Projekty
Government Bodies
Flag Sobota, 14 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
31 Stycznia 2026, 17:48

Wyścigi gęsi, obrzędy i mnóstwo piosenek: jak w powiecie kostiukowickim obchodzono „Gęsie święto”

Agromiasteczko Biała Dubrowa w powiecie kostiukowickim od dawna słynęło z hodowli gęsi – praktycznie każda rodzina je tu trzymała. Ptak ten był nie tylko symbolem dobrobytu, ale nawet walutą. Od 30 lat odbywa się tu niezwykły i nietypowy festiwal „Gęsie święto”: z pradawnymi obrzędami, wyścigami gęsi, koncertem i smacznymi poczęstunkami. Jego korzenie sięgają XIX wieku. Korespondenci BELTA odwiedzili festiwal i dowiedzieli się, jak tradycje splatają się ze współczesnością i dlaczego festiwal tak bardzo podoba się zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Jak to się stało, że agromiasteczko stało się stolicą gęsi w powiecie  kostiukowickim, miejscowi mieszkańcy już nie pamiętają – gęsi hodowano tu od zawsze, tak po prostu się przyjęło.
Jak powiedział przewodniczący wiejskiego komitetu wykonawczego w Białej Dubrowie Michaił Krymkow, obecnie gęsi są dla mieszkańców raczej hobby, bardziej dla duszy i przyjemności. „Ale ogólnie w okolicy istnieją silne tradycje hodowli gęsi. Ptak ten był zarówno walutą, jak i sposobem na przetrwanie w czasach głodu – opowiada. – W Białej Dubrowie nadal hoduje się co najmniej 100 ptaków w około 25 gospodarstwach. Sam pochodzę stąd. Babcia mieszkała nad rzeką, pomagałem jej przy gęsiach i kaczkach. Wypuszczałem je i miały cały dzień dla siebie. Żywiły się, spacerowały. Oczywiście czasami się dziobały, ale częściej reagowały na strach człowieka lub broniły potomstwa. Najważniejsze, żeby się nie bać, wtedy nie ruszają”.

Wśród osób hodujących ptaki jest lokalna mieszkanka Ludmiła Iwanowna Strielcowa. Kobieta ma 65 lat. Gęsi to dla niej sprawa rodzinna. „Ptaki hodowała moja babcia, mama. Robiły poduszki z pierza, kołdry. Teraz ja kontynuuję tę tradycję” – opowiada.
Zimą ptaki mieszkają w ciepłej szopie, a latem mają dużo miejsca. Ludmiła Iwanowna wypasa je nad rzeką – tuż obok domu płynie Biesiedź. Aby wygodniej było pilnować ptaków, pływa za nimi łodzią. Mówi, że w przeciwnym razie mogą odpłynąć daleko z prądem, a tak zawsze ma je na oku.
„W lecie odeszły i nie pojawiały się przez tydzień. Potem je znalazłam i zapędziłam do domu przez las, żeby się nie rozproszyły” – opowiada mieszkanka agromiasteczka.

Ogólnie, mówi Ludmiła Iwanowna, gęsi są bardzo inteligentnymi ptakami: wiedzą, gdzie jest ich dom, nie dopuszczają do siebie obcych osobników – potrafią nawet się bić. Potrafią też przewidywać pogodę. Jeśli w zimowy dzień gęś stoi na ulicy na jednej łapie, to przed nami silne mrozy. Teorię tę sprawdzono w praktyce od razu na podwórku: po wyjściu z szopy jeden z ptaków natychmiast podniósł łapę. Sprawdziliśmy prognozę na najbliższe dni – miał rację.
Gęsi, opowiada kobieta, dają mięso, pióra na poduszki i koce, a także zdrowy tłuszcz. „Często ludzie proszą mnie o gęsi tłuszcz, który jest bardzo zdrowy. Ale ja niczego nie sprzedaję – po prostu rozdaję” – zauważyła.

A święto w agromiasteczku, zdaniem Ludmiły Iwanownej, jest potrzebne i ważne. „W ten sposób zachowujemy historię i nasze tradycje” – podsumowała.

Według szefa wydziału kultury Kostiukowickiego  Powiatowego Komitetu Wykonawczego Siergieja Bulenkowa, „Gęsie święto” to długo oczekiwane święto dla mieszkańców agromiasteczka i całego powiatu kostiukowickiego. „Odbywa się ono co roku, właśnie 31 stycznia, ponieważ dzisiaj jest święto Afanasija. Uważany jest on za opiekuna zwierząt – zaznaczył. – Nasze święto łączy w sobie historyczne korzenie i współczesne podejście. Przyjeżdżają do nas goście, co bardzo nas cieszy. Możemy pokazać nasze tradycje ludowe, naszą historię i lokalny koloryt”.
Program festiwalu jest bogaty i różnorodny. Dzięki występom artystycznym i inscenizacjom wszyscy goście i uczestnicy byli w znakomitym nastroju, nawet w tak mroźny dzień. Jarmark rzemieślników, smaczna zupa rybna i gorąca herbata dodawały nastroju i pomagały się ogrzać.
Autentycznym momentem święta był rytuał dzielenia gęsi: kobiety w pięknych strojach rozdawały gościom talerze. Każdy otrzymał według swojego życzenia: kto dostał skrzydło – będzie latał wysoko, kto dostał nogę – czeka go wielka podróż. Goście w zamian składali życzenia agromiasteczku i jego mieszkańcom.

Najbardziej oczekiwanym i widowiskowym elementem święta były wyścigi gęsi. Ptaki miały pokonać dystans 15 metrów. Wyłonienie zwycięzcy nie było łatwym zadaniem. Gęsi były wołane, poganiane, dopingowane – wszyscy starali się jak mogli. Ale pierzaste sportowcy – ptaki są kapryśne i nie dały się tak łatwo przekonać.
Na święto mieszkańcy agromiasteczka przybyli z przyjaciółmi, całymi rodzinami. Wśród tych, którzy postanowili nie siedzieć w sobotę w domu, była lokalna mieszkanka Anna Isajewa. Na święto kobieta przyszła z młodszą córką Poliną. „To wspaniale, że w wsi są takie święta. A „Gęsie święto” to dla nas dobra tradycja i cecha charakterystyczna naszego agromiasteczka. Jestem pewna, że nigdzie indziej nie znajdziecie takiego święta. Dlatego zapraszamy wszystkich do nas – uśmiecha się kobieta. – W ten sposób zachowujemy historię naszej okolicy, która zawsze słynęła z hodowli gęsi. Zapoznajemy z nią dzieci. Wydaje mi się, że dla każdego człowieka ważne jest poznanie historii, kultury i tradycji miejsca, w którym się mieszka”.
Ekaterina Gasznikowa wraz z rodziną również przybyła, aby cieszyć się atmosferą. „Takie święta pokazują, że agromiasteczko żyje i rozwija się. Tutaj ludzie mogą nabrać energii i porozmawiać. Dorosłym się to podoba, tańczymy, śpiewamy. A dzieci są po prostu zachwycone tym, co się dzieje – zauważyła. – Nasze święta to nie tylko uroczystości. Są one zakorzenione w tradycjach poprzednich pokoleń, w naszej historii. To nasza marka. Chcielibyśmy, aby nasze agromiasteczko i święta nadal się rozwijały”.
Anastasia GUZOWSKAJA,
zdjęcie Olega FOJNICKIEGO,
BELTA

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi