Aktualności tematyczne
"Białorusini w kadrze "
Podczas każdej wycieczki Sofia Macharashvili ujawnia ludziom najciekawsze i często ekskluzywne fakty z historii naszego kraju. Tych, którzy w różnych latach wychwalali go całemu światu. Z przewodniczką taką jak nasza bohaterka nie będziesz się nudzić po drodze! Dowiedzieliśmy się od niej o romantyczności zawodu, starannym przygotowaniu do każdej podróży i ulubionych miejscach, które chętnie otwiera dla turystów.
Sam los tak zdecydował
Sofia Macharashvili urodziła się w rodzinie wojskowej. Kiedy dziewczynka miała zaledwie miesiąc, ojciec został wysłany do służby na Grodzieńszczyźnie. Osiedlili się w miasteczku Żeludok, który nasza bohaterka uważa za swoją małą ojczyznę.
- Nie byłam tam długo, ale pewnego dnia, już jako przewodniczka, ponownie przyjechałam do mojej małej ojczyzny. Tam zobaczyłam, jak turyści podziwiają wielkość świątyni Wniebowstąpienia Maryi Panny i unikalny kompleks pałacowo-parkowy Światopełk-Czetwertyńskich! Przyznaję, że byłam bardzo zadowolona! - emocjonalnie opowiada rozmówczyni.
Wydaje się, że sam los tak zdecydował, aby jedna z najlepszych przewodniczek naszego kraju, jeszcze jako nowo narodzona, została mile przyjęta przez ten wyjątkowy zakątek ziemi, w którym tak mocno czuje się oddech czasu.
Rozmówczyni może opowiadać o swoim zawodzie przez wiele godzin: z każdą wycieczką zakochuje gości kraju w naszej Białorusi. Wsiadając do autobusu turystycznego, Sofia Macharashvili po mistrzowsku tworzy ciepłą i przyjazną atmosferę wśród podróżnych. Nawiasem mówiąc, jeszcze w dzieciństwie miała przesłanki wyboru zawodu. Dużą rolę odegrał w tym ojciec, który walczył w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i dotarł do Berlina. Dużo opowiadał córce o czasach wojny, a ona uważnie słuchała o przeszłości swojego kraju.
Jednocześnie najbardziej ulubionym przedmiotem szkolnym nie była historia, ale język i literatura rosyjska. Kiedy nauczycielka Swietłana Grigoriewna wchodziła do klasy i ogłaszała temat lekcji, wszystkie dzieci, w tym Sofia, słuchały z ciekawością jej historii. Dzięki utalentowanej nauczycielce uczennica nauczyła się kolejnej ważnej lekcji: rozmowa staje się ekscytująca, gdy narrator dobrze zna temat i przekazuje go z wielką pasją.
Umiejętność mówienia o trudnym w prosty i przystępny sposób przydała się naszej bohaterce w jej przyszłym zawodzie, a miłość do języka rosyjskiego i literatury doprowadziła absolwentkę na Wydział Filologii BUP.
- Na Uniwersytecie bardzo ciężko mi dawała się historia Białorusi. Ten przedmiot wykładał u nas Lawrenty Abecedarski - doktor nauk historycznych, profesor, członek-korespondent Akademii Nauk Pedagogicznych ZSRR - przyznaje dziś Sofia Iliniczna. Jako studentka pierwszego roku miała dziewięć prób aby go zaliczyć! Ale już wtedy rozumiała, jak ważne jest poznanie historii swojego kraju.
Od tego czasu minęło wiele lat, ale Sofia Iliniczna z nostalgią wspomina swoją Alma Mater. Uniwersytet dał jej bezcenną wiedzę i zrozumienie, że człowiek uczy się czegoś nowego przez całe życie, nawet nie będąc studentem.
Modny zawód
Przed zanurzeniem się w działalność turystyczną Sofia Macharashvili ukończyła kursy zawodowe, które trwały cały rok.
- Wybór kandydatów był trudny - wspomina rozmówczyni przyjście do modnego jak na tamte czasy zawodu przewodnika. Na egzaminie wstępnym trzeba było opowiedzieć dwie bajki. Jedną po rosyjsku, drugą po białorusku. Egzaminatorem była sama Sofia Cecocho - legenda w dziedzinie turystyki, która wychowała całą plejadę białoruskich przewodników. Podróżowała z grupami turystycznymi, aby ocenić styl pracy przyszłych profesjonalistów, ich erudycję, umiejętność zachowania uwagi publiczności, jej zainteresowanie.
