Projekty
Government Bodies
Flag Czwartek, 12 Lutego 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
16 Grudnia 2025, 20:00

„Żukow był ode mnie oddalony o jakieś dwadzieścia metrów, a Rokossowski jeszcze bliżej”. Wspomnienia Białorusina o Defiladzie Zwycięstwa

Zgrupowany pułk Frontu Karelskiego na Defiladzie Zwycięstwa w Moskwie 24 czerwca 1945 roku szedł jako pierwszy. W jego szeregach, w trzeciej linii, maszerował nasz rodak – 28-letni radiotelegrafista Siergiej Carew. Pomimo wyćwiczonych do automatyzmu czynności, emocje były nie do opanowania, wspominał weteran.

„Wykazał się niezłomnością, męstwem i odwagą” 

Siergiej Carew został powołany do Armii Czerwonej w 1939 roku. Wysłano go na służbę na północ. O wybuchu wojny młody człowiek dowiedział się w pociągu, którym wraz z kolegami z jednostki jechał do obwodu murmańskiego. Już 23 czerwca 1941 roku musiał stoczyć walkę z faszystami. 

Pierwszą nagrodą otrzymaną w walce był medal „Za zasługi bojowe”. W liście pochwalnym z 27 października 1943 roku czytamy: „Starszy sierżant Carew Siergiej Jurjewicz w okresie walk z najeźdźcami pod ostrzałem artylerii i moździerzy wroga zapewnił nieprzerwaną łączność radiową działających oddziałów, wykazując się przy tym nieustraszonością, męstwem i odwagą. Wyniósł z pola bitwy działającą stację radiową 5-AK i zachował jej część materialną, pomimo ostrzału artyleryjskiego i moździerzowego wroga. Przygotował i wyszkolił pięciu radiotelegrafistów komosomolców pierwszej i drugiej klasy. Doskonale opanował technikę pracy na stacjach radiowych i systematycznie przekazuje swoje doświadczenie”. 

Pół roku później szef stacji radiowej, starszy sierżant Carew, został odznaczony kolejnym medalem – „Za odwagę”. W nocy 26 kwietnia 1944 roku Siergiej Jurjewicz zapewnił nieprzerwaną łączność szefa sztabu z szefem wywiadu – dowódcą operacji zdobycia języka. Pod ostrzałem wroga dwukrotnie osobiście naprawił uszkodzoną antenę. Pomimo ostrzału artyleryjskiego i moździerzowego wroga, radio działało bezawaryjnie do samego końca operacji bojowej. 

Nasz bohater wyróżnił się również podczas walk ofensywnych 1044 pułku strzelców, które rozpoczęły się 21 czerwca 1944 roku, a także podczas wypraw pułku na tyły wroga, kiedy radio było jedynym środkiem łączności z dowództwem dywizji i innymi oddziałami. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji, Siergiej Carew zapewnił nieprzerwaną i stabilną łączność radiową, instalując na antenie dodatkowe urządzenie, dzięki któremu stacja działała sprawnie nawet w odległości kilkudziesięciu kilometrów. 
Kiedy podczas ostrzału sprzęt uległ uszkodzeniu, Siergiej Jurjewicz osobiście zgłosił się do jego naprawy. I poradził sobie z tym zadaniem w warunkach intensywnego ostrzału ze strony wroga. Łączność działała nawet w momentach, gdy wróg atakował punkt dowodzenia pułku. Kiedy rozpoczęło się wycofywanie z okrążenia, Carew nie tylko pomagał przekazywać rozkazy odciętym batalionom, ale także całkowicie zachował cały sprzęt. Za to czerwonoarmista został przedstawiony do odznaczenia Orderem Czerwonej Gwiazdy. 

„To był wielki zaszczyt” 

Kiedy ogłoszono, że odbędzie się Defilada Zwycięstwa, Siergiej Jurjewicz Carew został oddelegowany do Moskwy z 755. oddzielnego batalionu łączności 289. dywizji strzeleckiej 32. armii. Weteran przemaszerował przez Plac Czerwony w składzie połączonego pułku Frontu Karelskiego. Jako łącznik znajdował się w pierwszym batalionie pułku, uzbrojony w lekki karabin maszynowy. 

Wspominając wydarzenia lata 1945 roku, weteran często podkreślał: udział w Defiladzie Zwycięstwa jako przedstawiciel całego frontu to wielki zaszczyt. „Przy wyborze kandydatów kierowano się szeregiem obowiązkowych kryteriów. Brano pod uwagę na przykład dane fizyczne, wzrost. Trzeba było mieć co najmniej trzy odznaczenia bojowe. W tym czasie miałem już Order Czerwonej Gwiazdy i szereg medali, w tym „Za odwagę”. Były też inne wymagania. Spełniałem je. Do Moskwy wysłano nas w maju” – opowiadał weteran. 

