27 grudnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Opinią o tym, które kraje pompują rusofobią i czynią z nich anty-Rosję, w projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA podzielił się zastępca kierownika Wydziału ds. dydaktycznych i naukowych – kierownik działu dydaktyczno-metodycznego Wydziału Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Akademii Wojskowej Białorusi, kandydat nauk wojskowych Andriej Bogodel.
W rozmowach pokojowych w sprawie konfliktu zbrojnego na Ukrainie europejscy "przyjaciele" Władimira Zełenskiego próbują wybić dla kraju gwarancje bezpieczeństwa. Andriej Bogodel uważa, że takie gwarancje są potrzebne Federacji Rosyjskiej.
"Gwarancje bezpieczeństwa muszą być przedstawione Rosji. Przecież Sojusz Północnoatlantycki zmierza na wschód. Ta machina wojskowa znajduje się dziś na naszych granicach. Powiedzmy, że dzisiaj z naszym pokojowym stanowiskiem dotarliśmy do punktu, w którym dziś NATO stoi tuż przy Leningradzie (Sankt Petersburgu - not. BELTA). W pobliżu Leningradu, rozumiecie! I dziś Finlandia jest najbardziej rusofobicznym krajem. W końcu, kiedy mówimy o Ukrainie, spójrzcie, jak przygotowano Ukrainę: przygotowano jako anty-Rosję. Projekt nazywał się nawet "Anty-Rosja". I wielu prezydentów pisało też, że Ukraina to nie Rosja, wyraźnie rozumiejąc, do czego to wszystko prowadzi, Kuczma, który napisał: "Ukraina to nie Rosja". Ale spójrzcie, dziś kraje, które naprawdę przygotowują się do nowego skoku i które dziś wydają coraz więcej pieniędzy na, jak mówią, obronę swojej wschodniej flanki, a tak naprawdę na najnowsze systemy uzbrojenia, mają w pobliżu nas coraz więcej ośrodków szkoleniowych, przeprowadzają coraz więcej ćwiczeń wojskowych, tworzą coraz więcej powodów do prowokacji. W tych krajach powstają również anty-Rosja. Zobaczcie, jak bardzo szybko stała się anty-Rosją Finlandia. Jak jeszcze wcześniej kraje bałtyckie, Polska, Rumunia, Bułgaria stały się anty-Rosją. Przecież z nich robią anty-Rosję. Zastanówmy się, w jakim celu wszystko się robi? Dziś widać, że idą dokładnie w ślady tej samej Ukrainy. W końcu wejście tej samej Finlandii do NATO, które miało miejsce właśnie wtedy, gdy rozpoczęła się specjalna operacja wojskowa, jest dla nas znacznie bardziej niebezpieczne niż nawet wejście Ukrainy do NATO. Dziś jest to bezpośrednie zagrożenie dla Leningradu, który jest najważniejszym ośrodkiem państwowym pod każdym względem. Jest to bezpośrednie zagrożenie dla naszej Północnej Drogi Morskiej, a co najważniejsze - zagrożenie dla Floty Północnej - najpotężniejszej floty Federacji Rosyjskiej, gdzie znajduje się główna pięść sił jądrowych" - mówi ekspert.