Jedną taką wycieczkę - "Mińsk sportowy" - prowadziła również Sofia Macharashvili. Było to podczas Igrzysk Olimpijskich w Grecji. Publiczności, wśród której byli jej koledzy, początkująca specjalistka opowiadała o naszej stolicy sportu, osiągnięciach białoruskich sportowców występujących na światowych zawodach.
Nasza bohaterka z powodzeniem poradziła sobie ze swoim zadaniem. Chociaż zanurzenie się w pracy przewodnika musiało zostać odłożone. Po zostaniu matką Sofia Iliniczna przez trzy lata pracowała jako menedżer, którego głównym zadaniem jest dbanie o usługę. Pomagała w przyjmowaniu gości na lotnisku, na dworcach kolejowych, rozsiedlaniu ich do hoteli, organizowaniu obiadów i kolacji dla gości.
Gdy dziecko dorosło, Sofia Macharashvili całkowicie przeszła do zawodu przewodnika. Start okazał się odpowiedzialny i fascynujący: natychmiast zaczęły się wycieczki po Mińsku, a następnie po krajach bałtyckich.
- W czasach radzieckich grupy turystyczne przyjeżdżały całymi pociągami. Przybywały też oficjalne delegacje. Były też wycieczki indywidualne. Miasto-bohater Mińsk przyciągał gości bardziej niż inne - wspomina pierwsze kroki jako przewodniczka. - Ludzie zawsze podziwiali (i nadal to robią) historię stolicy i kraju, zwłaszcza partyzancką przeszłość. Zarówno wtedy, jak i dziś podróżujący po Białorusi z wielkim zainteresowaniem słuchają opowieści o bohaterstwie jednego z organizatorów ruchu partyzanckiego Bohatera Związku Radzieckiego Pierwszego Sekretarza Komitetu Centralnego KPB Piotra Maszerowa. Obok jest również legendarny baćka Minaj, który przeszedł straszną osobistą tragedię. W rękach nazistowskich potworów znalazły się jego dzieci, które zostały rozstrzelane. Jestem pewna, że nie każdy naród byłby w stanie rozwinąć tak bezwzględną walkę z hitlerowskimi okupantami, jaką zorganizował naród białoruski, posiadający wytrwałość, miłość do Ojczyzny i nieograniczoną odwagę.
Nasza bohaterka nie zgadza się z tymi, którzy uważają, że trzeba zapomnieć o przeszłości i żyć teraźniejszością.
- Musimy pamiętać o wyczynie 14-letniego Marata Kazieja, baćki Minaja, generała Dmitrija Karbyszewa, który wykazał się niesamowitą niezłomnością, odmawiając współpracy z nazistami, i zmarł w obozie koncentracyjnym Mauthausen. A także o milionach innych ludzi radzieckich, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych, żydowskich gettach, oblężonym Leningradzie - jest pewna.
Pójdę wzdłuż Zwycięzców, skręcę na Aleksandrowski
Białoruś jest atrakcyjna dla turystów przede wszystkim jako kraj zamków, dworów hrabiowskich, kompleksów pałacowo-parkowych. Opowiadając o wycieczkach po tych zabytkach, Sofia Macharashvili przyznaje, że lubi też pokazywać gościom nasze piękne miasto Mińsk, w którym sama mieszka. I nie tylko jego majestatyczne aleje - Niepodległości, Zwycięzców. Doświadczona przewodniczka ma inne miejsca bliskie sercu.
- Jedno z nich znajduje się w pobliżu Teatru Bolszoj i oczywiście jest to sama placówka kulturalna. Cieszę się nawet z okazji spaceru wzdłuż niego, a jeszcze bardziej z wizyty na spektaklu Teatru, na którego scenę wchodziły wielkie Elena Obrazcowa, Lolita Torez, a dziś występują białoruskie gwiazdy Ludmiła Chitrowa, Irina Jeromkina, Maria Wieżnowiec - zauważa przewodniczka.
Gościom stolicy przewodniczka często opowiada o tym, jak wielcy artyści, którzy występowali w Teatrze Bolszoj, mówili o naszym mieście.
Wśród ukrytych zakątków, które Sofia Macharashvili lubi przedstawiać gościom Mińska, jest Skwer Aleksandrowski. Jego ozdobą wiele lat temu była najstarsza fontanna w Mińsku "Chłopiec z łabędziem". Nie pozostawia nikogo obojętnym spacer z przewodniczką po ulicy Rewolucyjnej, która kiedyś nosiła nazwę Dominikańska.
- Chodzić po niej w ogóle szczęście! - mówi Sofia Iliniczna do zwiedzających i prowadzi ich dalej do innych ulubionych miejsc stolicy. Dla tych, którzy mają ochotę na poetycką falę, radzi udać się do skweru na Wale Miejskim, gdzie znajduje się pomnik Adama Mickiewicza, zakochanego w Białorusi od dzieciństwa.
W drodze do pomnika poety zwykle czyta na głos jego wiersze.
- W tym skwerze, jak zresztą dużo gdzie w naszym mieście, przychodzą mi do głowy świeże myśli. Tu w szczególny sposób myśli się i oddycha łatwiej - zapewnia.
"Potrzebujemy wszystkich szczegółów"
Według rozmówczyni przewodnik to oczywiście zawód romantyczny. Ale wymaga ogromnej pracy i encyklopedycznej wiedzy, którą słuchaczom należy opowiedzieć w prosty i jednocześnie interesujący sposób. Mówią, że dobry przewodnik, przygotowujący się do spotkania z grupą, jest podobny do pracownika naukowego piszącego rozprawę doktorską.
- Od pierwszych miesięcy pracy zawsze kierowałam się chęcią uczenia się jak najwięcej, więc starałam się czytać częściej. Szukałam faktów, chaczyków, które wkładałam w historyczną trasę, żeby wycieczka była jeszcze ciekawsza - mówi.
Sofia Iliniczna stale studiuje różne materiały, zwłaszcza dotyczące przeszłości naszego kraju. Teraz, na przykład, ogląda filmy o Eufrozynie Połockiej - patronce i niebiańskiej orędowniczce białoruskiej ziemi.
- Wydaje się, że o wielebnej Eufrozynie, która odegrała ogromną rolę w kształtowaniu się państwowości Białorusi, wiadomo wszystko. Z nią związane było otwarcie pierwszych placówek edukacyjnych i bibliotek, utworzenie szkoły architektury i malarstwa, rozwój rzemiosła... Ale my, przewodnicy, potrzebujemy wszystkich szczegółów z jej ziemskiego życia, które urozmaicą naszą historię i sprawią, że będzie niezapomniana - jest pewna przewodniczka.
Zauważa, że podstawą dla przewodników są materiały przygotowane i zweryfikowane przez profesjonalnych historyków.
- Korzystając z nich tworzymy własne teksty. Szukamy ekskluzywnych źródeł, zbiorów poetyckich, a nawet traktatów filozoficznych, ale zawsze sprawdzamy fakty ze słowników i innej literatury referencyjnej - wyjaśnia rozmówczyni. - Wszystkie informacje muszą być wiarygodne. Złota zasada przewodnika: nie pamiętasz - nie mów. Lepiej czymś zastąpić lukę niż wprowadzać ludzi w błąd.
Zima, zdaniem naszej bohaterki, to dobry czas na uzupełnienie bagażu wiedzy.
- W okresie wiosenno-letnim, który jest uważany za najbardziej aktywny w podróżach, będę miała coś nowego do powiedzenia turystom - zapewnia przewodniczka, która zawsze cytuje nie tylko wiersze, ale także mądre powiedzenia filozofów, cytaty z Biblii i innych wielkich książek. W rezultacie jej wycieczki są bardzo ekscytujące.
Żegnając się z tymi, którym udało się zaprzyjaźnić ze swoją przewodniczką podczas podróży, Sofia Iliniczna koniecznie mówi im coś zachęcającego, przenikającego do serca.
Jednocześnie jej spotkania, podobnie jak pożegnania z grupami, nigdy nie są monotonne. Za każdym razem profesjonalista zachwyca gości swoim mądrym pozytywem. Na przykład Sofia Macharashvili zacytowała Sokratesa.
- Kiedyś zapytano go: "Co jest dla człowieka najdroższe - bogactwo czy sława?" Ani bogactwo, ani sława nie uszczęśliwiają człowieka. Zdrowy żebrak bogatszy niż chory król!" - odpowiedział mędrzec. Bądźcie zdrowi, drodzy przyjaciele! - powiedziała.
I nic dziwnego, że ludzie zainspirowani szczerymi słowami przewodniczki zaczynają ją oklaskiwać.
Tamara MARKINA,
Fot. Andrieja SINIAWSKIEGO i z otwartych źródeł internetowych,
gazeta "7 dni"

ENERGIA ATOMOWA
