Budują miasta, kierują produkcją, obsługują duże ciężarówki i samoloty, stoją przy stole operacyjnym i na straży prawa i porządku, zbierają żniwa, odpowiadają za czystość miast i miasteczek. Jednocześnie są w stanie inspirować, edukować i dawać czułość swoim domownikom, łącząc realizację zadań produkcyjnych i ich pierwotnych ról społecznych. Wszystko to - pracowite, ambitne, utalentowane i życzliwe białoruskie kobiety, które stały się symbolem 2026 roku. Korespondenci BELTA w Roku Białoruskiej Kobiety opowiedzą o wybitnych przedstawicielkach pięknej połowy naszego społeczeństwa, które nie tylko ozdabiają ten świat, ale także przynoszą wielką korzyść swojej rodzinie, miejscu, w którym mieszkają, swojemu krajowi.
"Honorowy Pracownik Gospodarki Mieszkaniowo-Komunalnej"
W ubiegłym roku jedyną osobą nagrodzoną z okazji profesjonalnego święta odznaką "Honorowy Pracownik Gospodarki Mieszkaniowo-Komunalnej" w tysięcznym zespole przedsiębiorstwa "Gospodarstwo Mieszkaniowo-Komunalne "Kompleks" miasta Soligorsk była Irina Sieczko, pracowniczka do kompleksowego sprzątania. Należy zauważyć, że nagrodę tę otrzymują najbardziej zasłużeni przedstawiciele branży, którzy od dziesięcioleci poświęcają się trudnej pracy. I mieszkanka Soliforska jest właśnie taka: kobieta ma tylko jeden wpis w karcie pracy - z 1998 roku. Wtedy krucha, mała mama dwójki dzieci, ze względu na okoliczności życiowe, musiała założyć odpowiednią formę, podnieść miotłę, udowadniając przede wszystkim sobie, że żadna praca nie jest haniebna, jeśli pozwala na wychowanie dzieci.
"W moich rękach miałam dyplom szwaczki-motorystki, ale nie miałam żadnego doświadczenia, więc nie brałam pod uwagę zatrudnienia w tej specjalności. Ludzie podpowiedzieli mi, że w Służbie Mieszkaniowo-Komunalnej nr 2 są wolne miejsca, więc przyszedłam poprosić o pracę" - powiedziała Irina Sieczko.
Praca uratowała również w momencie, gdy dla swojej córki i syna Irina Aleksiejewna pozostała dosłownie jedynym żywicielem rodziny. Kobieta została wdową, gdy nie miała nawet trzydziestu lat.
Miotła, łopata i waga 50 kg
Na początku wszystko było trudne dla Iriny: wczesne budzenie o piątej rano (i to przy sprzyjającej pogodzie), poważna aktywność fizyczna z miotłą, grabiami lub łopatą w dłoniach, setki stopni, które migoczą przed oczami przy sprzątaniu wejść, lub szarych kwadratów płyt chodnikowych, z których od czasu do czasu pojawiają się niezniszczalne chwasty, które należy usunąć. Ta lista może trwać długo i tylko pracownik gospodarczy wie, jak ta mało zauważalna dla innych praca objawia się bólem pleców, ramion i niesfornych nóg pod koniec zmiany.
"Aby dopasować się do tego rytmu, musiałam zrewidować swój reżim. Na przykład jedzenie na następny dzień zaczęłam przygotowywać wieczorami. Ciągle szukałam w swojej pracy plusów. To świeże powietrze, ciągła komunikacja z ludźmi i dobry zespół, w którym zawsze będą wspierać. I chociaż było wystarczająco dużo problemów, było więcej rzeczy pozytywnych. Tak więc tu zostałam, przez lata przyzwyczająć się do tego miejsca. Oczywiście może to być trudne, ale przyzwyczaiłam się nie zwracać uwagi na trudności" - powiedziała Irina Sieczko.
Jak zauważa Irina Aleksiejewna, żadnego sezonu w swojej branży nie może nazwać łatwym. Latem więcej czasu zajmuje pielenie, sprzątanie terenu z śmieci i skoszonej trawy, jesienią i wiosną dużo energii pochłania walka z opadłymi liśćmi, a zimą – ze śniegiem, do którego ciężaru dochodzą jeszcze pojemniki z piaskiem, które trzeba stale uzupełniać. Sprzątanie klatek schodowych to zadanie całoroczne, niezależnie od pogody.