Defiladę rozpoczęto 24 czerwca 1945 roku o ściśle określonej godzinie. Kolumna liczyła 20 osób w szerokości i 50 w długości. Pułk składał się z tysiąca żołnierzy frontowych. 

„Padał lekki deszcz. Nasz pułk szedł jako pierwszy. Nie dlatego, że byliśmy najlepsi. Były zapewne bardziej zasłużone kolumny frontów, które brały udział w decydujących bitwach pod Stalingradem, na Kurskim Łuku, podczas wyzwalania Białorusi, w bitwie o Berlin. Szedłem w trzecim rzędzie. Wyraźnie widziałem marszałka Żukowa, który podjechał do kolumny, aby nas powitać. Był ode mnie oddalony o jakieś dwadzieścia metrów, a marszałek Rokossowski – jeszcze bliżej. Nie można było opanować emocji. Opuszczając Plac Czerwony, ustawiliśmy się w kolumnie i ruszyliśmy przez Moskwę. Każdy pułk miał swoją trasę. Mieszkańcy i goście stolicy obrzucali nas kwiatami, całowali".

„Lubił opowiadać o Defiladzie”

Po wojnie, po ukończeniu w trybie zaocznym Mohylewskiego Instytutu Pedagogicznego, Siergiej Jurjewicz Carew pracował w Zachodskiej szkole średniej w powiecie szklowskim jako nauczyciel, wychowawca klasy, a przez ostatnie trzydzieści lat do przejścia na emeryturę – jako dyrektor. Byli uczniowie do dziś z miłością wspominają swojego nauczyciela. Wśród nich jest Ludmiła Łukaszowa, która obecnie uczy miejscowe dzieci matematyki. 
– Kiedy byłam uczennicą, Siergiej Jurjewicz był już na emeryturze. Ale jeśli zachodziła taka potrzeba, zawsze zgadzał się zastąpić nieobecnego nauczyciela języka rosyjskiego i literatury. Przez cały ten czas przeprowadził u nas sześć lekcji, ale bardzo dobrze go zapamiętałam. Szczególnie jedno jego zdanie. Siergiej Jurjewicz przyznał się nam kiedyś: „W ciągu swojego życia przeczytałem tyle książek, że nie zmieściłyby się one w sali lekcyjnej”. Nie uwierzyłam mu wtedy, ponieważ jako uczennicy słowa te wydawały mi się tak niewiarygodne" – wyznała nauczycielka. 

Ludmiła  Łukaszowa starannie przechowuje w domu pożółkły wycinek z lokalnej gazety, w którym opowiada się o weteranie i jego heroicznej przeszłości. Według rozmówczyni, on sam prawie nie rozmawiał z uczniami o wojnie. 

- Za to bardzo lubił opowiadać o Defiladzie Zwycięstwa, w której brał udział. Dla niego było to bardzo ważne wydarzenie – podkreśla Ludmiła  Łukaszowa.

Jej kolega, nauczyciel wychowania fizycznego Aleksander Timkow, również jest jednym z byłych uczniów weterana. Najbardziej zapadły mu w pamięć historie Siergieja Carewa związane z przedwojenną działalnością pedagogiczną. 

- Siergiej Jurjewicz zdążył pracować jako nauczyciel jeszcze przed Wielką Wojną Ojczyźnianą. Często wspominał tamte czasy. Szczególnie lubił opowiadać o tym, jakie było podejście uczniów do nauczycieli - mówi Aleksander Timkow. – Był również honorowym gościem wszystkich uroczystych wydarzeń, które odbywały się w naszym powiecie, w tym tych, które miały miejsce w mojej młodości przy pomniku w pobliżu szkoły. 

Weteran zmarł w 2003 roku, ale kierownictwo i nauczyciele placówki edukacyjnej nadal starannie pielęgnują pamięć o swoim legendarnym koledze i przekazują tę wiedzę uczniom. Pięć lat temu na budynku Zachodskiej szkoły, gdzie Siergiej Carew pracował przez wiele lat, umieszczono tablicę pamiątkową ku jego czci.

Siergiej Jurjewicz Carew otrzymał wiele odznaczeń, w tym Order Czerwonej Gwiazdy, medale „Za odwagę” i „Za zasługi bojowe”. W czasie pokoju został odznaczony honorowym znakiem „Odznaczony za zasługi dla oświaty ludowej”, Orderem Rewolucji Październikowej, medalem „Za męstwo w pracy” oraz honorowymi dyplomami Rady Najwyższej BSSR. 

Julia GAWRILENKO, 
gazeta „7 dni”

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi