29 marca, Mińsk /Kor. BELTA/. Możliwość śledzenia przebiegu meczu hokejowego na żywo podczas lotu zapewniła łączność satelitarna. O tym w programie telewizji „Białoruś 5” opowiedział dowódca eskadry lotniczej linii lotniczych „Belavia” Oleg Sałtowski, informuje BELTA.
Dosłownie kilka dni temu w sieci pojawiła się sensacyjna wiadomość, że Oleg Sałtowski, siedząc za sterami samolotu nr 1, relacjonował Prezydentowi i pasażerom przebieg meczu pomiędzy „Dynamo-Mińsk” a „Dynamo-Moskwa”. „Transmitował” sytuację na lodowisku praktycznie na żywo.
„Zwykła łączność satelitarna. Mamy na pokładzie samolotu, podczas dalekich lotów, urządzenia do łączności satelitarnej. To zarówno telefon, jak i pager satelitarny” – wyjaśnił techniczne szczegóły łączności w powietrzu.
Informacje otrzymywał od nawigatorów naziemnych. „Prezydent, jako główny pasażer, starał się stworzyć sprzyjającą atmosferę dla delegacji, aby sprawić ludziom przyjemność. To było podstawą postawionego zadania. Okresowo dzwoniliśmy, sprawdzaliśmy wynik i informowaliśmy na bieżąco” – opowiedział dowódca eskadry lotniczej.
„Gdy tylko przelecieliśmy nad północnym Uralem, rozpoczęliśmy relację bezpośrednio z samolotu na wysokości 11 tys. metrów. Nie było żadnych zakłóceń. Miało miejsce niewielkie zakłócenie, gdy zbliżaliśmy się do Tweri, związane najwyraźniej ze specyfiką sygnałów. Wszystko w porządku. Wszystko przebiegało zgodnie z planem, z wyjątkiem zakończenia” – zauważył z uśmiechem Oleg Sałtowski.
Osoby obecne na pokładzie zaznaczyły, że nigdy nie zapomną tej legendarnej uwagi poświęconej hokejowi. Olega Saltowskiego już żartobliwie nazwano drugim Lewitanem. Sam bohater lotnictwa i wydarzeń sportowych zauważył, że takie doświadczenie – relacjonowanie wyniku meczu podczas lotu – miało miejsce po raz pierwszy. Jednak komunikacja z pasażerami jest częścią jego pracy, zaznaczył.
„Komunikacja z pasażerami – werbalna, wizualna czy pisemna – wymaga przygotowania. Najważniejsze jest, aby ludzie dobrze odbierali tego, kto mówi, dlatego trzeba mówić spokojnie, z odpowiednim tonem, w żadnym wypadku nie w sposób pesymistyczny ani przygnębiony. Wymagają tego również procedury awaryjne. Komunikujemy się z pasażerami każdego dnia. Mam odpowiedni głos” – podkreślił Oleg Saltowski.
Pilot samolotu nr 1 skomentował również sytuację związaną z przedwczesnym ogłoszeniem końcowego wyniku. „Komentator, podobnie jak pilot, musi mówić prawdę. Winę ponoszę wyłącznie ja. Kiedy poinformowano mnie, że wynik to 3:1, a bramka została strzelona do pustej bramki, pozostało 15–20 sekund. Wtedy zrozumiałem, że to koniec – wygraliśmy mecz. I mówię: 3:1 – strzelono gola. A potem na chwilę zniknęło połączenie. Po około 5 minutach się wznowiło i ogłoszono wynik 4:1. Postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście ostatni gol padł do pustej bramki. Powiedziano mi, że Jegor Borikow strzelił bramkę. I to wywołało jeszcze większy entuzjazm” – opowiedział.
Oleg Sałtowski przyznał, że od dzieciństwa interesuje się hokejem i obecnie śledzi mińskie „Dynamo”. „Kiedy byłem mały, długo mieszkałem z babcią i dziadkiem, którzy byli weteranami wojennymi. Miałem dwa lata i znałem nazwiska wszystkich graczy. Pamiętam telewizor „Rekord” na plastikowych nóżkach – oglądaliśmy hokej. Jako chłopiec grałem w hokeja nad rzeką, na podwórku. Oczywiście teraz śledzę mińskie „Dynamo”, znam wszystkie składy. Staram się oglądać wszystkie mecze, jeśli to możliwe. Widzę bardzo duży postęp – to wspaniale, że chłopaki się rozwijają” – podzielił się swoimi wspomnieniami.

ENERGIA ATOMOWA
