Aktualności tematyczne
"Białorusini w kadrze "
Arsenij Waśko ma wiele genialnych pomysłów na rozwój swojej małej ojczyzny - agromiasteczka Łosznica w powiecie borysowskim. Niektóre z nich już zrealizował. Na przykład założył plantację orzecha laskowego na 4 tysiące drzew. Korespondent gazety "7 dni" dowiedział się o cechach uprawy tej południowej kultury na naszych szerokościach geograficznych, jak gęsi pomagają w ekobiznesie i jakie jest główne marzenie ojca synów, którzy związali swoje życie ze sportem.
"Orzech laskowy zachowują się jak rozpieszczona osoba"
Po ukończeniu Mińskiej Obwodowej Szkoły Rezerwy Olimpijskiej Arsenij Waśko nawet nie przypuszczał, że kiedyś połączy swoje życie z branżą budowlaną, a tym bardziej z rolnictwem. Ale los, jak to się mówi, ma własne plany.
- Pojawiła się rodzina, którą trzeba utrzymywać. Wyjechałem do Rosji, aby zarabiać pieniądze, oficjalnie zatrudniłem się w firmie budowlanej. Chciałem najpierw dotknąć wszystkiego rękami, zobaczyć oczami, zdobyć doświadczenie, aby później otworzyć swój biznes - mówi przedsiębiorca i dodaje: – Po pewnym czasie zająłem się biznesem budowlanym, aktywnie się rozwijał i wkrótce zaczął przynosić dochód.
Nieco później Arsenij wpadł na pomysł własnej farmy. Postanowił zająć się ogrodnictwem: uprawiać orzech laskowy w agromiasteczku Łosznica. To prawda, że na początek omówił wszystkie niuanse na radzie rodzinnej - krewni w pełni poparli.
- Mamy taki zwyczaj: pojawia się pomysł, siadamy z żoną i rozmawiamy, dyskutujemy o zaletach i wadach. Ona oferuje swoje opcje, ja - swoje. W rezultacie znajdujemy wspólny mianownik, który pasuje do obu – twierdzi Arsenij Waśko i zauważa, że rodzina zawsze pomaga mu w biznesie, nie można obejść się bez jej wsparcia.
Przede wszystkim Arsenij badał specyfikę uprawy kultury południowej, uczęszczał na seminaria, zdobywał doświadczenie od zagranicznych kolegów, konsultował się z innymi rolnikami. Ponadto ukończył zaocznie Górecką Akademię Rolniczą. Zdobyte doświadczenie i wiedzę biznesmen wkrótce zastosował w praktyce.
- Kultura jest w zasadzie bezpretensjonalna i absolutnie nie ucierpiała z powodu wiosennych przymrozków. Natomiast plantacje jagód i owoców nie przetrwały nawet w obwodzie brzeskim. Nasze 4 tysiące drzew zapuściło korzenie w 100 % - żadne nie umarło. Eksperymentowaliśmy nawet na niektórych i przycinaliśmy sadzonki do 50 cm od ziemi. Mimo to były w stanie dać odkłady, które w przyszłości pójdą na rozbudowę plantacji – mówi szef gospodarstwa o zawiłościach sprawy i dodaje: – Przez pięć lat orzech laskowy powinien sam przygotowywać glebę, szukać składników odżywczych i dodatkowych zasobów. Zachowuje się jak rozpieszczona osoba: warto raz nakarmić – zawsze będzie chciał nawozu.
W planach Arsenija jest ciągłe rozszerzanie się w wybranym kierunku, aby tworzyć miejsca pracy dla ludzi. Przyciągnąć i zaangażować młodzież, która zainteresuje się branżą rolniczą i będzie chciała w przyszłości połączyć swoje życie z rolnictwem lub agronomią.
Rozmówca przeprowadza eksperymenty selekcyjne w swoim ogrodzie, aby drzewa orzecha laskowego mogły dłużej znajdować się na szczycie owocowania, który przypada na wiek 18-20 lat. Średnio zaś orzech rośnie do 80-90 lat. W planach jest odrodzenie drzew na plantacji co dziesięć lat, aby ich wiek wynosił 18 lat. Wtedy dobre zbiory można zbierać co sezon.
"Bez inwestycji nie będzie dochodu"
Oprócz drzew orzecha laskowego rolnik hoduje owce i gęsi. Nawiasem mówiąc, drób pełni ważną funkcję na plantacjach orzecha.
- Zdobyłem doświadczenie od Osetyjczyków, którzy używają gęsi do jedzenia trawy i nawożenia organicznego. Po prostu ich azot jest potrzebny orzechowi. Ptak w ogrodzie zmniejszył 70% kosztów karmienia i przetwarzania. Ponadto wszystko jest przyjazne dla środowiska i pozwoli ci stać się producentem, który uprawia wyłącznie produkt naturalny – wyjaśnia Arsenij Waśko.
Według niego, na Białoruś trafia prawie 98% zagranicznych orzechów, więc krajowy jest bardzo potrzebny. Ponadto jest słodszy niż uprawiany w Azerbejdżanie czy Gruzji.
Rolnik będzie sadził odkłady orzechów laskowych na nowych terytoriach. Obecną powierzchnię ogrodu w 10 ha w ciągu dwóch lat planuje rozszerzyć do 40, a w ciągu najbliższych pięciu do sześciu lat - nawet do 100 ha. Wtedy będzie oczywisty postęp, będzie można dostarczać produkty do fabryk cukierniczych i osiągnąć samowystarczalność finansową. Z kolei zastąpienie importu orzechów laskowych pozwoli zaoszczędzić na logistyce. Ponadto cena własnego orzecha będzie znacznie niższa niż importowanego. Rozmówca liczy również na pojawienie się w najbliższej przyszłości programu państwowego, który pozwoli wyposażyć zakład przetwórstwa orzechów laskowych w gospodarstwie.
