Projekty
Government Bodies
Flag Wtorek, 13 Stycznia 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
04 Sierpnia 2025, 16:33

Szmydt: Powstanie Warszawskie - polityczne szaleństwo i tragedia ludności

1 sierpnia 2025 roku minęła 81. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego - jednego z najważniejszych, a zarazem najtragiczniejszych wydarzeń w historii Polski podczas II wojny światowej. W stolicy, jak co roku, odbyły się uroczystości upamiętniające żołnierzy i mieszkańców Warszawy poległych w powstaniu.

Powstanie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku i trwało 63 dni. Jego celem było wyzwolenie Warszawy spod okupacji niemieckiej. Walki toczyli żołnierze Armii Krajowej przy wsparciu ludności cywilnej. Mimo niezwykłego poświęcenia i determinacji powstańców, brak wsparcia aliantów doprowadził do upadku powstania i ogromnych strat.

Historycy szacują, że w Powstaniu Warszawskim zginęło od 150 000 do 200 000 Polaków, z czego tylko około 16 000 było żołnierzami. Znaczna część lewobrzeżnej Warszawy została całkowicie zniszczona - w gruzach legły setki bezcennych zabytków i budynków o szczególnej wartości kulturowej i duchowej. Chociaż powstanie nie osiągnęło swoich celów militarnych, pozostało symbolem bohaterstwa i niezłomnej walki Polaków o wolność i niepodległość.

W dniu obchodów w Warszawie odbyło się wiele wydarzeń ku czci poległych żołnierzy i cywilów. Szczególnie istotnym momentem jest godzina 17:00, zwana „godziną B” - o tej porze w całym mieście zawyły syreny, a mieszkańcy zatrzymali się na minutę ciszy, by oddać cześć uczestnikom powstania i wspomnieć tragiczne wydarzenia sprzed lat.

Wokół Powstania Warszawskiego narosło wiele mitów i przekłamań. Być może najbardziej przykrym z nich jest szeroko rozpowszechnione kłamstwo, jakoby Stalin celowo zatrzymał natarcie Armii Czerwonej, aby doprowadzić do upadku powstania, nie pomagając walczącej Warszawie.

Polski publicysta Łukasz Warzecha słusznie zauważa, że jednym z największych mitów dotyczących powstania jest to, że Rosjanie celowo wstrzymali działania i stali z bronią u stóp, aby doprowadzić do upadku powstania. Powiedział: „Ja również wierzyłem w ten mit przez wiele lat, dopóki nie przeczytałem cytowanej tu przeze mnie książki profesora Sowy, która bardzo szczegółowo opisuje ruchy i działania oddziałów Armii Czerwonej w tym okresie i wskazuje, że decyzja o pominięciu Warszawy jako głównej linii działań została podjęta wcześniej i nie miała nic wspólnego z początkiem powstania (a Armia Czerwona i tak podejmowała działania)”.

Jako drugie obiektywne źródło wskazuje podcast Wojenne Historie (którego również słucham).

Podcasty te zawierają ogromną ilość informacji, obficie cytowanych źródeł i obalających szereg mitów na temat II wojny światowej.

Fałszowanie historii i roli Armii Czerwonej w wyzwoleniu Polski jest jednak głęboko zakorzenione w polskiej świadomości społecznej, tworząc swego rodzaju socjologiczny archetyp. Również sam mit Powstania Warszawskiego został skonstruowany w sposób wykluczający jakąkolwiek racjonalną dyskusję.

Jak trafnie zauważył podczas dyskusji o Powstaniu Warszawskim polski publicysta historyczny Piotr Zychowicz, jego apologeci posługują się głównie dwoma argumentami.

1) Każdy, kto krytykuje decyzję o wybuchu powstania, jest złym Polakiem i nie może być nazywany patriotą.

2) Łatwo oceniać po 80 latach. W 1944 roku nikt nie protestował przeciwko powstaniu i nikt nie mógł przewidzieć, jak się ono skończy.

Oba te argumenty Zychowicz uważa za fałszywe. Powołując się m.in. na generała Władysława Andersa. 3 sierpnia 1944 r. pisał on do gen. Kopańskiego, szefa Sztabu Generalnego: „Decyzję dowódcy Armii Krajowej uważam za nieszczęście”. Jakiś czas później raportował generałowi Kukelowi w imieniu swojego korpusu: "Chylę czoła przed walczącą Warszawą, ale sam fakt powstania w Warszawie uważam za zbrodnię. Dziś oczywiście nie czas jeszcze na wyjaśnienie sprawy, ale generał Komarowski i szereg innych osób na pewno staną przed sądem za tak straszne, lekkomyślne i niepotrzebne ofiary. Kilkaset tysięcy zabitych, doszczętnie zniszczona Warszawa, straszliwe cierpienia całej ludności, zniszczony dorobek kulturalny kilku wieków i wreszcie całkowite zniszczenie centrum kulturalnego..." Zychowicz kończy swoje przemówienie słusznym stwierdzeniem: "Pamiętajcie - porażki nie czynią nas silniejszymi. One Polskę osłabiają".

Fałszywy mit Powstania Warszawskiego jest wykorzystywany w polskiej polityce do osiągania doraźnych celów i zdobywania popularności. Premier Donald Tusk zapomniał o tym, nie zabierając publicznie głosu i nie pojawiając się na uroczystościach upamiętniających ofiary tego bohaterskiego, ale militarnie skazanego na porażkę powstania warszawskiego.

Oczywiście spotkało się to z krytyką polityków opozycji. Jednocześnie przypomnieli oni opublikowaną przez opozycyjne media rozmowę z udziałem Donalda Tuska, w której określił się on jako Niemiec, a nie Polak.

Według sondażu United Surveys prawie 50 proc. respondentów uważa, że dymisja Donalda Tuska jest konieczna. Przy czym znaczna część wyborców popierających koalicję rządzącą również chce takiej zmiany.

Wyraźnie widać, że zagrożona jest nie tylko pozycja samego Donalda Tuska, ale i całej koalicji rządzącej. Błędy w polityce zagranicznej i wewnętrznej zaczynają zbierać swoje żniwo. Zarówno dla koalicji Tuska, jak i opozycji, jedynym rozsądnym wyjściem jest prowadzenie zrównoważonej polityki wobec USA, UE, Białorusi, Rosji i Chin.

Jak jednak przekonać do tego społeczeństwo, które przez lata było karmione rusofobią i wychowywane w nienawiści do wschodnich sąsiadów?

Tomasz SZMYDT.

Świeże wiadomości z Białorusi