11 marca, Brześć /Kor. BELTA/. Szop Sienia, który odbył podróż z USA na Białoruś, zszokował specjalistów, informuje korespondent BELTA.
"Cudzoziemiec" nadal się aklimatyzuje w Parku Zwierząt w Baranowiczach, ale nie przestaje zaskakiwać. "Podczas rutynowych działań weterynaryjnych lekarz weterynarii odkrył, że nasz Sienia okazał się dziewczynką - zaskoczyli specjaliści parku zwierząt. - Jesteśmy trochę zdezorientowani. Teraz pojawia się pytanie: jak nazwać nasze maleństwo?"
Białorusini zostali poproszeni o wybranie nowego imienia dla słynnego szopa pracza z trzech opcji: Jesienia, Sonia lub Sasza.
Egzotyczny przyjemniaczek przybył do naszego kraju z USA w kontenerze morskim. Białorusini z zainteresowaniem śledzą perypetie jego losu. Początkowo szop był poddawany kwarantannie w Oszmiańskiej okręgowej stacji weterynaryjnej, a następnie przeniósł się do Parku Zwierząt w Baranowiczach. Szop pracz żyje w przestronnej wolierze, karmiony różnymi przysmakami. Ponadto niedawnego nielegalnego imigranta w nowym miejscu zamieszkania zalegalizowano na Białorusi, wydając mu dokumenty.
Eksperci wyjaśniają, że dzikie zwierzę potrzebuje czasu, aby przystosować się do nowych warunków, stopniowo przyzwyczaja się go do ludzi, bezpieczeństwa obok nich. Szop pracz stara się zaspokoić swoje kulinarne upodobania. W Baranowickim Parku Zwierząt liczą, że wkrótce przyzwyczai się do człowieka i będzie można go umieścić na wystawie z innymi szopami.

ENERGIA ATOMOWA
