutaj rozpoczęły się negocjacje w sprawie zawieszenia broni i pokoju na wschodzie Ukrainy. Wszystko było bardzo skromne - głowy państw siedziały przy małym stoliku w Zielonej Sali.  
 
A dziennikarze czekali na zakończenie negocjacji w korytarzach Pałacu Niepodległości. Było jasne, że kwestie wojny i pokoju nie są rozwiązywane w ciągu godziny lub dwóch. Patrząc w przyszłość, negocjacje trwały 17 godzin! Przywódcy Czwórki Normandzkiej nigdy nie komunikowali się przez tak długi czas. Po pewnym czasie głowy państw, a za nimi ogromny łańcuch dziennikarzy, przenieśli się do małej sali negocjacyjnej.
„Udało nam się jednak dojść do porozumienia w najważniejszych kwestiach”. O czym Putin powiedział dziennikarzom po rozmowach
 
„To nie jest najlepsza noc w moim życiu, ale poranek, moim zdaniem, jest dobry. Ponieważ pomimo wszystkich trudności związanych z procesem negocjacji, udało nam się dojść do porozumienia w najważniejszych kwestiach. A skoro o tym mowa, dlaczego osiągnięcie porozumienia zajęło tak dużo czasu? Myślę, że ma to związek z faktem, że niestety władze w Kijowie nadal odmawiają bezpośrednich kontaktów z przedstawicielami Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych - powiedział dziennikarzom Władimir Putin po zakończeniu rozmów. - Nawet jeśli są one nieuznawane, powinniśmy postępować zgodnie z realiami życia. I jeśli wszyscy chcą zgodzić się na budowanie długoterminowych relacji, musimy nawiązać bezpośrednie kontakty. Ale pracowaliśmy w warunkach, które mamy i zgodziliśmy się, moim zdaniem, w wielu kwestiach".
Prezydent Rosji zauważył, że możliwe było uzgodnienie zawieszenia broni od godziny 0.00 w dniu 15 lutego. Równie ważną kwestią, w której osiągnięto porozumienie, było wycofanie ciężkiej broni z linii kontaktu sił ukraińskich i linii nakreślonej w porozumieniach mińskich z 19 września 2014 r. dla Milicji Ludowej w Donbasie. Zwrócono również uwagę na szereg kwestii związanych z długoterminowym porozumieniem politycznym.
 
„Jest tu kilka stanowisk. Pierwszym z nich jest reforma konstytucyjna, w której należy uwzględnić prawa ludzi mieszkających na terytorium Donbasu. Następnie są kwestie związane z rozwiązaniem kwestii granicznych, w koordynacji z Milicją Ludową Donbasu. Kwestie humanitarne, wdrożenie, czyli uchwalenie wcześniej przyjętej ustawy o specjalnym statusie tych terytoriów - Doniecka i Ługańska. I wreszcie, cały szereg kwestii gospodarczych i humanitarnych” - podkreślił Władimir Putin.
 
Rosyjski przywódca wezwał strony konfliktu do zachowania powściągliwości i zrobienia wszystkiego, aby wycofanie wojsk - zwłaszcza ciężkiego sprzętu - odbyło się bez niepotrzebnego rozlewu krwi.  
 
„Ta inicjatywa była warta wysiłku”. Co Merkel i Hollande powiedzieli o porozumieniach mińskich w 2015 r.
 
Angela Merkel i Francois Hollande nie byli tak komunikatywni, ale wygłosili krótkie oświadczenia dla prasy. Prezydent Francji podkreślił, że rozwiązanie konfliktu obejmuje cały szereg kwestii. Zwrócił również uwagę na wielkie wysiłki Prezydentów Rosji i Ukrainy, aby umożliwić stronom osiągnięcie porozumienia.
„Wciąż mamy nadzieję na rozwiązanie konfliktu. Wyjściem z kryzysu jest ścisłe przestrzeganie porozumień mińskich. Nie ma wątpliwości, że musimy podjąć kroki w celu jak najszybszego rozwiązania konfliktu. Wciąż mamy wiele poważnych problemów do rozwiązania. Ale mogę powiedzieć, że w wyniku dzisiejszego spotkania mamy znacznie więcej powodów, by spodziewać się rozwiązania kryzysu niż przed spotkaniem. Możemy więc powiedzieć, że ta inicjatywa była warta wysiłku” - powiedziała Angela Merkel.
 
