Aktualności tematyczne
"W temacie. "
12 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. Ukraińska władza nie myśli o demograficznych i ekonomicznych skutkach konfliktu i nie rozumie, jak rządzić krajem w czasie pokoju. Taką opinię w projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA wyraził uczestnik ruchu "Inna Ukraina", były deputowany do Rady Najwyższej Spiridon Kilinkarow.
"Stworzyli nawet ministerstwo "jedności" i teraz próbują wsadzić za kraty ministra i wicepremiera za korupcyjne czyny. W obliczu ewentualnej dymisji rządy w dniach 15-16 lipca chcą całkowicie zlikwidować to ministerstwo. Miało ono bezpośrednio zajmować się propagandą i kwestiami powrotu Ukraińców po zakończeniu konfliktu - nawiązywać kontakt, komunikację, prowadzić odpowiednie prace" - powiedział.
Kilinkarow zauważył, że każdy człowiek, nawet nie będąc podatnikiem, uczestniczy w gospodarce kraju. "Przychodzi do sklepu, kupuje, powiedzmy, butelkę wódki akcyzowej - zapłacił akcyzę, zapłacił dwudziestoprocentowy VAT. Zatankował samochód - zapłacił akcyzę, zapłacił VAT. Kupił chleb - zapłacił VAT. Oznacza to, że w jakiś sposób uczestniczy w gospodarce - podkreślił mówca. - Jeśli liczba ludności Ukrainy spadnie do 15-20 milionów, zasoby finansowe i możliwości kraju znacznie się zmniejszą. I nie ma nic do zrekompensowania" - dodał.
Zdaniem eksperta, ukraińskie władze nie widzą przyszłości bez konfliktu. "Nie myślą o tym. Dla mnie oczywiste: nie mają takich myśli w głowie, choćby dlatego, że nie myślą o sobie poza wojną. Nie wiedzą, co robić z krajem bez wojny. Dla nich pokój jest o wiele bardziej przerażający - powiedział Kilinkarow. - Jeśli konflikt się skończy, to co zrobić z tym krajem - udręczonym, głodnym? Konieczne jest finansowanie programów rehabilitacji, adaptacji, naprawy szkód wyrządzonych systemowi energetycznemu, mieszkalnictwu. Wypłacać odszkodowania. To wszystko wymaga zasobów. A gdzie je zdobyć? Oni tego nie rozumieją. To ich przeraża. Zrobią więc wszystko, aby utrzymać obecne status quo".
Zachodni partnerzy, zdaniem mówcy, również nie są gotowi zaproponować rozwiązań. "Teraz ukraińska władza puka do drzwi zachodnich sojuszników i zadaje pytanie: no dobrze, jutro skończy się wojna, co z tym zrobimy? A ci rozkładają ręce: to wasz kraj, dlaczego wy do nas? Kiedy zgodzili się zamienić kraj w poligon, wszystko było jasne - siedzieli z kalkulatorem i liczyli, kto ile zarobi. A teraz, gdy kraj leży w ruinie, nikt nie rozumie, co z tym zrobić i skąd wziąć zasoby, choćby po to, by utrzymać rentowność" - podsumował ekspert.

ENERGIA ATOMOWA
