Aktualności tematyczne
"Białorusini w kadrze "
Wasilij Mackiewicz jest znaną osobą w powiecie dokszyckim. Wieśniacy nazywają go modelowym gospodarzem. Na to jest powód: nasz bohater od podstaw stworzył silne gospodarstwo chłopskie, zbudował cerkiew w swojej rodzinnej wiosce, wychował pięcioro dzieci i nigdy nie odmawia pomocy tym, którzy jej szczególnie potrzebują. Korespondenci gazety "7 dni" dowiedzieli się, jak traktorzyście udało się zalożyć pod koniec lat 90. przedsiębiorstwo rolnicze i jaki jest jego główny sukces.
"Gdzie się urodził, tam się przydał"
- Urodziłem się w regionie witebskim we wsi Berezino. I, jak to się mówi, gdzie się urodził - tam się przydał - powiedział filozoficznie podczas spotkania Wasilij Aleksandrowicz. - Moi przodkowie zawsze stali mocno na ziemi, ponieważ znali cenę pracy chłopskiej - aż do siódmego potu. Mama pracowała na farmie, gdzie od najmłodszych lat przychodziłem jej pomagać. Tam, powiedźmy, minęło moje dzieciństwo: biegałem tam zimą po szkole, na wakacjach - jeszcze częściej.
Jaki powinien być prawdziwy mężczyzna? Chłopiec uczył się od ojca, który pracował jako ślusarz w miejscowym sowchozie, i można powiedzieć, że sam zbudował dom dla swojej rodziny. Syn wziął z niego przykład we wszystkim. Później, kiedy nasz bohater miał własną rodzinę, zbudował również duży i solidny dom własnymi rękami.
Po szkole wstąpił do Lepelskiej Szkoły Zawodowej, którą ukończył w 1980 roku. Potem wstąpił do wojska.
- Widziałem, jak żyją i pracują moi rodzice: uczciwie, z serca, rzetelnie. Podobało mi się to, więc po zmobilizowaniu postanowiłem wrócić do rodzinnej wsi - zaznacza.
Najpierw pracował jako traktorzysta w tutejszym sowchozie "Krasnoberiozskij", następnie przeszedł do jednej z najbardziej odpowiedzialnych stref farmy - tuczenie bydła, gdzie pracował 16 lat.
Pod koniec lat 90. rolnictwo, podobnie jak wiele innych gałęzi przemysłu, przeżywało nie najlepsze czasy. Sowchoz rozpadał się dosłownie na oczach pracowników. Wasilij Mackiewicz z bólem obserwował upadek niegdyś silnego gospodarstwa, a wraz z nmą wieloletniego wiejskiego stylu życia. Z biegiem czasu ludzie zaczęli rezygnować z utrzymywania dużego gospodarstwa domowego, w tym krów, których kiedyś było do 300 sztuk w stadzie wiejskim.
- Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie może tak żyć. Tylko ten, kto pracuje, zarobi zarówno dla siebie, jak i dla swojej rodziny. Podstawą dobrobytu jest to, co nabyłeś własną pracą, własnymi rękami - jest pewien rozmówca.
Najbardziej wiarygodnym inwestorem jest państwo
W ten sposób Wasilij Mackiewicz postanowił zostać rolnikiem. Zwrócił się do komitetu wykonawczego, zarejestrował przyszły biznes pod nazwą "Gospodarstwo Chłopskie "Mackiewicz". Postanowił postawić na hodowlę zwierząt: kupił prosięta, dwie krowy. Nabył najprostszy sprzęt do uprawy gleby. Nawiasem mówiąc, pierwszy kawałek ziemi wynosił 50 ha. W budowie budynków gospodarczych do utrzymania bydła i garażu na sprzęt naszemu bohaterowi pomógł ojciec.
- Szczerze mówiąc, nie było od czego zacząć - mówi dziś Wasilij Mackiewicz, odnosząc się do braku, w tym początkowego, kapitału. - Wziąłem w pięść całą siłę woli i poszedłem do przodu. Kiedy zaczynasz biznes, nie możesz zatrzymać się w połowie drogi.
Wspierała go również żona Żanna Wiktorowna, która pracowała jako pielęgniarka w miejscowym szpitalu. Zrezygnowała nawet z zawodu, aby pomóc w gospodarstwie mężowi, który postanowił położyć nacisk na produkcję mleka. I każdego roku liczba bydła w tym gospodarstwie rolnym rosła, podobnie jak udoje. Jakość białego złota była zawsze na najwyższym poziomie.
Widząc, że gospodarstwo Mackiewiczów nabiera tempa, lokalne władze przyznały mu jeszcze kilka działek. Bardzo przydatne było wsparcie państwa przy zakupie sprzętu rolniczego.
Dziś stocznia maszynowa gospodarstwa chłopskiego "Mackiewicz" ma już kilka krajowych ciągników MTZ, ładowarki Amkodor, a także kombajn zbożowy Palesse-1218 i szereg innych niezawodnych maszyn.
Według Wasilija Aleksandrowicza najbardziej wiarygodnym inwestorem dla jego gospodarstwa było właśnie państwo. Jeśli kombajn, który wiernie służy właścicielowi przez wiele lat, został zakupiony po wartości rezydualnej od poprzedniego właściciela, to większość nowych urządzeń została nabyta w ramach rządowych programów wspierania działalności rolniczej. Czyli w leasingu po bardzo przystępnej stopie procentowej 3% rocznie.
Rzucić i wyjechać? Nigdy tak nie myślał!
O tym, jak rozwijało się gospodarstwo Wasilija Mackiewicza, dobrze wiedzą jego wieśniacy. Sam postanowił nie ujawniać wszystkich perypetii, których doświadczył w ciągu ostatnich 25 lat. Ale z pewnością stwierdza: chęć porzucenia wszystkiego i wyjazdu nigdy się nie pojawiła.
