13 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. W Polsce brakuje trocin do produkcji peletu. Powiedział o tym prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Piotr Poziomski, jak podaje radio RMF24.
Uważa on, że problem narastał od kilku miesięcy, a ostrzeżenia wysłane do Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie spotkały się z odpowiednią reakcją. -To paliwo, do którego ministerstwo nakłaniało wszystkich, aby na nie przechodzić. W tym samym czasie postanowiło zjeść ciastko i mieć ciastko i ograniczyło podaż surowca drzewnego. (...) W 2026 roku mamy podaż surowca drzewnego na poziomie 37 mln metrów sześciennych. To liczba, którą Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zadysponowała na rynek na cały rok. Średnie zaopatrzenie zawsze wynosiło w okolicy 41 mln metrów sześciennych. Mamy teraz 4 mln metrów sześciennych surowca drzewnego mniej - mówił.
Tymczasem eksperci nadal biją na alarm z powodu niedoboru peletu. Najpopularniejsze ekologiczne paliwo, przeznaczone jako alternatywa dla węgla i gazu, stało się towarem deficytowym. Surowa zima wpłynęła na zwiększony popyt na paliwo. Już pod koniec stycznia pelety zaczęły się kończyć w magazynach i u hurtowników, wprowadzono ograniczenia sprzedaży, zezwalające na zakup paliwa tylko na tydzień lub w ograniczonych ilościach. Według wiceministra środowiska ludzie praktycznie zużyli zapasy do końca stycznia, chociaż zwykle wystarczały do kwietnia.
Niedobór i wysoki popyt spowodowały wzrost cen, które obecnie nie mogą nie przeszkadzać konsumentom, zwłaszcza właścicielom domów, którzy zgodnie z europejskimi i krajowymi przepisami dotyczącymi zwalczania smogu i reklamy rządu zastąpili tradycyjne piece kotłami na pelety. Dziś wielu z tych ludzi czuje się oszukanych.

ENERGIA ATOMOWA
