10 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. Szef kuchni w restauracji we Włoszech musi gotować na każde święto, nawet jeśli jego żona rodzi w tym czasie. W projekcie „Szczera opowieść” na kanale YouTube BELTA szef kuchni Paolo Antonio Vene i jego żona Alina Klementowicz opowiedzieli, dlaczego nie da się uzyskać od klientów wyłącznie pozytywnych opinii.
Paolo Vene opowiedział, że do branży restauracyjnej trafił zaraz po służbie wojskowej. „Była to rodzinna restauracja-pizzeria. Nie pamiętam już dokładnie, kiedy została otwarta, ale wydaje mi się, że w 1989 roku. Potem postanowiliśmy się rozszerzyć i zaczęliśmy organizować bankiety, wesela, chrzciny dla dużej liczby osób, do 300-400 osób. Pracowałem w kuchni i gotowałem jako szef kuchni dla moich klientów. Zajmowałem się tym przez wiele lat i 90% osób było zadowolonych z mojej pracy, ponieważ nie da się zadowolić wszystkich w 100%. Zawsze znajdą się ludzie, którzy cię nie lubią, zazdroszczą ci i dlatego ich irytujesz” – zauważył Włoch.
Harmonogram pracy w rodzinnej restauracji był napięty, święta spędzał w kuchni, gotując dla gości. „Po kilku latach postanowiliśmy się udoskonalić i stworzyliśmy restaurację-pub. Tam również odbywało się wiele bankietów. Przez wszystkie święta mieliśmy gości. Nawet kiedy 31 grudnia urodził się nasz starszy syn Leonardo, musiałem przygotować kolację sylwestrową. Najpierw wszystko przygotowałem, a potem szybko pojechałem do Aliny na poród. Mój brat ciągle do mnie dzwonił i pytał, kiedy wrócę. Alina urodziła, a ja od razu pojechałem do pracy” – opowiada szef kuchni.
Paolo Vene opowiedział, że do branży restauracyjnej trafił zaraz po służbie wojskowej. „Była to rodzinna restauracja-pizzeria. Nie pamiętam już dokładnie, kiedy została otwarta, ale wydaje mi się, że w 1989 roku. Potem postanowiliśmy się rozszerzyć i zaczęliśmy organizować bankiety, wesela, chrzciny dla dużej liczby osób, do 300-400 osób. Pracowałem w kuchni i gotowałem jako szef kuchni dla moich klientów. Zajmowałem się tym przez wiele lat i 90% osób było zadowolonych z mojej pracy, ponieważ nie da się zadowolić wszystkich w 100%. Zawsze znajdą się ludzie, którzy cię nie lubią, zazdroszczą ci i dlatego ich irytujesz” – zauważył Włoch.
Harmonogram pracy w rodzinnej restauracji był napięty, święta spędzał w kuchni, gotując dla gości. „Po kilku latach postanowiliśmy się udoskonalić i stworzyliśmy restaurację-pub. Tam również odbywało się wiele bankietów. Przez wszystkie święta mieliśmy gości. Nawet kiedy 31 grudnia urodził się nasz starszy syn Leonardo, musiałem przygotować kolację sylwestrową. Najpierw wszystko przygotowałem, a potem szybko pojechałem do Aliny na poród. Mój brat ciągle do mnie dzwonił i pytał, kiedy wrócę. Alina urodziła, a ja od razu pojechałem do pracy” – opowiada szef kuchni.

ENERGIA ATOMOWA
