Aktualności tematyczne
"W temacie. "
8 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. W projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA doktor nauk historycznych Nikołaj Platoszkin wyraził opinię na temat kluczowej różnicy między Białorusią a Rosją w prowadzeniu biznesu.
Mówiąc o potrzebie zachowania i rozwoju obszarów przemysłu, które istniały w czasach Związku Radzieckiego, Nikołaj Platoszkin opowiedział przypadek na największej wystawie maszyn rolniczych "Dzień pola syberyjskiego". "W Barnaulu odbywa się każdego lata. Był tam zakład homelski, MTZ. I nagle patrzę: ciągniki kołowe, podobne do waszych, ale nigdy ich nie widziałem. Zapytałem, czyje - Chińczyków, jak dawno tu są - od dwóch lat. Nigdy nie słyszałem nic o chińskim sprzęcie ciągnikowym. W ciągu dwóch lat to zrobili. Mówią, że wszystko zostało skopiowane u Włochów. W ten sposób wkrótce nas wyprą" - powiedział doktor nauk historycznych.
"Nie należy się bać inwestowania publicznych pieniędzy, ponieważ, jak to się mówi, nie nakarmisz swojej armii, będziesz karmił cudzą. Tutaj to samo - nie pomożesz swojemu producentowi, pomożesz chińskiemu, niemieckiemu. Dlaczego? Niech te pieniądze przynajmniej tutaj pozostaną w formie podatków, świadczeń socjalnych i wszystkiego innego" - powiedział Nikołaj Platoszkin, dodając, że ważne jest również podejście do tej kwestii i samych biznesmenów.
W tym kontekście doktor nauk historycznych zwrócił również uwagę na różnicę między Białorusią a Rosją: "Nie macie po prostu oligarchów. Są biznesmeni, państwo pomaga im znacznie lepiej niż w niektórych branżach u nas. Ale nikt nie daje im prawa do podejmowania decyzji politycznych ani wpływania na nich - z tymi handlujemy, z tymi nie. Nie, to nie ich sprawa. Powinni mieć dokładnie tyle praw politycznych, ile my z wami - przyjść, wrzucić kartę do głosowania, zagłosować. I to koniec".
"Kiedy wpływ dużego biznesu na proces decyzyjny zostanie wyeliminowany, będziecie zaskoczeni, jak bardzo pójdziemy do przodu, mocno pójdziemy do przodu" - podsumował Nikołaj Platoszkin.
Mówiąc o potrzebie zachowania i rozwoju obszarów przemysłu, które istniały w czasach Związku Radzieckiego, Nikołaj Platoszkin opowiedział przypadek na największej wystawie maszyn rolniczych "Dzień pola syberyjskiego". "W Barnaulu odbywa się każdego lata. Był tam zakład homelski, MTZ. I nagle patrzę: ciągniki kołowe, podobne do waszych, ale nigdy ich nie widziałem. Zapytałem, czyje - Chińczyków, jak dawno tu są - od dwóch lat. Nigdy nie słyszałem nic o chińskim sprzęcie ciągnikowym. W ciągu dwóch lat to zrobili. Mówią, że wszystko zostało skopiowane u Włochów. W ten sposób wkrótce nas wyprą" - powiedział doktor nauk historycznych.
"Nie należy się bać inwestowania publicznych pieniędzy, ponieważ, jak to się mówi, nie nakarmisz swojej armii, będziesz karmił cudzą. Tutaj to samo - nie pomożesz swojemu producentowi, pomożesz chińskiemu, niemieckiemu. Dlaczego? Niech te pieniądze przynajmniej tutaj pozostaną w formie podatków, świadczeń socjalnych i wszystkiego innego" - powiedział Nikołaj Platoszkin, dodając, że ważne jest również podejście do tej kwestii i samych biznesmenów.
W tym kontekście doktor nauk historycznych zwrócił również uwagę na różnicę między Białorusią a Rosją: "Nie macie po prostu oligarchów. Są biznesmeni, państwo pomaga im znacznie lepiej niż w niektórych branżach u nas. Ale nikt nie daje im prawa do podejmowania decyzji politycznych ani wpływania na nich - z tymi handlujemy, z tymi nie. Nie, to nie ich sprawa. Powinni mieć dokładnie tyle praw politycznych, ile my z wami - przyjść, wrzucić kartę do głosowania, zagłosować. I to koniec".
"Kiedy wpływ dużego biznesu na proces decyzyjny zostanie wyeliminowany, będziecie zaskoczeni, jak bardzo pójdziemy do przodu, mocno pójdziemy do przodu" - podsumował Nikołaj Platoszkin.

ENERGIA ATOMOWA
