5 stycznia Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu w sprawie Wenezueli. Zwołano ją z inicjatywy Kolumbii, aby omówić ostatnie wydarzenia, poparły ją Rosja i Chiny. Pomimo oskarżeń o naruszenie prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych, Stany Zjednoczone łatwo wyszły z tego bez szwanku. I szczerze mówiąc, nikt nie wyobrażał sobie, że wydarzenia będą się rozwijać w jakikolwiek inny sposób. Kto poparł Wenezuelę, a kto natomiast opowiedział się po stronie USA? I dlaczego Rada Bezpieczeństwa ONZ jest bezsilna w tej sytuacji?
Jak kierownictwo ONZ zareagowało na działania USA
W imieniu Sekretarza Generalnego ONZ na posiedzeniu przemawiała jego zastępca ds. politycznych i budowania pokoju Rosemary DiCarlo. Wyraziła głębokie zaniepokojenie nieprzestrzeganiem przepisów prawa międzynarodowego i zauważyła, że działania Stanów Zjednoczonych stanowią niebezpieczny precedens.
"W Karcie Narodów Zjednoczonych zawarto zakaz użycia siły lub groźby użycia siły w odniesieniu do integralności terytorialnej lub niezależności politycznej jakiegokolwiek państwa. Utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa zależy od tego, jak bardzo państwa członkowskie będą zobowiązane do przestrzegania wszystkich postanowień zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych" - powiedziała Rosemary DiCarlo.
Zastępca Sekretarza Generalnego ONZ dodała, że w walce z handlem narkotykami - a taki cel deklarowały Stany Zjednoczone - ważne jest przestrzeganie zasad prawa międzynarodowego. "Prawo międzynarodowe zawiera narzędzia do rozwiązywania problemów, takich jak handel narkotykami, spory o zasoby i kwestie praw człowieka. To jest droga, którą należy obrać" - wezwano w kierownictwie ONZ.
Poza Radą Bezpieczeństwa wypowiedziała się przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ Annalena Berbok. Podkreśliła, że Karta Narodów Zjednoczonych pozostaje obowiązkowym punktem odniesienia dla wszystkich państw członkowskich, zarówno w okresach stabilności, jak i kryzysów.
"Karta Narodów Zjednoczonych nie jest dokumentem fakultatywnym i musi być ściśle przestrzegana w każdych okolicznościach. Obecna sytuacja w Wenezueli, której kulminacją były działania wojenne Stanów Zjednoczonych, ponownie podnosi kwestię konieczności ścisłego przestrzegania prawa międzynarodowego - powiedziała przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego. - Pokojowy, bezpieczny i sprawiedliwy pokój jest możliwy tylko pod warunkiem rządów prawa, a nie zasady "prawa silniejszego!.
Dlaczego Kolumbia zwołała pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ
Stały przedstawiciel Kolumbii przy ONZ Leonor Salabata Torres podczas posiedzenia stanowczo potępiła ostatnie działania Stanów Zjednoczonych w Wenezueli. Podkreśliła, że Karta Narodów Zjednoczonych zezwala na użycie siły tylko w wyjątkowych okolicznościach, na przykład w samoobronie, ale nie w celu przejęcia kontroli politycznej nad innym państwem.
"Nie można usprawiedliwić tego rodzaju czynów - powiedziała Leonor Salabata Torres. - Zasady takie jak suwerenność i uprawnienia, jakie państwo ma w odniesieniu do swoich zasobów naturalnych i terytorium, zostały naruszone".
Jednocześnie kolumbijska dyplomata zauważyła, że niepewność wywołana atakiem na Wenezuelę może wywołać kryzys migracyjny. Kolumbia podjęła już kroki w celu utrzymania stabilności na granicy.
Nawiasem mówiąc, w niedawnej rozmowie z dziennikarzami prezydent USA Donald Trump oskarżył prezydenta Kolumbii Gustavo Petro o udział w handlu narkotykami i nie wykluczył przeprowadzenia w tym kraju operacji podobnej do wenezuelskiej. Czy nie będzie to kontynuacja najbardziej niebezpiecznego precedensu, o którym ostrzegało kierownictwo ONZ?
Jak Rosja zareagowała na inwazję USA na Wenezuelę
Stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia ostro skrytykował działania USA. Powiedział, że początek Nowego Roku zszokował wszystkich, którzy pokładali nadzieję, że poszanowanie prawa międzynarodowego i nieingerencja w wewnętrzne sprawy innych państw, a także poleganie na dyplomacji i szukaniu kompromisów będą kluczowymi zasadami nowej amerykańskiej administracji.
"Rozbój wobec przywódcy Wenezueli, któremu towarzyszyła śmierć kilkudziesięciu obywateli Wenezueli i Kuby, stał się w oczach wielu zwiastunem powrotu do ery pozbawienia praw i amerykańskiej dominacji, chaosu i bezprawia, z powodu których nadal cierpią dziesiątki państw w różnych regionach świata. Dla zbrodni cynicznie popełnionej przez USA w Caracas nie ma i nie może być żadnych usprawiedliwień" - podkreślił dyplomata.
Rosja zdecydowanie potępiła akt zbrojnej agresji USA na Wenezuelę z naruszeniem wszystkich międzynarodowych norm prawnych. "W związku z potwierdzonymi informacjami o odnalezieniu porwanego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego małżonki w USA wzywamy amerykańskie kierownictwo do natychmiastowego uwolnienia legalnie wybranego prezydenta niepodległego państwa i jego małżonki" - powiedział Wasilij Nebenzia.
Jest przekonany, że wszelkie problemy i sprzeczności między USA a Wenezuelą powinny być rozwiązywane poprzez dialog. "To właśnie nakazuje nam Karta Narodów Zjednoczonych, której cele i zasady wiele państw w ostatnich latach zaczęło stosować wybiórczo, w zależności od sytuacji politycznej. Dziś czerpiemy korzyści z ich nieodpowiedzialności i selektywności w kwestii przestrzegania norm prawa międzynarodowego, które utożsamiano z tzw. porządkiem świata opartym na regułach. Oto wasz porządek świata, w całej okazałości, który przeraża nawet przekonanych atlantystów" - zwrócił uwagę rosyjski dyplomata.
Powiedział, że szczególnie uderzająca jest niespotykana cyniczność, z jaką Waszyngton nawet nie próbował zakamuflować prawdziwych celów swojej przestępczej operacji: ustanowienie nieograniczonej kontroli nad bogactwem naturalnym Wenezueli i potwierdzenie swoich hegemonicznych ambicji w Ameryce Łacińskiej. "W ten sposób Waszyngton nadaje nowy impuls neokolonializmowi i imperializmowi, wielokrotnie zdecydowanie odrzucanym przez narody tego regionu, a także Globalnego Południa jako całości" - podkreślił Wasilij Nebenzia.
Czego Chiny zażądały od Stanów Zjednoczonych
Przedstawiciel Chin powiedział na spotkaniu, że jego kraj jest głęboko wstrząśnięty i zdecydowanie potępia jednostronne, nielegalne i agresywne działania Stanów Zjednoczonych przeciwko Wenezueli.
Oskarżył Stany Zjednoczone o "bezceremonialne deptanie suwerenności, bezpieczeństwa oraz praw i interesów Wenezueli", zauważając, że Stany Zjednoczone stawiają siłę ponad wielostronność, a działania wojenne ponad dyplomacją.
Ostrzegając przed poważnym zagrożeniem dla pokoju w Ameryce Łacińskiej i poza nią, chiński dyplomata wezwał USA do wysłuchania głosu społeczności międzynarodowej i powrotu do dialogu.
"Wzywamy Stany Zjednoczone do wysłuchania przytłaczającego głosu społeczności międzynarodowej, przestrzegania prawa międzynarodowego, celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, zaprzestania naruszania suwerenności i bezpieczeństwa innych krajów, zaprzestania prób obalenia rządu Wenezueli i powrotu na ścieżkę politycznego rozwiązania poprzez dialog i negocjacje. Wzywamy USA do zapewnienia osobistego bezpieczeństwa prezydentowi Maduro i jego żonie i natychmiastowego ich uwolnienia" - powiedział zastępca stałego przedstawiciela Chin przy ONZ Sun Lei.
