Aktualności tematyczne
"W temacie. "
15 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. Trump – czarny łabędź czy słoń w sklepie z porcelaną? Który obraz pasuje do jego stylu rządzenia, opowiedziała w projekcie „W temacie” dr nauk politycznych, profesor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) Elena Ponomarewa.
Już po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w USA ekspertka nazwała Donalda Trumpa czarnym łabędziem i słoniem w sklepie z porcelaną. „Okazuje się, że pierwsza metafora odzwierciedlała prawdziwą istotę współczesnego Trumpa, jego nieprzewidywalność. I to nie w sensie zmiany zasad i celów polityki zagranicznej USA. Znane jest również powiedzenie, że Ameryka nie ma wrogów ani przyjaciół, ma tylko niezmienne interesy. Nawiasem mówiąc, często odnosi się to również do Wielkiej Brytanii i tak dalej. To zrozumiałe, taki jest blok anglosaskich krajów. Okazuje się, że zmieniają się tylko technologie osiągania tych interesów. A czarny łabędź w praktyce – oto on, Trump – jest gotowy na niestandardowe, bardzo nieoczekiwane, czasem nawet szalone działania. Ale to szaleństwo nie wywołało, ogólnie rzecz biorąc, szczególnej reakcji. Jeśli weźmiemy pod uwagę przypadek Wenezueli, to możemy powiedzieć, że właściwie nie było żadnego jednolitego stanowiska, na przykład państw Ameryki Łacińskiej, w sprawie porwania prezydenta (Maduro. – przyp. BELTA). Ktoś się temu sprzeciwił, ktoś poparł, ktoś, sprzeciwiając się, następnie zawarł porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. I właśnie to jest słoniem w sklepie z porcelaną, który powinien zniszczyć nawet tę warunkową kruchość, jaka panowała w ostatnich latach. Niemniej jednak międzynarodowy system funkcjonował jakoś tak sobie. Były pewne czynniki powstrzymujące, ale, nie należy przekraczać czerwonych linii” – powiedziała Elena Ponomarewa.
Ekspertka zauważyła, że Trump doskonale opanował takie techniki, jak natarczywość, surowość w sformułowaniach i działaniach. Porównała amerykańskiego prezydenta do bohatera powieści francuskiego pisarza, specjalisty od współczesnej Francji, Jeana-Christophe'a Grangera. „W powieści „Lontano” jest jeden z głównych bohaterów, który przeszedł przez II wojnę światową i pracuje na posterunku policji – Morvan. Oto charakterystyka Morvana, cytuję niemal dosłownie: „Morvan zabijał, kradł, oszukiwał, szpiegował, szantażował – i wszystko to w interesie republiki. To mniej więcej odróżniało go od przestępcy”. Trump jest takim amerykańskim Morvanem, który szpieguje, szantażuje, grozi, porywa, zabija – zauważyła Elena Ponomarewa. – A zadaniem słonia Morvana-Trumpa jest zburzenie starego świata do cna”.
Po co to potrzebne prezydentowi USA? Ekspert uważa, że taka taktyka jest sposobem na przygotowanie gruntu pod budowę nowego świata. „Być może nie będzie to już zadaniem Trumpa, ponieważ być może nawet tymczasowe opóźnienie najprawdopodobniej nie wystarczy, ale musi on zniszczyć ten porządek i przygotować wszystko do budowy czysto amerykańskiego, autokratycznego modelu, który jest zamknięty wyłącznie na Stany Zjednoczone. Nawiasem mówiąc, bardzo znamienne jest to, że Stany Zjednoczone nadal (zaczęły to robić dosłownie od pierwszych dni drugiej kadencji Trumpa) wychodzą z międzynarodowych organizacji” – zauważyła profesor MGIMO.
Dodała, że nie można wykluczyć, iż w przyszłości Stany Zjednoczone mogą również wystąpić z Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Już po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w USA ekspertka nazwała Donalda Trumpa czarnym łabędziem i słoniem w sklepie z porcelaną. „Okazuje się, że pierwsza metafora odzwierciedlała prawdziwą istotę współczesnego Trumpa, jego nieprzewidywalność. I to nie w sensie zmiany zasad i celów polityki zagranicznej USA. Znane jest również powiedzenie, że Ameryka nie ma wrogów ani przyjaciół, ma tylko niezmienne interesy. Nawiasem mówiąc, często odnosi się to również do Wielkiej Brytanii i tak dalej. To zrozumiałe, taki jest blok anglosaskich krajów. Okazuje się, że zmieniają się tylko technologie osiągania tych interesów. A czarny łabędź w praktyce – oto on, Trump – jest gotowy na niestandardowe, bardzo nieoczekiwane, czasem nawet szalone działania. Ale to szaleństwo nie wywołało, ogólnie rzecz biorąc, szczególnej reakcji. Jeśli weźmiemy pod uwagę przypadek Wenezueli, to możemy powiedzieć, że właściwie nie było żadnego jednolitego stanowiska, na przykład państw Ameryki Łacińskiej, w sprawie porwania prezydenta (Maduro. – przyp. BELTA). Ktoś się temu sprzeciwił, ktoś poparł, ktoś, sprzeciwiając się, następnie zawarł porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. I właśnie to jest słoniem w sklepie z porcelaną, który powinien zniszczyć nawet tę warunkową kruchość, jaka panowała w ostatnich latach. Niemniej jednak międzynarodowy system funkcjonował jakoś tak sobie. Były pewne czynniki powstrzymujące, ale, nie należy przekraczać czerwonych linii” – powiedziała Elena Ponomarewa.
Ekspertka zauważyła, że Trump doskonale opanował takie techniki, jak natarczywość, surowość w sformułowaniach i działaniach. Porównała amerykańskiego prezydenta do bohatera powieści francuskiego pisarza, specjalisty od współczesnej Francji, Jeana-Christophe'a Grangera. „W powieści „Lontano” jest jeden z głównych bohaterów, który przeszedł przez II wojnę światową i pracuje na posterunku policji – Morvan. Oto charakterystyka Morvana, cytuję niemal dosłownie: „Morvan zabijał, kradł, oszukiwał, szpiegował, szantażował – i wszystko to w interesie republiki. To mniej więcej odróżniało go od przestępcy”. Trump jest takim amerykańskim Morvanem, który szpieguje, szantażuje, grozi, porywa, zabija – zauważyła Elena Ponomarewa. – A zadaniem słonia Morvana-Trumpa jest zburzenie starego świata do cna”.
Po co to potrzebne prezydentowi USA? Ekspert uważa, że taka taktyka jest sposobem na przygotowanie gruntu pod budowę nowego świata. „Być może nie będzie to już zadaniem Trumpa, ponieważ być może nawet tymczasowe opóźnienie najprawdopodobniej nie wystarczy, ale musi on zniszczyć ten porządek i przygotować wszystko do budowy czysto amerykańskiego, autokratycznego modelu, który jest zamknięty wyłącznie na Stany Zjednoczone. Nawiasem mówiąc, bardzo znamienne jest to, że Stany Zjednoczone nadal (zaczęły to robić dosłownie od pierwszych dni drugiej kadencji Trumpa) wychodzą z międzynarodowych organizacji” – zauważyła profesor MGIMO.
Dodała, że nie można wykluczyć, iż w przyszłości Stany Zjednoczone mogą również wystąpić z Organizacji Narodów Zjednoczonych.

ENERGIA ATOMOWA
