Czy widzieliście kiedyś wędzone garnki, a także naczynia, wazony i inne przydmioty domowe? Jeśli nie, to zdecydowanie musicie odwiedzić powiat świsłocki, gdzie odradza się starożytne rzemiosło, opanowane w średniowieczu i od wieków bardzo popularne wśród wielu narodów - sztukę ceramiki czarnoszkliwionej, o czarnym połysku lub, jak to się jeszcze nazywa, na czarno wędzonej. Czym jest ceramika czarnoszkliwiona i jak zostaje przywrócona do życia na Świsłoczyźnie, dowiedział się korespondent BELTA.
Historia utraty i odrodzenia
Tajemnice tworzenia tych niezwykłych wyrobów glinianych, stopniowo tracone na przestrzeni wieków, zostały praktycznie utracone wszędzie. I tylko na Białorusi, w miejscowości Porozowo na Świsłoczyźnie, do końca XX wieku były starannie przechowywane w rodzinie Szopików. Unikalne wyroby najsłynniejszego z rodu rzemieślników Józefa Szopika, wyglądające bardziej jak metalowe niż gliniane, słynęły daleko poza granicami naszego kraju. Utalentowany rzemieślnik był laureatem II Wszechzwiązkowego Festiwalu Sztuki Ludowej, uczestnikiem wszechzwiązkowych, republikańskich i regionalnych wystaw, stałym uczestnikiem WDNCh ZSRR i WDNCh BSRR. Za swoje mistrzowskie prace został nagrodzony brązowym medalem WDNCh ZSRR, licznymi dyplomami. Jego prace były ścigane przez muzea i koneserów.
Niestety jednak tak się złożyło, że wraz z nim odeszło rzemiosło. Kiedy mistrz zmarł w 1997 roku, jego koło garncarskie również się zatrzymało. Niezwykła ceramika czarnoszkliwiona nadal żyła tylko w zbiorach, gablotach muzealnych i wspomnieniach mieszkańców Świsłoczyźny.
Nie pozwolono jednak całkowicie zniknąć starożytnym umiejętnościom na Grodzieńszczyźnie. Droga do odrodzenia rozpoczęła się już w 2006 roku, ale była trudna i długa. I oto w 2025 roku w Świsłoczy zbudowano oryginalny piec do wypalania ceramiki na czarno wędzonej. W styczniu 2026 roku element "Tradycja produkcji czarnoszkliwionej ceramiki w powiecie świsłockim obwodu grodzieńskiego" otrzymał status wartości historyczno-kulturowej kategorii B. Obecnie opracowywana jest nowa trasa turystyczna: gościom przygotowują się zademonstrować nie tylko sam proces i wystawę unikalnych lokalnych produktów z gliny, ale także nauczyć podstaw specjalnych umiejętności.
"Gliniane Szopiki" i ich utalentowani rodacy
"Pod koniec XIX i pierwszej połowy XX wieku w Porozowie liczyło się do dwustu mistrzów-garncarzy, pod tym względem miejscowość nie ustępowała tak znanym białoruskim ośrodkom garncarstwa, jak Mir, Prużany, Różany, gdzie również tworzyli czarnoszkliwioną ceramikę. Rzemieślnicy z Prozorowa rywalizowali zarówno pod względem asortymentu, jak i jakości produktów. Tutaj rzeźbiono i wypalano garnki z pokrywkami, dzbanki, "gładysze", miski i wiele innych. Przedmioty te wyróżniały się dużymi, eleganckimi kształtami. Podkreślał je błyszczące udekorowanie" - mówi Oksana Wasilko, szefowa wydziału rzemiosła i kultury tradycyjnej Świsłockiego Centrum Kultury i Sztuki Ludowej.
W Porozowie do wypalania wyrobów używano specjalnych pieców, z których garncarze często korzystali wspólnie. Przed włożeniem wyrobów ceramicznych do pieca garncarz polerował je i nanosił na powierzchnię różne wzory. W przypadku rzemieślników z Porozowa były to najczęściej pionowe i ukośne pasy, linie, ukośna siatka, wzór „jodłowy” oraz pasy wzorów wytłoczone za pomocą ząbkowanego pierścienia – karboszetu. Niektórzy garncarze po prostu pocierali wyrób, pokrywając go twardą glazurą. Następnie następowało wypalanie, które trwało od 9 do 14 godzin.
„Z pokolenia na pokolenie garncarze z Porozowa przekazywali doświadczenie i tradycje swoim spadkobiercom. Pracowały tu całe dynastie rodzinne: Szalkiewiczowie, Popławscy, Szopikowie, Romanowscy, Piniutowie, Koziukowie. Jednak już w latach 60. i 90. XX wieku tym rzemiosłem zajmowali się tylko bracia Szopikowie – Józef i Piotr – kontynuuje Oksana Wasilko. - W rodzinie Szopików cała rodzina zajmowała się garncarstwem, w wiosce nazywano ich nawet „glinianymi Szopikami”, ponieważ cztery pokolenia tej rodziny były związane z obróbką gliny. Znali wszystkie metody garncarstwa, różne techniki wypalania, ale najbardziej lubili tworzyć naczynia w kolorze dymno-czarnym. To właśnie oni nawiązali masową produkcję wyrobów o czarnym połysku”.
