Aktualności tematyczne
"W temacie. "
16 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. Kraje bałtyckie powtarzają wszystko, przez co kiedyś przeszła Ukraina. Taki punkt widzenia w projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA redaktor naczelny serwisu informacyjno-analitycznego "Alternatywa" Andriej Wadżra.
"Jeśli weźmiemy naszych najbliższych sąsiadów, Bałtów, to nie jest tajemnicą, że wcześniej (nie wiem jak teraz) jeździli na Białoruś lub do obwodu leningradzkiego po żywność, benzynę i tak dalej. To teraz blokują im dostęp, żeby nie jeździli. Z przyczyny, że wróg nie drzemie, KGB, FSB i tak dalej. Chociaż Bałtowie zdają sobie sprawę, że stracili dosłownie wszystko. Nie tylko żywność czy paliwo, ale także wolność jako taką" - powiedział Andriej Wadżra.
Ekspert zauważył, że w krajach bałtyckich sytuacja doszła do tego, że kierownictwo tych krajów określa, jakim językiem powinni mówić mieszkańcy. "Sami doprowadzili się do takiego stanu. Jednocześnie powtarzają wszystko, przez co przeszła Ukraina. Działania są całkowicie irracjonalne. W większym stopniu szkodzą nie Rosji czy Białorusi, ale sobie. Mimo to z jakimś dziwnym uporem nadal biją głową o betonową ścianę" - podkreślił.
Andriej Wadżra stwierdził, że z rozsądnego punktu widzenia takiego zachowania nie da się wyjaśnić i pozostaje tylko obserwować go z bolesnym zdumieniem. "Odłączyli się od sieci energetycznej (chodzi o odłączenie krajów bałtyckich od sieci energetycznych Białorusi i Rosji - not. BELTA), zrezygnowali z rosyjskiego gazu i ropy, zaczęli demontować drogi, budować ogrodzenia. Myślą, że te ogrodzenia i fosy kogoś powstrzymają, jeśli zacznie się coś poważnego. Myślą, że to im pomoże, jeśli dojdą do wojny" - podsumował ekspert.
"Jeśli weźmiemy naszych najbliższych sąsiadów, Bałtów, to nie jest tajemnicą, że wcześniej (nie wiem jak teraz) jeździli na Białoruś lub do obwodu leningradzkiego po żywność, benzynę i tak dalej. To teraz blokują im dostęp, żeby nie jeździli. Z przyczyny, że wróg nie drzemie, KGB, FSB i tak dalej. Chociaż Bałtowie zdają sobie sprawę, że stracili dosłownie wszystko. Nie tylko żywność czy paliwo, ale także wolność jako taką" - powiedział Andriej Wadżra.
Ekspert zauważył, że w krajach bałtyckich sytuacja doszła do tego, że kierownictwo tych krajów określa, jakim językiem powinni mówić mieszkańcy. "Sami doprowadzili się do takiego stanu. Jednocześnie powtarzają wszystko, przez co przeszła Ukraina. Działania są całkowicie irracjonalne. W większym stopniu szkodzą nie Rosji czy Białorusi, ale sobie. Mimo to z jakimś dziwnym uporem nadal biją głową o betonową ścianę" - podkreślił.
Andriej Wadżra stwierdził, że z rozsądnego punktu widzenia takiego zachowania nie da się wyjaśnić i pozostaje tylko obserwować go z bolesnym zdumieniem. "Odłączyli się od sieci energetycznej (chodzi o odłączenie krajów bałtyckich od sieci energetycznych Białorusi i Rosji - not. BELTA), zrezygnowali z rosyjskiego gazu i ropy, zaczęli demontować drogi, budować ogrodzenia. Myślą, że te ogrodzenia i fosy kogoś powstrzymają, jeśli zacznie się coś poważnego. Myślą, że to im pomoże, jeśli dojdą do wojny" - podsumował ekspert.

ENERGIA ATOMOWA