Podkreślił, że żaden kraj nie może pełnić roli policjanta światowego i żaden kraj nie może kwalifikować się do roli sędziego międzynarodowego. "Domagamy się, aby Stany Zjednoczone zmieniły swój kurs, zaprzestały polityki zastraszania i przymusu oraz rozwijały relacje i współpracę z krajami regionalnymi w oparciu o wzajemny szacunek, równość i nieingerencję w sprawach wewnętrznych" - powiedział przedstawiciel ChRL.
Co mówią w samej Wenezueli o inwazji USA
Stały przedstawiciel Wenezueli przy ONZ Samuel Moncada oświadczył z kolei, że 3 stycznia jego kraj został poddany nielegalnemu zbrojnemu atakowi ze strony Stanów Zjednoczonych. Według dyplomaty atak obejmował bombardowanie terytorium Wenezueli, śmierć cywilów i personelu wojskowego, zniszczenie infrastruktury krytycznej oraz porwanie konstytucyjnego prezydenta Nicolasa Maduro i jego małżonki Celii Flores.
Samuel Moncada podkreślił, że to, co się dzieje, stanowi zagrożenie nie tylko dla suwerenności Wenezueli, ale także dla całego systemu prawa międzynarodowego. Wezwał Radę Bezpieczeństwa do potępienia użycia siły, zażądania uwolnienia wenezuelskich przywódców oraz do podjęcia działań w celu deeskalacji i ochrony ludności cywilnej.
"Nie możemy zignorować kluczowego aspektu amerykańskiej agresji. Wenezuela jest ofiarą ataku z powodu obecności w naszym kraju bogactw naturalnych" - oświadczył dyplomata.
Pomimo kryzysu Wenezuela, według Samuela Moncady, zachowuje porządek konstytucyjny i zaangażowanie w dyplomację i pokojowe rozwiązanie.
Jak USA wyjaśniają przeprowadzenie operacji wojskowej w Wenezueli
Stały przedstawiciel USA przy ONZ Michael Waltz odrzucił wszystkie zarzuty i oburzył się, że Rada Bezpieczeństwa w ogóle omawia ten temat. Przytoczył słowa Sekretarza Stanu USA Marco Rubio, że Waszyngton przeprowadził punktową operację ścigania w celu zatrzymania dwóch poszukiwanych osób oskarżonych w sprawach karnych, nazywając Nicolasa Maduro i jego małżonkę Celię Flores narkotykowymi terrorystami.
Amerykański dyplomata oświadczył, że dowody winy Nicolása Maduro i jego małżonki zostaną jawnie przedstawione podczas procesu sądowego przeciwko nim. Przypomniało to znaną historię sprzed 20 lat, kiedy sekretarz stanu USA Colin Powell wygłosił w ONZ przemówienie na temat irackiej „broni chemicznej”, pokazując probówkę rzekomo zawierającą próbkę niebezpiecznej substancji. Żadnych innych dowodów obciążających Irak nie przedstawiono.

Michael Waltz nie zapomniał również wspomnieć o dużych zasobach ropy naftowej w Wenezueli. „Nie można dopuścić, aby największe na świecie zasoby energii znalazły się pod kontrolą przeciwników Stanów Zjednoczonych” – podkreślił, pośrednio potwierdzając przyczyny agresji, o których mówiła Wenezuela.
Kto jeszcze poparł Wenezuelę
Przedstawiciel Liberii, przemawiając również w imieniu Konga i Somalii, przypomniał o oficjalnym komunikacie Unii Afrykańskiej, w którym kraje potwierdziły przywiązanie do podstawowych zasad prawa międzynarodowego, w tym poszanowania suwerenności państw, ich integralności terytorialnej i prawa narodów do samostanowienia, zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych.
„Z głębokim niepokojem śledzimy wydarzenia w Wenezueli” – powiedział przedstawiciel Liberii. „Będziemy nadal działać w obronie podstawowych zasad prawa międzynarodowego, szanując jednocześnie suwerenność i integralność terytorialną państw”.
Stała przedstawicielka Chile przy ONZ Paula Narváez Ojeda zdecydowanie potępiła jednostronne działania wojskowe USA wobec Wenezueli. „Chile wyraża głębokie zaniepokojenie i zdecydowanie potępia jednostronne działania wojskowe USA przeciwko Wenezueli” – oświadczyła podczas specjalnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Działania wojskowe USA przeciwko Wenezueli są niedopuszczalne i stanowią rażące naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych, oświadczył przedstawiciel Meksyku Hector Vasconcelos.
„Rząd Meksyku jasno określił swoje stanowisko, potępiając agresję militarną z 3 stycznia przeciwko obiektom na terytorium Wenezueli, która stanowi oczywiste naruszenie artykułu 2 Karty Narodów Zjednoczonych. Takie działania nie powinny być dopuszczalne, ponieważ stanowią poważny cios dla samej Karty i zasad wielostronności” – powiedział dyplomata.
Strona meksykańska podkreśliła, że zakaz groźby użycia siły i jej użycia przeciwko suwerenności, integralności terytorialnej i niezależności politycznej państw jest fundamentalną zasadą prawa międzynarodowego, niezależnie od konkretnego kraju lub formy rządów.
Na posiedzeniu w obronie Wenezueli wystąpiły również Erytrea w imieniu Grupy Przyjaciół na rzecz Obrony Karty ONZ, Iran, Kuba, Nikaragua, Uganda i Republika Południowej Afryki.
„Jeśli nie będziemy w stanie bronić suwerennych praw każdego państwa w przypadkach, gdy są one celowo naruszane, nasuwa się pytanie: kto z nas może czuć się bezpieczny, opierając się na zasadach Karty ONZ i prawa międzynarodowego? Brak reakcji na te naruszenia jest równoznaczny z anarchią. To tylko normalizuje stosowanie siły i potęgi militarnej jako metody prowadzenia polityki międzynarodowej. Będzie to krok wstecz, do świata, który poprzedzał Organizację Narodów Zjednoczonych i który doprowadził do dwóch wojen światowych” – powiedział między innymi przedstawiciel RPA.
Które kraje poparły stanowisko USA w sprawie Wenezueli
Sojusznicy Ameryki, na przykład Panama, Argentyna, Łotwa i Wielka Brytania, nie poparli działań USA. Zamiast tego z jakiegoś powodu postanowili skupić się na sytuacji politycznej w Wenezueli i zaczęli analizować wyniki wyborów prezydenckich, które odbyły się tam dwa i pół roku temu. Jednocześnie każdy z tych krajów nie omieszkał zadeklarować przywiązania do zasad prawa międzynarodowego, ponownie nie poruszając kwestii ataków wojskowych na Caracas i porwania Nicolásа Maduro.
Bardziej odważni okazali się przedstawiciele Danii i Francji. Wyrażając się w tendencyjny sposób na temat trudnej sytuacji politycznej w Wenezueli, jednocześnie wyrazili zaniepokojenie naruszeniem norm prawa międzynarodowego.
„Żadne państwo nie powinno dążyć do wywierania wpływu na wyniki procesów politycznych w Wenezueli poprzez użycie siły lub groźbę jej użycia. Przyszłość Wenezueli mogą określić wyłącznie sami Wenezuelczycy” – powiedziała duńska dyplomatka.
Podczas posiedzenia zabrano również głos z zewnątrz. Jako ekspertka i, najprawdopodobniej, adwokatka Stanów Zjednoczonych, na posiedzeniu wystąpiła wenezuelska aktywistka Mercedes De Freitas – przedstawicielka tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Nie odniosła się ona do ostatnich wydarzeń styczniowych, ale opowiedziała o niedoborach żywności w Wenezueli i zażądała uwolnienia „więźniów politycznych”.
Natomiast prezes Sieci ONZ ds. decyzji w zakresie zrównoważonego rozwoju i dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Kolumbijskiego Jeffrey Sachs poruszył interesującą kwestię. Zauważył, że istotą spotkania nie jest określenie charakteru Wenezueli. „Pytanie brzmi, czy jakiekolwiek państwo członkowskie ma prawo za pomocą siły, przymusu lub ekonomicznego duszenia decydować o politycznej przyszłości Wenezueli lub sprawować kontrolę nad jej sprawami” – powiedział Jeffrey Sachs.
