Projekty
Government Bodies
Flag środa, 18 Lutego 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
23 Grudnia 2025, 20:00

Służył na pięciu frontach i został Bohaterem Związku Radzieckiego. Niezwykła historia weterana Iwana Lebiediewa

Weteran Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Iwan Lebiediew czterokrotnie przemaszerował paradnym krokiem przez centrum Moskwy. Jednak za najważniejsze wydarzenie w swoim życiu uważał legendarną, pierwszą Defiladę Zwycięstwa. Wtedy, 24 czerwca 1945 roku, 29-letni Bohater Związku Radzieckiego Lebiediew niósł przez Plac Czerwony sztandar 3. Frontu Ukraińskiego.

„Wojna była straszna”

Miałam szczęście porozmawiać z mieszkanką Grodna Teresą Belousową, która nie tylko osobiście znała weterana, ale także przez kilka dziesięcioleci utrzymywała ciepłe stosunki z rodziną Lebiediewów. 

„Kiedy Iwan Daniłowicz wraz z żoną przeprowadzili się do Grodna, bardzo zaprzyjaźnili się z moim ojcem, również uczestnikiem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Z dumą mogę przyznać, że z czasem ja również stałam się dobrą przyjaciółką tej rodziny” – zaczyna swoją opowieść rozmówczyni. „Kiedy weteran odszedł, przez ponad cztery lata byłam wolontariuszką i pomagałam jego żonie Annie Nikołajewnie”.

Teresa Iosifowna nie ukrywa emocji, mówiąc o Iwanie Lebiediewie. Według niej był to wyjątkowo uczciwy, inteligentny, porządny i silny człowiek. W jej prywatnym archiwum do dziś przechowywane są nie tylko zdjęcia Bohatera Związku Radzieckiego, ale także unikalne nagranie audio. Zawiera ono wspomnienia Iwana Daniłowicza, opowiedziane przez niego osobiście. 

„Wojna była straszna... Wstąpiłem do walki pod Leningradem, kiedy miasto było już otoczone, – wspominał Iwan Lebiediew. „Tak się złożyło, że nie musiałem odstępować. Cały czas tylko atakowałem i wyzwalałem swoje terytorium. I jeśli w latach 1941-1942 Niemcy zabijali miliony naszych żołnierzy, to po bitwie pod Stalingradem to już my, uzbrojeni w nowoczesną broń, miażdżyliśmy wroga. W tych walkach wziąłem nie jedną setkę niemieckich jeńców”. 

Iwana Daniłowicza powołano do wojska pierwszego dnia wojny. Żołnierz został skierowany na kurs doskonalenia kadry politycznej w Bujnaksku, a następnie w Lipiecku, gdzie formowano 294. dywizję strzelecką. Był politycznym instruktorem oddziału. Przez całą wojnę przebywał na pozycjach frontowych, służąc na pięciu frontach – leningradzkim, karelskim, północno-zachodnim, 3. ukraińskim i stepowym. 

12 października 1941 roku w bitwie pod wsią Miszkino, niedaleko stacji Mga pod Leningradem, Iwan Daniłowicz odniósł ciężkie rany głowy i ręki. Leczony był w szpitalu w Swierdłowsku, następnie służył w 65. oddzielnej morskiej brygadzie strzeleckiej, brał udział w walkach pod stacją Masielskaja. W sumie w ciągu wojny bohater odniósł pięć ran – ale po każdej z nich wracał do szeregów, aby niszczyć wroga. 

Pierwsza, legendarna, bojowa

Swoje pierwsze odznaczenie bojowe – i od razu tytuł Bohatera Związku Radzieckiego – Iwan Daniłowicz otrzymał za przeprawę przez Dniepr na terytorium Ukrainy. 

„Pamiętam, że jesienią przeniesiono nas pod Charków. Tam też była wieś Daniłowka, o tej samej nazwie, co ta, w której się urodziłem. Przeformowano nas, dywizji artylerii dano „Studeabeckery” i wyruszyliśmy nad brzeg Dniepru. Zatrzymaliśmy się około trzystu metrów dalej – przed nami był wysoki urwisko. Na tej wysokości rozlokowano dywizję artylerii. Po drugiej stronie brzegu znajdowała się linia niemieckich okopów. Strzeliliśmy do nich z bezpośredniego ostrzału – widzieliśmy, jak Niemcy wyskakują i rozbiegają się. Podeszła nasza piechota i pod ostrzałem z drugiego brzegu zaczęła budować przeprawę. Rozbieraliśmy stare chlewy, robiliśmy tratwy, przyciągnęliśmy jakieś łodzie rybackie i cała dywizja z trudem i stratami przeprawiła się przez Dniepr. Drugiego dnia przysłano duży ponton – zmieściła się na nim kompania, a drugi brzeg odpowiadał ogniem” – wspominał weteran w swoich wspomnieniach. 

