W 2024 roku białoruska wycinanka została wpisana na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO, stając się w niej szóstym elementem kultury narodowej obok słomkarstwa i obrzędów. Unikalne białoruskie techniki wycinanki, w tym regionalne, dzięki krajowym mistrzom nie tylko dotarły do naszych dni, ale także znalazły nową interpretację w syntezie jej z innymi rodzajami sztuk zdobniczych oraz kierunkami kultury. Wycinanka jako uniwersalny rodzaj kreatywności jest dziś odważnie łączona ze słomkarstwem, rzeźbieniem w drewnie, projektowaniem odzieży i wnętrz, a nawet muzyką. O tym, jak rodzą się papierowe koronki, ile czasu zajmuje wykonanie jednej pracy i co można przeczytać w rzeźbionych fabułach, korespondenci BELTA dowiedzieli się od przedstawicieli mołodeczańskiej szkoły wycinanki.
Od mamy do córki
Aby zachować mołodeczańską szkołę wycinanki, która ma swoje charakterystyczne cechy, wiele zrobiła nauczycielka lokalnej szkoły sztuki Wiktoria Czerwoncewa, która nie tylko wniosła do tego rodzaju sztuk zdobniczych swoją unikalną technikę, ale także opracowała metody nauczania i przekazała swoje umiejętności licznym uczniom. Wśród nich są mistrzowie, którzy poszli w ślady utalentowanego nauczyciela, a w szczególności jej córka Jelizawieta, wykładowca cyklowej Komisji Sztuk Zdobniczych w Mołodeczańskim Państwowym Koledżu Muzycznym im. M. K. Ogińskiego.
"Wycinanka była ze mną od dzieciństwa: najpierw uczyłam się wycinać proste wzory w domu, widząc pasję matki, a następnie - jako uczennica szkoły artystycznej. Zainteresowanie tą formą sztuk zdobniczych u dzieci zawsze było wysokie, co podyktowane jest nie tylko dostępnością materiałów, ale także szybkością wyniku. Też mi się udało, więc motywacja do nauki była wysoka. Marzyłam o związaniu mojego życia ze sztuką, wybierając odpowiedni profil uczelni" - powiedziała Jelizawieta Czerwoncewa.
Warto zauważyć, że wśród przedmiotów dydaktycznych Wydziału Rzemiosła Ludowego nie było wycinanki, więc studentka podczas okresu przygotowań do pracy dyplomowej zaproponowała swój temat. I znalazła kierownika projektu dyplomowego, który zgodził się jej pomagać.
"Było to dość trudne, ale przy wsparciu matki i wykładowców, w tym pedagoga z Mołodeczna, znanego grafika Jurija Gerasimenko-Żyzniewskiego, udało się przygotować i obronić pracę na temat "Kręgi zycia". Ważne było dla mnie, aby pokazać, że wycinanka jest głębokim rodzajem sztuki ludowej z elementami graficznymi, dzięki którym można pokazać wiele obrazów, symboli, zaszyfrować fabułę" - powiedziała Jelizawieta.
Wycinanka w cyfrze, tkaninie, metalu i muzyce
Jak zauważa Jelizawieta Czerwoncewa, dziś jest podekscytowana pracą z utalentowanymi młodymi ludźmi, którzy są równie zakochani w sztuce i są następcami tradycji kulturowych i technik, demonstrując swoje umiejętności w unikalnych pracach, w których wycinanka znajduje nową interpretację i nowe obrazy.
Jednak sama nauczycielka jako artystka nieustannie poszukuje nowych pomysłów i projektów, które pozwolą zademonstrować wycinankę jako uniwersalną, szeroko stosowaną formę sztuk zdobniczych.
"Były chwile, kiedy nasza interpretacja wycinanki nie zawsze była akceptowana, twierdząc, że jej klasyczna forma jest czarna, a obecność w pracach sylwetek, figur i złożonych kompozycji można raczej przypisać grafice. Ale nieustannie prowadziliśmy naszą linię, udowadniając, że utylitarny kształt wycinanki jest potrzebny i można go łączyć z artystycznym wycinaniem sylwetkowym. W ten sposób nasz styl stopniowo się zakorzenił, rozprzestrzenił się i zyskał swoją unikalną technikę, która jest czytana w pracach" - powiedziała Jelizawieta.
„Wycinankę można wykorzystać w każdym projekcie – przy aranżacji wnętrz i eksteriorów, dekoracji scen, łączyć ją z nowoczesnymi technologiami, używając jako szablonu do cięcia laserowego metalu, pleksiglasu, drewna. Tak powstało kilka naszych wspólnych projektów z projektantami mody, którzy wykorzystali wycinankę w kostiumach. W szczególności kolekcja „Vyrai” Jekateriny Gerasimenko została zaprezentowana podczas ceremonii wpisania wycinanki do Listy światowego dziedzictwa UNESCO” – opowiedziała Jelizaweta.
