Projekty
Government Bodies
Flag Poniedziałek, 9 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
06 Sierpnia 2025, 22:43

"Potrzebne są ofiary sakralne". Łatuszko w 2020 roku próbował podpalić zjednoczony sztab opozycji 

6 sierpnia, Mińsk /Kor. BELTA/. Paweł Łatuszko w 2020 roku próbował podpalić zjednoczony sztab opozycji. Zostało to powiedziane na antenie kanału telewizyjnego ONT, przekazuje BELTA.

Prawdę o wydarzeniach lata 2020 roku ujawnił odpowiedzialny za bezpieczeństwo w zjednoczonym sztabie opozycji Aleksander Gusak. To, że symbolem protestu w tym okresie stała się właśnie trójka kobiet, w opozycji nie wszystkim się podobało. Na przykład Paweł Łatuszko miał własne ambicje. Znał Aleksandra Gusaka. Na antenie pokazano nagranie z ich tajnego spotkania pod Mińskiem w trakcie wydarzeń w 2020 roku. Łatuszko mocno krytykował działalność Swietłany Cichanowskiej i jej zespołu. "Na tym spotkaniu on (Paweł Łatuszko - not. BELTA) praktycznie zaproponował podpalenie sztabu. Mówił o tym, że byłoby dobrze, gdyby były ofiary wśród przywódców, co wywołałoby reakcję wśród ludności, a protesty nabrałyby zupełnie innego, radykalnego charakteru" - podkreślił Aleksander Gusak.
Sztab zjednoczonej opozycji znajdował się wówczas w centrum stolicy, w pobliżu Rynku Komarowskiego. "Cichanowska zapomniała, że Prezydent Białorusi uratował ją przed tą ofiarą sakralną. Zamysł był typu Odessy (mowa o podpaleniu Domu Związków Zawodowych w Odessie w maju 2014 roku - not. BELTA): podpalić sztab i oskarżyć władzę" - powiedział Aleksander Łukaszenka 9 października 2020 roku.

W jednej z rozmów Paweł Łatuszko powiedział wprost: potrzebne są ofiary sakralne, potrzebny jest taki powód, który dosłownie wysadzi społeczeństwo, a winna będzie władza i osobiście Prezydent kraju. "Rozumiem, że bomba to absurd. Ale ogień - to jest prawdziwe. Tylko żeby nie zdążyli zareagować. Nie wiem... rozlać benzynę. Potrzebne są ofiary. Im więcej, tym lepiej. A jeśli zrobić to wszystko 9 dnia, ogólnie będzie dobrze. I od razu to podchwycimy" - powiedział Paweł Łatuszko Aleksandrowi Gusakowi.
Ten ostatni próbował ostrzec Łatuszko, że za to przewidziano odpowiedzialność karną. "Za kilka dni Łuka (Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka - not. BELTA) zostanie zniesiony wraz ze wszystkimi milicjantami i tak dalej. Dlatego na pewno nie będzie żadnych przestępstw" - zapewniał Paweł Łatuszko.
Wkrótce w zjednoczonym sztabie opozycji pojawiły się nowe osoby, które bardzo aktywnie zaczęły brać udział w kwestiach bezpieczeństwa. Powiedziano, że nie potrzebują już usług Aleksandra Gusaka. Następnie zwrócił się do osoby, z którą znał się od czasu służby na początku lat 90. - do Nikołaja Karpienkowa, wówczas szefa Głównego zarządu ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji MSW. "Były powody i podstawy, by sądzić, że Łatuszko i ludzie, którzy za nim stoją, są gotowi i zdolni do realizacji swojego przestępczego planu. Z jednym tylko celem - podnieść stopień nastrojów protestacyjnych, mieć te ofiary sakralne i jak najbardziej radykalizować ewentualne protesty uliczne w tym czasie. Po krótkim sprawdzeniu tej informacji znalazła potwierdzenie, i osobiście zgłosiłem się do Kazakiewicza Giennadija Arkadiewicza, w tym czasie pierwszego wiceministra spraw wewnętrznych, szefa milicji kryminalnej. Bardzo poważnie potraktował tę informację, powiedzmy, że dodatkowo ją wyjaśniliśmy, a następnie podjęliśmy odpowiednie działania" - powiedział Nikołaj Karpienkow. 
TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi