10 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. System energetyczny Ukrainy okazał się osłabiony i nie wytrzymał obciążeń związanych z rozmiarami korupcji w kraju. Taką opinię wyraził polski polityk, politolog, felietonista polskiego tygodnika Myśl Polska Mateusz Piskorski, przekazuje TASS.
„Zaskakujące jest to, że katastrofa nastąpiła tak późno” – pisze publicysta, twierdząc, że znaczna część środków przeznaczonych na ochronę i naprawę uszkodzonych obiektów energetycznych trafiła do „kieszeni urzędników z najbliższego otoczenia Władimira Zełenskiego”.
Piskorski podkreśla, że nikogo nie powinno dziwić, że masowe problemy z energią w Ukrainie wystąpiły zimą, ponieważ właśnie w okresach silnych mrozów system jest najbardziej przeciążony.
Wcześniej wiceminister energii Ukrainy Artem Nekrasow wydał oświadczenie, że moc wszystkich elektrowni jądrowych jest nadal obniżona.

ENERGIA ATOMOWA