Nawiasem mówiąc, nawet w mińskim metrze można zobaczyć elementy szkoły wycinanki z Mołodeczna: w wystroju stacji „Kowalskaja słoboda” można ją zobaczyć w kutych motywach kowalki Marii Tarleckiej.
Niezwykłe zastosowanie wycinanki znaleźli również rodzimi muzycy – jedna z grup etnicznych wykorzystała sekwencję obrazów z kolorowych papierowych koronek inspirowanych pracami mistrzyń z Mołodeczna.
„Opierając się na kanonach sztuki ludowej, które mamy obowiązek zachować i przekazać naszym uczniom, pokazując wyjątkowość białoruskiej wycinanki, rozpoznawalnej na całym świecie, demonstrujemy ideę, że jest to bardzo dynamiczna, niezwykle bogata i uniwersalna forma sztuki dekoracyjno-użytkowej” – podkreśliła mistrzyni.
Jak powstała wycisłomka
Przewodnicząca cyklowej komisji sztuki dekoracyjnej i użytkowej w kolegium Ludmiła Wołkowicz-Boris również jest uczennicą Wiktorii Czerwoncewej, dlatego z wycinanką zapoznała się jeszcze podczas nauki w szkole artystycznej.
„Miałam szczęście trafić do takiego projektu, jak klasa sztuki ludowej, w której uczyło się zaledwie dziesięć osób. Później dało to początek wydziałowi o tej samej nazwie w kolegium. I stałam się jedną z pierwszych jego absolwentek w 1997 roku. A potem, mając już 10-letnie doświadczenie zawodowe, na zaproszenie Wiktorii Czerwoncewej wróciłam tu jako nauczycielka. Tak się złożyło, że w moim życiu wycinanka zawsze szła w parze ze słomką. Są to zupełnie różne rodzaje sztuki ludowej, wymagające różnych podejść do przygotowania materiałów, czasu na wykonanie samych prac, ale opanowanie tych technik niezwykle wzbogaca kreatywne wizje samego mistrza, daje możliwość ujawnienia jego talentu z różnych stron. Z czasem zamiłowanie do słomki i wycinanki pozwoliło mi połączyć te dwa rodzaje sztuki dekoracyjnej i wprowadzić termin „wycisłomka” – opowiada Ludmiła Wołkowicz-Boris.
Prace wykonane techniką wycisłomki, polegającą na nakładaniu inkrustacji ze słomki na przygotowaną wycinankę o określonej tematyce, są na razie pojedyncze, ale szkoła rzemieślników z Mołodeczna stała się prekursorem unikalnego, nowego kierunku sztuki dekoracyjnej i użytkowej, którego dziś może uczyć innych.
Obecnie rzemieślnicy z Mołodeczna proponują taką formę pracy, jak wymiana doświadczeń, tworząc otwarty forum twórcze „Wycinamy razem”, które odbywa się w kolegium.
Od pomysłu do koronkowego motywu
Jak zauważa Ludmiła Wołkowicz-Boris, dla rzemieślnika najtrudniejsze jest znalezienie motywu, który w przyszłości zostanie uwieczniony w gotowym wyrobie. Twórcze poszukiwania mogą trwać długo, a inspiracja może pojawić się nagle po przeczytaniu strony w książce, usłyszeniu legendy lub obejrzeniu obrazu za oknem. Czasami symbolika wycinanki jest wynikiem dogłębnych badań danego tematu. Właśnie dlatego rzemieślnicy tak zazdrośnie podchodzą do kopiowania motywów lub, mówiąc wprost, plagiatu.
Natomiast są gotowi poprzeć każdą innowację, jak również każdy interesujący projekt lub współpracę.
„Cieszę się, że mogłam wziąć udział w projekcie znanego daleko poza granicami Białorusi zegarmistrza z Dzierżyńska Andrieja Martyniuka, który wykorzystał nasze wycinanki do wykonania dekoracji swoich wyrobów. Nawet na wystawie „Moja Białoruś” w pawilonie obwodu mińskiego można zobaczyć wycinanki z Mołodeczna na szkle. To bardzo miłe i jesteśmy gotowi dzielić się naszym doświadczeniem oraz jak najszerzej pokazywać bogaty świat białoruskiej wycinanki” – zauważyła Ludmiła Wołkowicz-Boris.
Elena HAREWICZ,
zdjęcie Andrieja SINIAWSKIEGO,
BELTA.

ENERGIA ATOMOWA
