Aktualności tematyczne
"W temacie. "
8 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. W projekcie „W temacie” na kanale YouTube BELTA doktor nauk historycznych Nikołaj Platoszkin wyraził opinię na temat tego, w jakim stopniu współczesna Rosja jest zależna od dolara, a także opowiedział o tym, jak funkcjonował system towarowo-pieniężny w ZSRR.
„W latach 80. w MGIMO trudno mi było studiować kryzys giełdowy w RFN, nie rozumiałem, co to jest. U nas nie było żadnych kryzysów giełdowych. Rok 1983 był trudny, mieliśmy wzrost tylko o 4%, mówiono nam na zajęciach, że to mało, potrzebujemy co najmniej 5%. A u nich wszystko się waliło, upadało, jakiś kryzys giełdowy, diabli wie co, kolejna dewaluacja waluty. Patrzyliśmy na to wszystko jak ludzie na rybki w akwarium” – powiedział Nikołaj Platoszkin.
Doktor nauk historycznych dodał: „Jaki był kurs dolara – to było dla nas w MGIMO trudne pytanie. Na egzaminie pytano: a jaki jest obecnie kurs dolara w stosunku do marki niemieckiej? W ogóle nas to nie obchodziło, a teraz, chcesz nie chcesz, weź dowolną taśmę wiadomości – mamy dwie liczby, cenę ropy i kurs dolara”.
Wyjaśnił, że światowe ceny ropy i gazu są notowane w dolarach: „Nie zawsze tak było. Po prostu było to w czasach, których nawet ja nie pamiętam. W dolarach, ponieważ największym konsumentem ropy naftowej na świecie są Stany Zjednoczone. Dlatego jako konsument denominują ceny w dolarach. Gdyby największym konsumentem była, powiedzmy, Unia Europejska, ceny byłyby notowane na giełdzie w euro. Gdyby największym konsumentem był Chiny, które jeszcze nim nie są, byłaby to juan. I tutaj, jeśli dostarczamy surowce giełdowe, jesteśmy zależni od tych walut. I szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, czy jesteśmy zależni od euro, dolara czy juana. Nie podoba mi się to wszystko. Ale jeśli sprzedajemy gotowe produkty, traktory, to nie ma żadnego kursu. To nie jest towar giełdowy”.
„Wraz z Afryką zaczęliśmy obecnie powracać do okresu radzieckiego. Mówiąc ogólnie, oni dostarczają nam kilka ton kawy, a my im pszenicę. I tutaj waluta odgrywa czysto rachunkową rolę. Ona sama może nie krążyć, krążą towary. To zależy od tego, jak się z nimi dogadamy – powiedział Nikołaj Platoszkin. – Tak było u nas w czasach radzieckich. Etiopia dostarczała nam kawę, a my te same białoruskie MTZ. Jaki dolar? Kogo to w ogóle interesowało? To my sami uzgadnialiśmy z nimi, ile worków kawy będzie kosztował jeden MTZ. Wszyscy się zgodzili i im to odpowiadało (oni nie mają traktorów), i nam (my nie mamy kawy)”.
Doktor nauk historycznych podkreślił, że Związek Radziecki prowadził z przyjaciółmi handel rozliczeniowy. „Tak, braliśmy pod uwagę ceny światowe. Ci, którzy kłamią, że ZSRR dostarczał coś tam za darmo, kłamią. Ale te ceny były po prostu narzędziem księgowym. Światowa cena cukru wynosiła jednego dolara, ropy – jednego. Wszystko, czyli za kilogram cukru – litr ropy. Sam dolar, mówiąc wprost, nie był w ogóle potrzebny. Był rubel walutowy. Rubel był nawet w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, w ramach której udzielaliśmy kredytu Francji. Było to w czasach, kiedy nikt nawet nie marzył o euro. Mieliśmy rubla przeliczalnego z 1963 roku, czyli jednolitą, zbiorową, bezgotówkową walutę krajów socjalistycznych. Udzielaliśmy kredytów Jugosławii, która nie należała do strefy transferowej, oraz Francji na budowę huty. Amerykanie nie udzielili kredytu, gdy lewica wygrała wybory. A my udzieliliśmy. I oni chętnie go przyjęli. Nawiasem mówiąc, ta waluta formalnie nie została nawet zniesiona" – powiedział Nikołaj Platoszkin.

ENERGIA ATOMOWA