Arsenij uprawia głównie odmiany cukiernicze. Większość zajmuje orzech kataloński, niewielka część przeznaczona jest na orzech barceloński i kosfordski. Wyjaśnia, że orzech laskowy zaczyna owocować na skalę przemysłową dopiero w szóstym roku wzrostu. Do tego samego wieku wymaga znacznych inwestycji, ale ryzyko uświęca środki.
- Wiele osób od razu chce uzyskać natychmiastowy zysk. Tak się nie dzieje, zwłaszcza w rolnictwie. Zdaję sobie sprawę, że oprócz rolnictwa jeszcze w najbliższych latach będę związany z inną swoją działalnością. Każdy, kto planuje zająć się tą czy inną sprawą, musi zrozumieć, że dochód nie przyjdzie na początku i nie będzie go bez inwestycji - twierdzi Arsenij Waśko i zauważa, że na Białorusi jest wiele programów wsparcia dla rozwoju rolnictwa. Korzysta z jednego z nich. Władze lokalne i miejskie pomagają również w zakupie sprzętu.
Jesienią tego roku nasz bohater zamierza przesadzić sadzonki orzecha laskowego na główne pole, po tym, jak lokalne gospodarstwo pozbiera zboża ozime. Zgodnie z projektem drzewa będą rozmieszczone od siebie w odległości 5x5 metrów, co pozwoli im rosnąć na maksa - do 7 metrów wysokości, a tym samym zwiększyć owocność.
- Wzdłuż drogi wokół plantacji posadzimy dzikie sosny i świerki. Drzewa iglaste zabierają mrówki, które mogą uszkodzić orzechy laskowe. Stworzą również poduszkę, która ochroni południową kulturę przed mrozem - mówi Arsenij Waśko i dodaje: – Przy wejściu będą flagi - państwowa i naszego gospodarstwa. Planuje się wziąć jeszcze więcej ziemi, aby stworzyć matecznik do odkładów. Wokół naszego jeziora znajdują się pola do zagospodarowania. Dobrze byłoby uporządkować całe sąsiednie terytorium.
"Z 20 dzieciaków choćby jeden wyjdzie dobrym agronomem"
Pieniądze uzyskane w biznesie budowlanym Arsenij inwestuje również w poprawę agromiasteczka, zapewnia wsparcie materialne szkole i gimnazjum.
- Pod naszą opieką znajduje się Park Chwały Wojskowej, w którym stale utrzymujemy porządek. I nigdy nikomu nie odmawiamy pomocy. W miarę możliwości dbamy o teren szkoły i gimnazjum. Nawet pomimo mojego obciążenia pracą dyrektor wie, że jeśli nie dzisiaj, to jutro na pewno zrobię wszystko - mówi Arsenij Waśko.
Ponadto kierownik gospodarstwa planuje udoskonalić jezioro, w którym często kąpał się w dzieciństwie. Staw z czasem został porośnięty krzakami i wysoką trzciną. Zakres pracy jest duży i konieczne będzie kompleksowe podejście, aby nadać obszarowi odpowiedni wygląd. Jak zauważa rozmówca, jeśli chcesz i masz duże pragnienie, całkiem możliwe jest zrobienie wszystkiego.
Oprócz wszystkich zmartwień Arsenij Waśko stara się zwracać uwagę na edukację młodego pokolenia. Z dyrektorem miejscowego gimnazjum dyskutowano o sprowadzeniu dzieci na praktyki do gospodarstwa rolnego, aby przyzwyczaić je do pracy i oderwać od gadżetów.
- Może niektórym z nich spodoba się nasza branża. Z 20 dzieciaków choćby jeden wyjdzie dobrym agronomem, który przyjdzie do nas do pracy - mówi kierownik gospodarstwa.
"Będą do nas przyjeżdżać i podziwiać"
Wielką dumą dla Arsenija Waśko są jego synowie, którzy związali swoje życie z zapasami w stylu klasycznym. Śledzi każdy ich występ i po ojcowsku cieszy się z zdobytych nagród. Wzniósł nawet osobny domek z trofeami na cześć mistrzów, w którym ściany ozdobione są ich medalami i pucharami.
- Starszy u nas uczy się w Szkole Rezerwy Olimpijskiej. A w domu przechowywane są jego nagrody, z mistrzostw Białorusi i Europy – mówi Arsenij i dodaje: – Na całej ścianie moja siostra narysowała mural ze zdjęcia, na którym starszy jest na zawodach, a obok niego młodszy, który na razie chodzi do szkoly i we wszystkim podąża za bratem.
Arsenij Waśko jest także wiceprzewodniczącym Mińskiej obwodowej organizacji Białoruskiej Federacji Zapaśniczej. Wychowuje przyszłych sportowców zarówno w regionie centralnym, jak i w swoim agromiasteczku. Nasz bohater zamierza zrealizować w swoich rodzinnych stronach kolejne wielkie marzenie.
- W centrum Łosznicy znajduje się duża działka, na której chcę zbudować Pałac Sportu. Jeśli wszystko się uda, dzieci nie będą musiały jeździć na trening do miasta. Wręcz przeciwnie, będą do nas przyjeżdżać i podziwiać, że w wiosce można zostać mistrzem – podsumowuje Arsenij Waśko.
Wadim KONDRATIUK,
zdjęcia Nadieżda KOŚCIECKA,
gazeta "7 dni"

ENERGIA ATOMOWA