„Przez kilka lat zima rozpieszczała pracowników służb komunalnych brakiem śniegu. Jednak w styczniu tego roku doświadczeni komunalni pracownicy, tacy jak ja, przypomnieli sobie rok 2013, kiedy to nieszczęście spowodował huragan „Javier”. Wtedy ciężko pracowaliśmy, aby odkopać wejścia do budynków i chodniki. Ludzie okazali się silniejsi od żywiołu i przetrwali. Sądząc po naszej ekipie, większość pracy ręcznej wykonały właśnie kobiety. W takich sytuacjach nie myślisz o swojej słabości, po prostu bierzesz łopatę i kopiesz. Wiesz, że nikt inny tego nie zrobi. Prawda, w tym roku ludzie wykazali się większą aktywnością: mieszkańcy domów wychodzili, aby pomóc – niektórzy sprzątali parkingi, a inni dołączali do robotników gospodarczych, odśnieżając chodniki. Miło było widzieć taką solidarność, a także słyszeć słowa wdzięczności, zwłaszcza od starszych mieszkańców wielopiętrowych budynków. Byliśmy dla nich wybawieniem, otwierając im drogę z domów – opowiedziała Irina Sieczko.
„Nikt nie powie o niej złego słowa”
Jeśli wcześniej każdy robotnik gospodarczy miał przypisane konkretne budynki, to obecnie w sektorze mieszkaniowym i komunalnym pracuje się metodą brygadową, obsługując część dzielnicy. W swojej brygadzie Irina Sieczko, jako najbardziej doświadczona i odpowiedzialna, pełni obowiązki brygadzisty. Dzisiaj odpowiada nie tylko za siebie, ale także za innych, w tym za ogólny wynik pracy. Jakość sprzątania na terenie przypisanym do brygady nie pozostawia nic do życzenia.
Podwładni szanują Irinę Aleksiejewną przede wszystkim za spokojne usposobienie, dobroć i umiejętność wspierania innych.
„W składzie brygad zajmujących się kompleksowym sprzątaniem pracuje 18 kobiet i tylko czterech mężczyzn. Można więc powiedzieć, że porządek spoczywa na barkach kobiet. Osoby takie jak Irina są dla nas szczególnie cenne – jest bardzo odpowiedzialna i zawsze gotowa do pomocy. Jeśli trzeba kogoś zastąpić lub wykonać dodatkową pracę, nigdy nie odmówi. Staramy się to doceniać” – powiedziała szefowa służby mieszkaniowo-eksploatacyjnej nr 2 Ekatierina Kaczanowska.
„Pracuję z Iriną od pięciu lat. Jest wzorem dla zespołu. A jeśli zespół jest zgrany, to praca idzie gładko” – zauważyła pracownica Oksana Gnuda.
Elena Dmitrijewna, mieszkająca w domu przy przejeździe Parkowym, który obsługuje brygada Iriny Sieczko, powiedziała, że zna ją od ponad 15 lat.
„Robotnik gospodarczy w podwórku jest gospodarzem. Kiedy u jednego chodniki są zamiecione, u drugiego już od rana panuje porządek. Irina jest właśnie taka. Nikt nie powie o niej złego słowa. Czasami nawet ją krytykujemy, kiedy widzimy ją w upale podczas pielenia” – zauważyła mieszkanka Sołigorka.
Dla duszy – książki i rozmowy z wnukiem
Oczywiście w życiu pracownika sektora mieszkaniowo-komunalnego oprócz rozmów z ulubioną ekipą są też inne radości. Irina Aleksiejewna jest doświadczoną działkowiczką i w wolnym czasie chętnie wybiera się na działkę, gdzie uprawia warzywa – dla siebie i dla rodzin swoich dzieci. Radością dla babci jest jej jedyny jak dotąd trzyletni wnuk Timofiej – syn Michaiła. Jak przystało na babcię, rozpieszcza malucha i z radością robi mu skarpetki na drutach.
Irina Sieczko ma jeszcze jedno hobby – czytanie. Po książki chodzi do biblioteki, wybierając najczęściej kryminały.
„Czasami jesteś bardzo zmęczona, otwierasz książkę i już nie pamiętasz, ile dziś odśnieżyłeś zaśnieżonych ścieżek...” – mówi Irina.
Elena HAREWICZ,
zdjęcie Jarosław ZARECKI,
BELTA

ENERGIA ATOMOWA