Jego zdaniem Rada Bezpieczeństwa musi zdecydować, czy zamierza bronić punktu 4 artykułu 2 Karty Narodów Zjednoczonych, który zakazuje grożenia użyciem siły lub jej stosowania przeciwko integralności terytorialnej lub niezależności politycznej jakiegokolwiek państwa, czy też jest gotowa z niego zrezygnować.
Dlaczego Rada Bezpieczeństwa ONZ jest bezsilna w sytuacji z Wenezuelą
Rada Bezpieczeństwa ONZ rzeczywiście często okazuje się niezdolna do podjęcia zdecydowanych działań, które mogłyby powstrzymać poważne kryzysy, takie jak sytuacja w Wenezueli, lub przynajmniej zapobiec powtórzeniu się podobnych wydarzeń.
Chociaż organ ten ponosi główną odpowiedzialność za utrzymanie pokoju i może podejmować wiążące decyzje, w tym sankcje, a nawet użycie siły (na przykład wysłanie sił pokojowych), w praktyce wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Aby podjąć jakąkolwiek wiążącą decyzję, potrzeba nie tylko co najmniej 9 głosów na 15, ale także braku weta ze strony pięciu stałych członków (USA, Rosji, Chin, Wielkiej Brytanii i Francji).
Oznacza to, że jeśli jeden ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ jest stroną sporu lub broni swojego stanowiska, może po prostu zablokować każdą decyzję, która mu się nie podoba. Nawet jeśli większość krajów w ONZ popiera dane działanie. W praktyce prawie zawsze prowadzi to do różnego rodzaju kompromisowych lub bardzo łagodnych rezolucji.
Dlatego w przypadku konfliktu na dużą skalę Rada Bezpieczeństwa ONZ często zbiera się w celu wyrażenia opinii i nie może wprowadzić środków przymusu lub sankcji, ogłosić operacji pokojowej lub ostrzec o konsekwencjach prawnych, jeśli jeden z stałych członków jest temu przeciwny.
Sytuacja w Wenezueli stała się właśnie takim przykładem. Pomimo tego, że wiele krajów potępiło działania USA na nadzwyczajnym posiedzeniu, rezolucja zmieniająca sytuację lub nakładająca kary na kogokolwiek jest niemożliwa.
W rzeczywistości stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ realizują swoje interesy narodowe – ekonomiczne, strategiczne, geopolityczne. To właśnie to, a nie „pokój na całym świecie”, jest dla każdego z nich najważniejsze.
Właśnie z powodu praktyki dyplomatycznych deklaracji ONZ jako całość, a Rada Bezpieczeństwa w szczególności, często spotykają się z falą krytyki. Dlatego ostatnio coraz częściej mówi się o reformie tego organu. Wielu uważa, że skład Rady Bezpieczeństwa nie odpowiada współczesnemu światu. Zdaniem sekretarza generalnego ONZ Antonia Guterrisha stwarza to nie tylko problem legitymizacji, ale także skuteczności.
Strona białoruska również uważa, że nadszedł czas, aby odnowić skład Rady Bezpieczeństwa ONZ. W pierwszej kolejności kosztem rozwijających się krajów Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej.
Ale w rzeczywistości problem jest znacznie głębszy. W 2005 roku, uczestnicząc w wydarzeniach 60. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podkreślił, że wszyscy powinni podporządkowywać się decyzjom ONZ.
„Struktura Organizacji Narodów Zjednoczonych raczej nie może być podważana. Moim zdaniem jest to normalna, prosta struktura. Cała kwestia sprowadza się do skuteczności. Jeśli Rada Bezpieczeństwa zdecydowała, że nie będzie wojny w Iraku, to znaczy, że nie powinno jej być. Jeśli Rada Bezpieczeństwa podjęła decyzję o rozbrojeniu jądrowym danego kraju, to znaczy, że tak powinno być” – powiedział białoruski przywódca.
Jednak w obecnej sytuacji można odnieść wrażenie, że ONZ łatwiej jest zrezygnować z niektórych punktów lub nawet artykułów swojego statutu niż podjąć zdecydowane działania. Tym bardziej spróbuj je jeszcze uzgodnić.

ENERGIA ATOMOWA