Kiedy dowódca został ranny, Iwan Daniłowicz musiał przejąć jego obowiązki: „Umieściłem na pontonie maszyny z haubicą i armatami i przeprawiliśmy się przez Dniepr. Z wielkim trudem szybko ustawiliśmy broń na wysokim brzegu – i widzimy, że Niemcy przechodzą do kontrataku. No cóż, rozstrzelaliśmy ich wszystkich z haubicy. W tym momencie do naszych dział podbiegł mój dowódca pułku: „Ty, Lebiediew, sam rozstrzelałeś friców?” – Odpowiadam, że tak. – Dobra robota!”. 
Walki tam były straszne. Niemcy próbowali zepchnąć naszych żołnierzy z brzegu. Po intensywnych przygotowaniach, 14 października użyli dywizji pancernej. Nasi żołnierze dali radę, ale sami ponieśli ogromne straty. 

„Ostatnie cztery czołgi, które dotarły do naszego wzgórza, zniszczyłem z haubicy” – wspominał weteran. „Udało nam się utrzymać zdobyty przyczółek. Oczywiście, ryzykując życie, działałem wbrew zwyczajowej logice takich przepraw. Pomimo bombardowań wroga zachowałem wszystkie działa, zniszczyłem dziesiątki czołgów i piechotę i doczekałem przybycia głównych sił”. 

Za ten wyczyn, dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z 20 grudnia 1943 roku, Iwan Lebiediew otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego wraz z orderem Lenina i medalem „Złota Gwiazda”. 

Weteran świętował zwycięstwo w Austrii. „Szliśmy w kierunku miasta Graс. Byłem w pierwszym samochodzie. Patrzę, a wokół strzelanina – opowiadał Iwan Lebiediew. – Strzelają z karabinów maszynowych, automatów... Wysyłam żołnierzy, żeby dowiedzieli się, o co chodzi. A oni przybiegają i donoszą: towarzyszu majorze, wojna się skończyła!”. 

Wszystkie chodniki były wypełnione ludźmi

– Opowiadając o defiladzie, Iwan Daniłowicz cały czas powtarzał mi, że udział w tak wielkim wydarzeniu był dla niego niespodzianką, którą nazywał darem losu. Dzień 24 czerwca 1945 roku uważał za najbardziej pamiętny w swoim życiu. Był wtedy bardzo dumny i szczęśliwy – mówi Teresa Iosifowna.

Iwan Lebiediew naprawdę zapamiętał ten dzień w najdrobniejszych szczegółach. Opowiadał: „O piątej rano zawieziono nas na Plac Czerwony. I nagle zaczęło padać! Deszcz nie był silny, ale zmoczył nas do suchej nitki. Nawet w butach była woda. A sztandar 3. Frontu Ukraińskiego, uszyty z podwójnego aksamitu o szerokości dwóch metrów, przemoczył się na wylot, stał się bardzo ciężki i ważył już nie 10 kilogramów, ale prawdopodobnie całe 20. A kiedy my, przemoczeni, ruszyliśmy na rozkaz, do deszczu dołączył silny wiatr. I oto wiatr wieje w plecy, sztandar trzepocze, a drzewce, które mocno trzymam obiema rękami, ugina się pod ciężarem. Przestraszyłem się – broń Boże, żeby się nie złamało! Ale nic się nie stało, drzewce wytrzymało. Potem dowiedziałem się, że było dębowe – i to zostało przewidziane! Przeszliśmy bez zatrzymywania się przez Moskwę – wszystkie chodniki były wypełnione ludźmi, witano nas, rzucano kwiaty, ludzie cieszyli się ze Zwycięstwa... Potem, jako chorąży Defilady z 1945 roku, brałem udział jeszcze w trzech Defiladach Zwycięstwa w Moskwie”. 

Iwan Lebiediew jest honorowym obywatelem miasta Grodno. Imieniem tego legendarnego człowieka nazwano aleję i szkołę nr 39 w centrum obwodowym, a na budynku obwodowego komisariatu wojskowego umieszczono tablicę pamiątkową ku czci weterana. Iwan Daniłowicz zmarł 1 października 2014 roku w wieku 99 lat i został pochowany na Alei Sławy cmentarza przy alei Kosmonautów w Grodnie – mieście, które stało się dla niego ojczyzną. 

Po powrocie z wojny Iwan Lebiediew ożenił się z piękną dziewczyną Anną, która pochodziła z tej samej wsi co on. Ona również przeszła przez front jako sierżant służby medycznej. Młodzi ludzie nie tracili kontaktu przez cały okres Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, wysyłając sobie listy przy każdej okazji. Małżonkowie przeżyli razem 68 lat i wychowali dwóch wspaniałych synów. 

Projekt został zrealizowany dzięki funduszom zebranym na produkcję treści o tematyce narodowej.

Julia GAWRILENKO,
zdjęcia udostępnione przez Teresę Belousową,
gazeta „7 dni”.
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi