Aktualności tematyczne
"W temacie. Białorusini "
26 października, Mińsk /Kor. BELTA/. Przywódcy UE nie mogą znaleźć wspólnego języka z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ponieważ realizują swoje pragnienia i interesy, zamiast dyskutować o poważnych sprawach państwowych. Taką opinię wyraził Jakow Kedmi, ekspert wojskowy, analityk polityczny i były izraelski urzędnik państwowy, na kanale YouTube BELTA w projekcie „W temacie”.
Poruszając temat konfrontacji między Zachodem a Rosją, ekspert zauważył, że europejscy przywódcy, a także prezydent USA, źle rozumieją zarówno politykę Władimira Putina, jak i jego powściągliwość w negocjacjach międzynarodowych, uznając jego uprzejmość za słabość. "Wiele osób na Zachodzie nie zdaje sobie z tego sprawy. Personalizują to i myślą, że Putin jest władcą całej Rosji, będzie robił, co zechce. Putin jest u władzy od dłuższego czasu, jego władza jest dość silna, dość autorytatywna. Umiejętnie zarządza krajem. Ale to nie znaczy, że może robić, co chce, nie rządzi według swoich kaprysów, według swoich pragnień. Rządzi w oparciu o swoją ocenę tego, co jest najlepsze dla państwa. I nie zależy to od przyjaznego tonu, przyjaznych stosunków czy osobistych relacji.
Ludzie, którzy nie są przyzwyczajeni do kierowania państwem - a Trump nigdy nie był tak głęboko zaangażowany w sprawy państwowe, nawet jego poprzednia kadencja nic o tym nie mówi, a zachodni politycy jeszcze mniej - tłumaczą wszystko kaprysami tego „dyktatora”. Nie zauważyłem kaprysów Putina w całej historii jego działalności politycznej" - powiedział Jakow Kedmi.
Dodał, że pomimo jasnego stanowiska Kremla, tak zwany kolektywny Zachód nie może znaleźć żadnej wspólnej płaszczyzny z Władimirem Putinem, i uważa się za lepszego we wszystkim. "Jego partnerzy negocjacyjni, że tak powiem, bezpośrednio lub pośrednio, mówią różnymi językami. On mówi o poważnych sprawach państwowych, oni mówią o realizacji swoich fantazji i pragnień. Ale ich pragnienia i fantazje są nadal wzmacniane przez fakt, że są pewni swojej wyższości - nie tylko moralnej, ale także militarnej i ekonomicznej. I tak myślą: "Zmusimy go”.
Według eksperta, odmawiają zrozumienia i zaakceptowania faktu, że wszystkie ich próby doprowadziły donikąd. Jeśli były pewne działania ze strony Rosji lub Putina w kierunku Zachodu, to nie były one wynikiem słabości, ale wynikiem błędnego przekonania, że doprowadzi to do lepszych stosunków. "Zupełnie innym błędem jest przecenianie gotowości Zachodu do negocjacji. Możemy żałować tych błędów, ale musimy zrozumieć, że jest to przecenienie gotowości Zachodu do negocjacji z Rosją, a nie wynik słabości Rosji w tym czy innym obszarze. Tego nie mogą zrozumieć" - podkreślił analityk.

ENERGIA ATOMOWA