„Wyjście z kryzysu leży w ścisłym przestrzeganiu porozumień mińskich”. Czy ktoś mógłby dziś przypomnieć byłej kanclerz Niemiec te słowa. W końcu jej ostatnie wypowiedzi na temat porozumień mińskich są sprzeczne z tym, co powiedziała zaraz po rozmowach. Oczywiście nie nam oceniać, w których jej słowach jest więcej szczerości. Chociaż jest silne poczucie, że zarówno Angela Merkel, Francois Hollande, jak i Piotr Poroszenko potraktowali to spotkanie normandzkiej czwórki niezwykle poważnie. 17-godzinne rozmowy po prostu nie mogły być jedynie zasłoną i próbą zyskania czasu dla ukraińskiej armii, która ponosiła jedną porażkę za drugą w Donbasie.  
 
„Kwestie wojny i pokoju są rozstrzygane miesiącami, a nawet latami”. Jak Łukaszenka ocenił spotkanie „normandzkiej czwórki”?
 
Po tym, jak przywódcy „normandzkiej czwórki” jeden po drugim opuścili Pałac Niepodległości, Aleksander Łukaszenka odpowiadał na pytania dziennikarzy. Prezydent zauważył wielką uwagę, jaką zwrócono na nasz kraj i podkreślił, że nie jest to najważniejsze. „Cieszę się, że tak ciężkie kwestie zostały rozwiązane tutaj, na tak wysokim szczeblu. Kwestie wojny i pokoju są najtrudniejsze. I to, że dziennikarze (których śledziłem) mówią: tutaj, 15 godzin negocjacji... Warto było. To dużo czasu, ale negocjacje mogą trwać nawet przez dobę. Nawet przez miesiące i lata” - powiedział szef państwa.

W innej rozmowie z dziennikarzami Prezydent przyznał, że jest bardzo zadowolony z przebiegu rozmów. „Jestem zadowolony z tego, że Białoruś (pewnie się ze mną zgodzicie) wypełniła swoje funkcje, swoją rolę. Ale główni uczestnicy już odpowiedzieli na wszystkie pytania. Byli to oczywiście szefowie państw. Oni są naprawdę dobrzy. Wytrzymali ten maraton. Ale powtarzam raz jeszcze: nie przesadzajmy, że te negocjacje trwały tak długo. Kwestie wojny i pokoju rozwiązuje się miesiącami, a nawet latami” - podkreślił Aleksander Łukaszenka.  
 
Białoruski lider zwrócił również uwagę na pracę dziennikarzy: „Bardzo zorganizowani ludzie. Żadnego zamieszania, co mnie zaskoczyło. Różni ludzie z różnych krajów, ale profesjonalnie i bardzo szybko znaleźli wspólny język. Gratuluję wam tego!”. Oczywiście Prezydent nie zapomniał o gościnności i obiecał poczęstować wszystkich kawą.  
 
Na pytanie, czy nie kusi go budowanie stosunków z Zachodem na równi z Rosją, Aleksander Łukaszenka odpowiedział: „Nie powiedziałbym, że w jakiś sposób poprawiliśmy stosunki z nimi i tak dalej. Nie mam tu żadnych nadziei. Chcę powiedzieć szczerze i uczciwie (dziękuję za to pytanie): nie jestem już w wieku, w którym ludzie się wahają, robią ostre zakręty i tak dalej”.
 
„Wybaczcie moją nieskromność, mam już pewne doświadczenie polityczne. Nie tylko bagaż - mam go również. Już to widziałem i dla was wszystkich to też nie jest nowość. Widziałem różne negocjacje. I żeby tak zawroty głowy... Z czego miałby wynikać ten zawrót głowy? Od tego, że poproszono mnie o zorganizowanie tego wydarzenia? Niech Bóg będzie z wami, nie wyolbrzymiam roli Białorusi i mojej roli tutaj. Jak zwykle, nie przesadzam” - podkreślił szef państwa. - Więc jeśli myślicie, że to jest powód, żebym gdzieś skręcił, to wyrzućcie to z głowy. Po pierwsze, to się nigdy nie stanie. Po drugie, szczerze mówiąc, nie jestem tam zaproszony i nikt tam na mnie nie czeka. I po trzecie, jesteśmy ruskimi ludźmi! O czym my mówimy? Jesteśmy ludźmi urodzonymi na tej samej ziemi. Mamy wspólną historię, mamy wspólne poglądy. I, co chyba ważne, jesteśmy z Prezydentem Rosji przyjaciółmi. Jesteśmy nie tylko braćmi, ale i przyjaciółmi. Na tym właśnie należy opierać swoją opinię".  
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi