9 grudnia, Grodno /Kor. BELTA/. Mieszkańcy Grodna oddali hołd ofiarom faszyzmu podczas wiecu-rekwiemium, który odbył się przy pomniku „Drzewo życia”, ustawionym w centrum obwodowym w miejscu obozu jenieckiego Stalag 324, informuje korespondent BELTA.
Przy pomniku zgromadzili się uczniowie należący do klubów wojskowo-patriotycznych, weterani, pracownicy prokuratury, żołnierze, działacze organizacji społecznych.
„Nie mamy prawa zapomnieć o tej tragedii, o tym bólu. Nazistowie dopuszczali się okrucieństw na naszej ziemi w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Tutaj pochowano więźniów obozu Stalag 324, mieszkańców miasta narodowości żydowskiej, zniszczonych przez okupantów. Organy prokuratury codziennie prowadzą dochodzenie w sprawie karnej dotyczącej ludobójstwa narodu białoruskiego. Pracownicy prokuratury w Grodnie wchodzą w skład grupy śledczej, której przewodniczy prokurator generalny. Prowadzimy czynności procesowe i śledcze mające na celu ustalenie nowych faktów dotyczących ludobójstwa, nowych miejsc pochówku, nowych nazwisk” – powiedział prokurator Grodna Anatolij Iwanuk.
O tym, jak przechowuje się tę smutną pamięć, jak prowadzone są badania naukowe i wychowanie patriotyczne, opowiedziała zastępczyni szefa administracji rejonu oktiabrskiego w Grodnie Żanna Grickiewicz: „Przyprowadzamy tu nasze młode pokolenie, aby przyjąć je do szeregów Republikańskiej Organizacji Pionierów, wręczyć im legitymacje członków BRZM. Przychodzimy tu razem z młodzieżą, aby wspomnieć tych, którzy zginęli, broniąc naszej Ojczyzny. We wszystkich placówkach oświatowych miasta umieszczono stoiska informujące o ludobójstwie narodu białoruskiego, tradycją stało się odwiedzanie takich miejsc, jak Białoruski Państwowy Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, pomnik w Chatyniu i inne. Tylko rozumiejąc, jakie okrucieństwa popełnili faszyści wobec naszego narodu, możemy wychować młode pokolenie na prawdziwych obrońców Ojczyzny”.
O tych strasznych latach przypomniała zgromadzonym była więźniarka obozu koncentracyjnego Lilia Riadkowa. Przed wojną jej rodzina mieszkała w Bobrujsku, a w 1944 roku rodziców i troje dzieci wywieziono do Niemiec. „Starsze dzieci, mężczyźni i kobiety, służyli jako siła robocza, nosili na stację kolejową wózki z materiałami budowlanymi, ładowali je do wagonów. Niektórych z młodszych dzieci ciągle wybierano do pobierania krwi. Pozostaliśmy tam do wyzwolenia, w sierpniu 1945 roku wróciliśmy do domu. I pomimo trudnych powojennych czasów, z ogromnym entuzjazmem, podobnie jak wszyscy sowieccy ludzie, zaangażowaliśmy się w odbudowę kraju. Nawet my, dzieci, braliśmy udział w sadzeniu drzew i sprzątaniu terenów. Przeżywszy to wszystko, rozumiem, że teraz najważniejsze jest zachowanie pokoju i dzielę się tą wiedzą z młodym pokoleniem” – takimi słowami Lilia Riadkowa zwróciła się do mieszkańców Grodnia.
O tym, że młodzież zna prawdziwą historię i szanuje wyczyn narodu, który bronił Ojczyzny, świadczy jej aktywny udział w inicjatywach obywatelskich oraz rosnąca popularność klubów wojskowo-patriotycznych. „Przychodzimy do pomnika w miejscu Stalagu 324, dbamy o porządek i czystość. Organizujemy tu wiece, zajmujemy się pracą poszukiwawczą” – opowiadają uczniowie grodzieńskiej szkoły średniej nr 37, w której działa klub wojskowo-patriotyczny „Folusz”, którego zajęcia odbywają się w 6. Oddzielnej Gwardyjskiej Brygady Mechanizowanej, gdzie z uczniami pracują żołnierze.
Stalag 324 nazywano fabryką śmierci. Został utworzony przez nazistów w lipcu-listopadzie 1941 roku. Przebywało tu około 36 tysięcy więźniów, z których ponad 18 tysięcy zginęło. Około 20 tysięcy zostało wywiezionych do nazistowskiej niewoli. Obóz dla jeńców wojennych istniał do jesieni 1942 roku, po czym na jego terenie przetrzymywano ludność cywilną. Podczas wycofywania się naziści próbowali ukryć swoje straszne zbrodnie – zrównali z ziemią kopce nagrobne, masowe groby, spalili szczątki. W dzisiejszych czasach, dzięki specjalistom z 52. oddzielnego specjalistycznego batalionu poszukiwawczego, odkryto szczątki radzieckich żołnierzy i cywilów, żetony i fragmenty mundurów wojskowych. Nazwiska 1,6 tys. ofiar obozu Stalag 324 zostały uwiecznione w kompleksie pamięci.
Przy pomniku zgromadzili się uczniowie należący do klubów wojskowo-patriotycznych, weterani, pracownicy prokuratury, żołnierze, działacze organizacji społecznych.
„Nie mamy prawa zapomnieć o tej tragedii, o tym bólu. Nazistowie dopuszczali się okrucieństw na naszej ziemi w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Tutaj pochowano więźniów obozu Stalag 324, mieszkańców miasta narodowości żydowskiej, zniszczonych przez okupantów. Organy prokuratury codziennie prowadzą dochodzenie w sprawie karnej dotyczącej ludobójstwa narodu białoruskiego. Pracownicy prokuratury w Grodnie wchodzą w skład grupy śledczej, której przewodniczy prokurator generalny. Prowadzimy czynności procesowe i śledcze mające na celu ustalenie nowych faktów dotyczących ludobójstwa, nowych miejsc pochówku, nowych nazwisk” – powiedział prokurator Grodna Anatolij Iwanuk.
O tym, jak przechowuje się tę smutną pamięć, jak prowadzone są badania naukowe i wychowanie patriotyczne, opowiedziała zastępczyni szefa administracji rejonu oktiabrskiego w Grodnie Żanna Grickiewicz: „Przyprowadzamy tu nasze młode pokolenie, aby przyjąć je do szeregów Republikańskiej Organizacji Pionierów, wręczyć im legitymacje członków BRZM. Przychodzimy tu razem z młodzieżą, aby wspomnieć tych, którzy zginęli, broniąc naszej Ojczyzny. We wszystkich placówkach oświatowych miasta umieszczono stoiska informujące o ludobójstwie narodu białoruskiego, tradycją stało się odwiedzanie takich miejsc, jak Białoruski Państwowy Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, pomnik w Chatyniu i inne. Tylko rozumiejąc, jakie okrucieństwa popełnili faszyści wobec naszego narodu, możemy wychować młode pokolenie na prawdziwych obrońców Ojczyzny”.
O tych strasznych latach przypomniała zgromadzonym była więźniarka obozu koncentracyjnego Lilia Riadkowa. Przed wojną jej rodzina mieszkała w Bobrujsku, a w 1944 roku rodziców i troje dzieci wywieziono do Niemiec. „Starsze dzieci, mężczyźni i kobiety, służyli jako siła robocza, nosili na stację kolejową wózki z materiałami budowlanymi, ładowali je do wagonów. Niektórych z młodszych dzieci ciągle wybierano do pobierania krwi. Pozostaliśmy tam do wyzwolenia, w sierpniu 1945 roku wróciliśmy do domu. I pomimo trudnych powojennych czasów, z ogromnym entuzjazmem, podobnie jak wszyscy sowieccy ludzie, zaangażowaliśmy się w odbudowę kraju. Nawet my, dzieci, braliśmy udział w sadzeniu drzew i sprzątaniu terenów. Przeżywszy to wszystko, rozumiem, że teraz najważniejsze jest zachowanie pokoju i dzielę się tą wiedzą z młodym pokoleniem” – takimi słowami Lilia Riadkowa zwróciła się do mieszkańców Grodnia.
O tym, że młodzież zna prawdziwą historię i szanuje wyczyn narodu, który bronił Ojczyzny, świadczy jej aktywny udział w inicjatywach obywatelskich oraz rosnąca popularność klubów wojskowo-patriotycznych. „Przychodzimy do pomnika w miejscu Stalagu 324, dbamy o porządek i czystość. Organizujemy tu wiece, zajmujemy się pracą poszukiwawczą” – opowiadają uczniowie grodzieńskiej szkoły średniej nr 37, w której działa klub wojskowo-patriotyczny „Folusz”, którego zajęcia odbywają się w 6. Oddzielnej Gwardyjskiej Brygady Mechanizowanej, gdzie z uczniami pracują żołnierze.
Stalag 324 nazywano fabryką śmierci. Został utworzony przez nazistów w lipcu-listopadzie 1941 roku. Przebywało tu około 36 tysięcy więźniów, z których ponad 18 tysięcy zginęło. Około 20 tysięcy zostało wywiezionych do nazistowskiej niewoli. Obóz dla jeńców wojennych istniał do jesieni 1942 roku, po czym na jego terenie przetrzymywano ludność cywilną. Podczas wycofywania się naziści próbowali ukryć swoje straszne zbrodnie – zrównali z ziemią kopce nagrobne, masowe groby, spalili szczątki. W dzisiejszych czasach, dzięki specjalistom z 52. oddzielnego specjalistycznego batalionu poszukiwawczego, odkryto szczątki radzieckich żołnierzy i cywilów, żetony i fragmenty mundurów wojskowych. Nazwiska 1,6 tys. ofiar obozu Stalag 324 zostały uwiecznione w kompleksie pamięci.

ENERGIA ATOMOWA