Dzisiaj wiele muzeów w republice szczyci się posiadaniem dzieł Józefa Szopika. Jego czarna ceramika znajduje się w zbiorach Grodzieńskiego Muzeum Historyczno-Archeologicznego, Białoruskiego Państwowego Muzeum Architektury Ludowej i Życia Codziennego oraz Narodowego Muzeum Sztuki. Srebrzysto-czarna, dymna ceramika z Porozowa stała się jednym z symboli ceramiki artystycznej Przyniemna. Jak unikalne rzemiosło niemal zniknęło
Od 1997 roku, po śmierci ostatniego mistrza garncarstwa Józefa Szopika, produkcja ceramiki z Porozowa została wstrzymana. Na szczęście nie na długo. Pierwsze kroki w kierunku odrodzenia lokalnej tradycji garncarskiej podjęto już w 2006 roku, kiedy to lokalny rzemieślnik Jewgienij Mateszuk zaczął wytwarzać różne wyroby z gliny. Garncarstwa nauczył go dziedziczny rzemieślnik Władimir Popławski. Młody człowiek zapoznał się również z dziedzictwem innych znanych lokalnych garncarzy. Jego wysiłki zapoczątkowały ruch na rzecz odrodzenia, zachowania i rozwoju garncarstwa w powiecie swisłockim.
Dzisiaj Jewgienij Mateszuk opanował tradycyjne technologie produkcji ceramiki z czarną glazurą i wytwarza różnorodną ceramikę (garnki, miski, dzbany o różnych rozmiarach). Ceramika jest tradycyjnie zdobiona błyszczącym dekorem. Mistrz nie tylko promuje lokalne tradycje garncarskie, ale także przekazuje swoją wiedzę młodemu pokoleniu w klubie dziecięcym „Cudowna glina”, utworzonym w dziale rzemiosła i kultury tradycyjnej Swislockiego Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki Ludowej. Uczy się u Jewgienija również jego syn Roman.
Starożytna sztuka poszerza swoją geografię: doświadczenia mieszkańców Swisłoczy są wykorzystywane w powiatach wołkowyskim i zelwieńskim.
Rzemiosło odradza się
Jednak konkretne, poważne kroki w kierunku odrodzenia sztuki garncarskiej rozpoczęły się w 2019 roku.
Wtedy w powiecie świsłockim opracowano projekt „Odrodzenie rzemiosła”, na którego realizację przyznano dotację Prezydenta Białorusi. W ramach projektu w bibliotece-centrum krajoznawczym w Porozowie zorganizowano tematyczne wycieczki do sali muzealnej „Sztuka gliny i ognia”, gdzie chętni mogą wziąć udział w warsztatach z pracy na kole garncarskim.
Dział rzemiosła i kultury tradycyjnej Centrum Kultury w Świsłoczy opracował wycieczkę tematyczną „Życie i twórczość znanego chłopa”, która opowiada o życiu i talencie Józefa Szopika oraz przybliża historię rozwoju garncarstwa w powiecie.
„Ekskursantom proponujemy zapoznać się z procesem pracy na kole garncarskim, wykonać własny niewielki wyrób ceramiczny. Na wystawie-sprzedaży prezentowana jest kolekcja pamiątkowych wyrobów ceramicznych: małe doniczki, dzbany, które będą miłymi pamiątkami” – opowiada Oksana Wasilko.
W 2024 roku Porozowo po raz pierwszy stało się stolicą festiwalu garncarzy „Sztuka gliny i ognia” oraz konkursu garncarstwa i ceramiki „Mistrzowie swojego fachu”, w którym od dwóch lat biorą udział rzemieślnicy z całego obwodu grodzieńskiego. W zeszłym roku podczas festiwalu uroczyście odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci braci-garncarzy Szopików na domu, w którym mieszkali i pracowali.
Piec przygotowuje się do uruchomienia
Kolejnym krokiem było otwarcie w sierpniu 2025 roku w powiatowym centrum kultury i sztuki ludowej centrum tradycyjnej ceramiki Świsłoczyźny, gdzie zainstalowano dwukomorowy piec do regeneracyjnego wypalania ceramiki. Dzięki niemu można w pełni przywrócić proces technologiczny produkcji ceramiki z czarną glazurą.
„Czekamy na zakończenie mrozów. Jak tylko pogoda na to pozwoli, planujemy uruchomić piec” – powiedział Jewgienij Mateszuk.
W nowym piecu będzie odbywać się regeneracyjne wypalanie ceramiki za pomocą procesów chemicznych. Dolna komora paleniska jest przeznaczona na drewno, górna – na wyroby garncarskie. W niej tworzy się tak zwana atmosfera pieca, w której będą wypalane i nabierały szczególnego czarnego połysku garnki, dzbany i inne wyroby rzemieślników ze Świsłoczy.
Priorytet turystyczny
Nie ma wątpliwości, że czarna ceramika i proces jej wytwarzania wzbudzą zainteresowanie zarówno profesjonalistów, jak i turystów. Tradycje ludowe, sztuka i rzemiosło w naszym kraju już od wielu lat cieszą się ogromną popularnością. „Rodzinne, swoje” ma szczególną wartość dla Białorusinów i coraz bardziej wpisuje się w trendy, jak twierdzi młodzież. W środowisku turystycznym takie ekskluzywne trasy są coraz bardziej popularne. Dlatego można z całą pewnością stwierdzić, że odrodzenie w obwodzie grodzieńskim unikalnej marki rzemieślniczej jest wkładem w ogólny rozwój turystyki, który w Białorusi jest jednym z kluczowych priorytetów.
Lilia Nowickaja,
BELTA

ENERGIA ATOMOWA
