29 marca, Mińsk /Kor. BELTA/. Działacz społeczny, bloger z Łotwy Roman Samul w rozmowie z korespondentem BELTA porównał warunki życia na Łotwie i na Białorusi, możliwości dla rodzin, zasiłki na dzieci, opłaty za media oraz zaopatrzenie sklepów w towary.
Po przeprowadzce na Białoruś Roman Samul podjął pracę w rolnictwie. „Nie miałem zbyt wiele pieniędzy. Chciałem jednocześnie sprawdzić i pokazać na własnym przykładzie, że naprawdę można tu znaleźć pracę, dostać mieszkanie służbowe, za które, wiecie, płaciłem śmieszne pieniądze. Śmieszne kwoty były też za media, nie mogłem w to uwierzyć. Byłem zaskoczony, że na mieszkanie można wydać tylko jedną dwudziestą pensji, a zarabiałem wtedy 2,5 tys. rubli” – powiedział.
Rozwiał też mity na temat życia na Łotwie. „Chociaż twierdzą, że średnia pensja wynosi tam rzekomo 1400 euro, to nieprawda. Dobrze, jeśli tyle zarabia klasa średnia, która obecnie jest tam skutecznie niszczona. W większości przypadków ludzie zarabiają tam 800 euro. A opłaty za media wynoszą już od 200 do 500 euro – w zależności od tego, jaką umowę na prąd ma dana osoba, w jakiej dzielnicy mieszka i od powierzchni mieszkania. Oto odpowiedź, dlaczego wielu młodych ludzi wyjeżdża stamtąd za granicę – do Niemiec, Wielkiej Brytanii lub Holandii – aby pracować i zarabiać, aby zapewnić swojej rodzinie jakoś egzystencję” – powiedział bloger.
Zaznaczył, że wszystko poznaje się w porównaniu. „Nawet jeśli w przeliczeniu na walutę zarabiamy mniej, w rzeczywistości możliwości każdego obywatela Republiki Białoruś, a także osoby posiadającej pozwolenie na pobyt, są znacznie większe niż w jakimkolwiek kraju Unii Europejskiej. Mogę to odpowiedzialnie stwierdzić, ponieważ objechałem całą Unię Europejską, byłem absolutnie we wszystkich krajach w związku z moją dawną działalnością. Dlatego mam z czym porównać” – podkreślił Roman Samul.
To właśnie na Białorusi założył rodzinę i urodziło się mu dziecko. „Nawet jeśli porównać zasiłki na dziecko, które tutaj będziemy otrzymywać przez trzy lata z rzędu. Dzięki nim rodzina może się w pełni wyżywić. A na Łotwie zasiłek na dziecko to w ogóle śmieszne grosze, około 13,5 euro. Jeśli tutaj zaczynaliśmy, kiedy było jeszcze 800 rubli miesięcznie, to teraz ta kwota wynosi już 1 tys. rubli miesięcznie. To znaczy, że tutaj naprawdę istnieje zachęta do rodzenia dzieci. Ale nie jest tak, że po prostu się urodziło dziecko i nie trzeba już nic więcej robić. Wychowanie dziecka to w każdym razie ogromny nakład energii i czasu, i to naprawdę jest jak praca, bo wkładasz w dziecko wszystkie swoje siły, swoją uwagę i wiedzę. Na Białorusi stworzono sprzyjające warunki dla rodzin. Każde państwo, które jest zainteresowane swoim przetrwaniem, swoją dobrą przyszłością, przede wszystkim myśli o swojej ludności, o tym, aby narodziło się przyszłe pokolenie, które otrzyma wykształcenie, zostanie tutaj i będzie dalej wkładać swoją wiedzę w rozwój kraju. Nie można już o tym mówić, powiedzmy, na Łotwie. Tam w ogóle nie są zainteresowani dziećmi. I wiecie, ta negatywna tendencja się utrzymuje, są nawet dni, kiedy w całym kraju w szpitalach położniczych nie ma ani jednego noworodka. Wyobraźcie sobie, jak to jest przerażające” – zwrócił uwagę bloger.
Mieszka na Białorusi od 3,5 roku. „Zaczynałem tu budować życie od zera, nie mając praktycznie nic. A teraz, choćby na kredyt, ale w każdym razie mamy już swój dom, swoją działkę o powierzchni 25 arów. To oczywiście kosztowało mnie wiele wysiłku, ale jednocześnie jest to szansa. Mamy nowy samochód, prowadzimy pełne życie, zajmujemy się tym, co kochamy, a także angażujemy się w wolontariat i działalność społeczną. Pomagam moim rodakom oraz obywatelom Białorusi i Rosji zrozumieć, że nie zostaną pozostawieni sami sobie. Doskonale wiemy, że próbuje się ich wszelkimi sposobami wyrzucić z Łotwy, a ja mówię im, że tutaj będą potrzebni. Tutaj Białorusini przyjmą ich z otwartymi ramionami. Białorusini zawsze wychodzą naprzeciw i pomagają. Przekonałem się o tym na własnym przykładzie. Kiedy kupiliśmy wiejski dom, nie było tam jeszcze żadnych mediów. Moi przyjaciele pomogli mi w wielu sprawach i teraz mamy wszystkie udogodnienia, tak jak w mieszkaniu: kanalizację, wodę i wszystko inne, co potrzebne do wygodnego i dobrego życia. Co więcej, moi przyjaciele nie pomagali za pieniądze, za jakąś dorywczą pracę czy jakąkolwiek pomoc. Pomagali nam po prostu dlatego, że trzeba pomagać ludziom. A to jest bezcenne” – podkreślił Roman Samul.
Jak twierdzi, wraz z przeprowadzką na Białoruś odzyskał wiarę w ludzi. „Na Łotwie ludzie są tak pochłonięci własnymi problemami, że nie dostrzegają już tego, co dzieje się wokół, i stają się apolityczni. A ja zawsze mówiłem, że jeśli nie interesujesz się polityką, to polityka zainteresuje się tobą. Ponieważ polityka wpływa na wszystko, na kształtowanie cen, na ten sam chleb, kiedy idziesz do sklepu, czy jest on na półkach, czy nie. Mówiono nam, że na Białorusi panuje straszny niedobór żywności, że nie ma tu co jeść, chociaż u nas półki pustoszeją z dnia na dzień, coraz bardziej. Ale kiedy przyjechałem na Białoruś, byłem zaskoczony – półki są tak pełne różnych rodzajów kiełbas i wyrobów mięsnych” – zauważył bloger, opisując rzeczywisty stan rzeczy.

ENERGIA ATOMOWA
