Aktualności tematyczne
"Kroniki "
Aleksander Jermolczyk osobiście okaleczał i zabijał swoich rodaków. Jego okrucieństwo szokowało nawet niemieckich okupantów. Po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej mieszkał w Niemczech i pracował jako ślusarz. Wszystkie jego zbrodnie pozostały bezkarne. Sąd Najwyższy Białorusi uznał kata za winnego ludobójstwa. Udowodniono, że Jermolczyk zabił 247 osób, w tym 37 dzieci.
Aleksander Jermolczyk urodził się w 1915 roku we wsi Mokisz w powiecie chojnickim w obwodzie poleskim. Jego ojciec, Niemiec z pochodzenia, był właścicielem małego warsztatu ślusarskiego. W okresie reżimu nazistowskiego takich ludzi nazywano „folksdojche”.
- W latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej nie tylko Aleksander, ale także jego brat Wasilij aktywnie uczestniczyli w działalności policji. Najprawdopodobniej w latach 30. ucierpieli w wyniku kolektywizacji i żywiły głęboką urazę do władz radzieckich, która następnie ujawniła się podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej – uważa starszy pracownik naukowy Centrum Historii Wojskowości Białorusi, kandydat nauk historycznych, docent Witalij Garmatnyj.
– Na początku wojny Jermolczyk służył w szeregach Armii Czerwonej w Baranowiczach. Był młodszym oficerem, łącznikiem. Jednak już podczas pierwszej potyczki przeszedł na stronę Niemców. Wyjaśnił to tym, że jest etnicznym Niemcem – dodał prokurator powiatu chojnickiego w obwodzie homelskim Andrej Sudom.
Jermolczyk znał niemiecki i zatrudnił się jako tłumacz w służbie rolniczej w swojej rodzinnej wsi. Późną jesienią 1941 roku podjął pracę u okupantów. Następnie został śledczym, a później komendantem policji powiatu chojnickiego.
- Policja w Chojnikach była jedną z jednostek policji pomocniczej, którą organizowano na podbitych terytoriach w celu utrzymania nowego porządku i walki z partyzantami. Zazwyczaj okupanci wymagali, aby z każdych 20 gospodarstw wioski wysyłano jednego policjanta - wyjaśnił Witalij Garmatnyj. – W rezultacie do policji trafiali przede wszystkim ci, którzy w mniejszym lub większym stopniu ucierpieli pod rządami władzy radzieckiej, którzy obawiali się, że Niemcy ich ukarzą, a także byli przestępcy, którzy chcieli skorzystać z okazji, aby zemścić się na swoich współmieszkańcach za swoje dawne krzywdy.
Policjanci byli uzbrojeni głównie w karabiny i mieli przy sobie granaty. Pełnili pomocniczą służbę policyjną na okupowanych terytoriach, aktywnie pomagając Niemcom w przeprowadzaniu operacji karnych przeciwko narodowi białoruskiemu.
Zarówno chojnicka policja, jak i cała białoruska policja aktywnie uczestniczyła w ludobójstwie narodu białoruskiego. Policja chojnicka stanowiła realne zagrożenie przede wszystkim dla ludności cywilnej, ale kwestia jej zdolności bojowej w tym przypadku jest dość sporna. Warto jednak zauważyć, że podczas operacji karnych, gdy w pobliżu byli Niemcy, policjanci czuli, że jeśli nie będą dobrze walczyć, ucierpią nie tylko z rąk partyzantów, ale także samych Niemców.
Jermolczyk nie brał udziału w zakrojonych na szeroką skalę operacjach karnych, do których angażowano regularne wojska. Brał jednak udział w akcjach eksterminacji Cyganów.
- Jesienią 1942 roku przetoczyła się fala aresztowań Cyganów mieszkających w miejscowości Chojniki i okolicach. W sumie zatrzymano i zabito co najmniej 70 Cyganów, w tym co najmniej 17 dzieci. Ten epizod, udział w koordynacji i zasadniczo w organizacji, jest wskazany w akcie oskarżenia Jermolczyka – powiedział Andriej Sudom.
Aleksander Jermolczyk aresztował i rozstrzelał członków Komsomolu i podziemnych bojowników. Swoje zbrodnie popełniał z wyjątkową okrucieństwem. W sumie w tej sprawie jest 25 epizodów działalności przestępczej. Jakich? Zobaczcie w filmie BELTA.
Przygotowano na podstawie filmu BELTA. Zrzuty ekranu z filmu

ENERGIA ATOMOWA
