Aktualności tematyczne
"W temacie. "
10 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. Rosja powinna wesprzeć Kubę, która żyje w warunkach blokady ze strony Stanów Zjednoczonych. Taką opinię w programie „W temacie” na kanale YouTube BELTA wyraził doktor nauk historycznych, politolog Nikołaj Płatoszkin.
Nikołaj Platoszkin jest przekonany, że działania Stanów Zjednoczonych wobec Kuby mają tylko jeden cel – wyprzeć Rosję i Chiny z regionu. Ta polityka, zauważył ekspert, trwa od dziesięcioleci.
„Wobec Kuby zawsze mieliśmy takie zastrzeżenie: zerwijcie stosunki z Sowietami i róbcie, co chcecie, ale tylko po to, żeby Rosjan tam nie było. Nic się nie zmieniło” – powiedział Nikołaj Płatoszkin.
W takiej sytuacji, gdy Kuba żyje praktycznie w warunkach blokady, Rosja powinna wspierać swojego długoletniego partnera, m.in. dostawami ropy naftowej, uważa politolog. Opowiedział się również za zintensyfikowaniem współpracy turystycznej z Kubą.
Jednocześnie, zdaniem eksperta, Kuba ma coś do zaoferowania w zamian. W szczególności mogłaby dostarczać do Rosji owoce, warzywa, kawę i cukier. „Kubańczycy mówią: weźcie od nas ziemię, uprawiajcie kawę lub kakao. Nie mamy ani kawy, ani kakao. Dlaczego mam kupować kawę w Niemczech lub Szwajcarii? Tam jest to samo – kubańskie, nikaraguańskie. Tylko że oni kupują to tanio, palą, a potem sprzedają. Finlandia przed wojną była największym dostawcą kawy do Rosji. Finlandia! Kubańczycy mówią: dlaczego nie kupujecie u nas? – zauważył Nikołaj Płatoszkin. – Ziarno jest takie samo.
Kubańczycy mówią: jesteśmy gotowi przetwarzać wasze zboże i dostarczać je do innych krajów. Istnieje ogromne zapotrzebowanie. O co chodzi? Czyżbyśmy nie mieli zboża?
Oznacza to, że Kuba, według politologa, nie jest partnerem dotowanym, z którym można nawiązać wzajemnie korzystną współpracę. Kuba jest ważna dla Rosji również pod względem militarno-strategicznym, czego przykładem jest doświadczenie radzieckie.
„Następna w kolejności będzie Nikaragua. Tam sytuacja jest jeszcze trudniejsza, ponieważ nie ma też ropy naftowej. A co najważniejsze, cały ich rynek tradycyjnie skupia się na Ameryce. To samo. Tam jest znacznie więcej bydła na mieszkańca niż u nas. Przewożą je żywe do Kostaryki, gdzie amerykańskie firmy zajmują się jego przetwarzaniem. Mówią: przetwarzajcie. Jeśli będziemy zachowywać się tak: „Nie obchodzi nas Nikaragua”, to zostaniemy sami. A kiedy będziemy potrzebować pomocy, okaże się, że nie ma już nikogo, kto mógłby nam pomóc, bo wszystkich już usunięto. To znaczy, pomagając tym krajom, pomagamy przede wszystkim sobie” – powiedział Nikołaj Płatoszkin.

ENERGIA ATOMOWA