- Zawsze wiedziałem, że trzeba pracować na ziemi, dopóki będzie wystarczająco dużo siły - do zwycięstwa. Jednocześnie moje zdanie podzielali rodzice i małżonka, którzy pomagali mi wszędzie i we wszystkim - twierdzi.
Obecnie w gospodarstwie "Mackiewicz" znajduje się około 140 sztuk bydła, z czego 73 to krowy mleczne. I to właśnie one są głównym kapitałem gospodarstwa chłopskiego.
- Nasze krowy nie są elitarne, ale proste - białoruska rasa czarno-pstrokata, która daje mleko dwa razy dziennie - mówi Żanna Wiktorowna. Jest właśnie odpowiedzialna za proces dojenia.
Zimą stado mleczne gospodarstwa "Mackiewicz" przynosi około 350 litrów mleka dziennie, latem 700-750 litrów. Rolnik przekazuje go do Lepelskiego Zakładu Mleczarsko-Konserwowego, w zasadzie wszystko idzie jako klasa Ekstra.
- Rocznie nasze krowy dają po 3,5-4 tys. litrów każda, a są też takie, które po 5-5,5 tys. A wiele z nich trzymamy prawie 20 lat. Jedna krowa mleczna żyła 23 lata - mówi właścicielka.
Staje się dla nas jasne, że dla właściciela gospodarstwa i jego rodziny ważne są nie tylko udoje i zyski, ale także opieka nad zwierzętami. Ze szczególną starannością opracowuje się tutaj dietę bydła. Co ciekawe, krowy nie są karmione paszami. Właściciele uważają, że nie zawsze mają dobry wpływ na zdrowie. Do podajnika trafiają już zmielone zboża - pszenica żytnia, owies, a także ziemniaki i siano, które rolnik uprawia na swoich ziemiach.
"Złoty nasz człowiek!"
W sumie nasz bohater ma pięcioro dzieci. Każdy już wybrał własną ścieżkę życia. Na przykład najmłodsza córka Natalia ukończyła Witebską Akademię Weterynaryjną. Wróciła do rodzinnej wioski i pomaga prowadzić rodzinny biznes - odpowiada za zdrowie zwierząt. Dziewczyna nauczyła się prowadzić samochód w wieku 14 lat, a następnie szybko opanowała prawie wszystkie rodzaje maszyn rolniczych, które są w gospodarstwie. Nawet kursy traktorzysty ukończyła pomyślnie. Ale dziewczyna postanowiła się na tym nie zatrzymywać i niedawno usiadła za kierownicą ciężarówki do transportu drewna. Te umiejętności przydały się, ponieważ w gospodarstwie działa mały tartak. Gospodatstwo "Mackiewicz" kupuje na giełdzie drewno do późniejszej produkcji desek i belek. Innymi słowy, Wasilij Mackiewicz umiejętnie dywersyfikuje swój biznes. Nie wie, jak pójdzie dalej, ale jedno jest dla nas jasne - bez względu na to, co zrobi Wasilij Aleksandrowicz, wszystko będzie sukcesem. Jednocześnie szef gospodarstwa chłopskiego wciąż ma czas, aby pomagać innym.
- Wasilij Aleksandrowicz to nasz złoty człowiek! - tak mówi o bohaterze naszego projektu przewodniczący Berezinskiego Wiejskiego Komitetu Wykonawczego Alona Kondrationok i wymienia imponującą listę jego dobrych uczynków: - Kiedy zaczyna się zbiór zbóż, rolnik idzie na pomoc tym ludziom, na których działkach są dojrzałe. Konieczne jest koszenie trawy na ulicy, instalowanie ogrodzenia w obszarach wspólnych, poprawianie już zainstalowanego - ponownie prosimy Wasilija Aleksandrowicza. Wiemy, że nigdy nie odmówi.
Dbając o rozwój własnego biznesu, Wasilij Mackiewicz pomaga zarówno mieszkańcom wsi, jak i mieszkańcom sąsiednich wiosek. Z serca, a najczęściej zadarmo. Po naradzie miejscowi mieszkańcy dwa lata temu wybrali go na sołtysa wsi Berezino.
O ziemskim i niebiańskim
Jednocześnie nasz bohater martwi się nie tylko ziemskimi troskami. Myśli też o wieczności: opiekuje się pomnikami poległych w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, miejscowymi cmentarzami. Ponieważ w jego wiosce mieszka wielu wiernych, którzy wyznają, podobnie jak sam Wasilij Mackiewicz, prawosławie, w 2009 roku zaczął budować świątynię w Berezino na miejscu starego sklepu. To prawda, że ciężka choroba, z powodu której trafił do szpitala, nie pozwoliła mu dokończyć budowy.
- Jeśli przeżyję, to na pewno dokończę to, co rozpocząłem - przysiągł sobie wówczas nasz rolnik. Wyzdrowiał i jak tylko wstał z łóżka - wszystko dokończył. Teraz mieszkańcy wioski mają własną cerkiew, w której batiuszka odprawia nabożeństwa.
Nie mogliśmy nie zapytać rolnika o zamiary na przyszłość, ale Wasilij Aleksandrowicz, jako człowiek, który poznał mądrość życia, daremność planów w obliczu losu i nieprzewidywalność przyszłości, tylko się uśmiechnął, nie odpowiadając nic. Tacy ludzie dużo robią, ale mówią bardzo mało, a jednocześnie cały czas idą naprzód, nie zatrzymując się na laurach. Wasilij Mackiewicz jest jednym z nich.
Tamara MARKINA,
Fot. Witalij PIWOWARCZYK,
gazeta "7 dni".

ENERGIA ATOMOWA
