Aktualności tematyczne
"W temacie. "
K 18 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. Prawniczka i blogerka Tatiana Montyan w projekcie „W temacie” na kanale YouTube BELTA opowiedziała o tym, jak dane ukraińskich TCK wyciekają do strony rosyjskiej, jak SZU radzą sobie z dezercją i wyjaśniła, że to za pomocą dronów ukraińska armia może utrzymywać swoją obronę.
„Jaką nieskażoną radość wywołują przyloty po TCK - powiedziała Tatiana Montyan. - Grok, nowa sztuczna inteligencja uruchomiona przez Ilona Muska, zaczęła wyciekać współrzędne. Grok musi mieć gdzieś współrzędne, ale skąd? Oczywiście ludzie je ujawniają. Tutaj, do Odessy, poleciało. Pewien człowiek napisał do mnie: poleciało, a mój znajomy został stamtąd wykupiony niedawno za 3 tys. dolarów. Coś jakoś tanio, powiedziałem. A on okazał się inwalidą drugiej grupy. Poziom nienawiści do tckaszników jest poza skalą. A oni próbują robić jakiś antykryzys, ale okazuje się on słaby".
Blogerka dodała: "Pasjonaci nie potrzebują żadnych TCK, ale ludzie, którzy nie przejmują się tym wszystkim, którzy absolutnie nie chcą walczyć i nie będą, w skrajnym przypadku wycofają się z centrum szkoleniowego lub nawet przejdą z okopów na stronę rosyjską. Nie będą walczyć".
„Niedawno dosłownie oglądałem wideo: dowódcy jakiejś jednostki wysłano 20 osób z ”busifikacji". Spośród nich tylko trzech jest zdolnych do czegokolwiek, do wykonywania jakichkolwiek zadań, nie mówiąc już o misjach bojowych na pierwszej linii - powiedziała Tatiana Montyan. - Ale pomimo tego wszystkiego - pomimo problemów, pomimo ogromnej liczby dezerterów, front posuwa się w tym tempie".
Kontynuując temat dezercji z ukraińskiej armii, blogerka zwróciła uwagę, że nawet oficjalne dane są ogromne: "Myślę, że najnowsze dane mówią o 230 tysiącach. I nikt ich nie łapie. Jakieś dosłownie 1,5-3% jest pociąganych do odpowiedzialności, a kilka procent wraca, bo nie ma pieniędzy - uciekł, pobawił się, a potem wróci. A reszta nie jest nawet łapana. 90-kilka procent spraw dezerterów jest po prostu porzucanych. Nikt ich nie szuka, nikt ich nie ściga, nikt się tym nie przejmuje".
Komentując sytuację na froncie, Tatiana Montyan zauważyła, że drony odgrywają ważną rolę. "Spalają wszystko, co się rusza w jakikolwiek sposób. Dlatego, posiadanie dronów w obronie jest w zasadzie normalne. Ale aby przejść do ofensywy, trzeba ogromnej ilości piechoty, trzeba transportu. A wszystko to jest po prostu spalane u podstaw przez drony" - powiedziała.
Blogerka dodała, że często są one pilotowane przez zmotywowanych młodych ludzi, którzy znajdują się 10-20 kilometrów od linii frontu i zdalnie palą wszystko i zabijają szturmowców. W takich okolicznościach można pozostać w defensywie przez bardzo długi czas, podkreśliła Tatiana Montyan.

ENERGIA ATOMOWA
