9 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. Najniebezpieczniejszym czasem na uderzenie wojskowe jest czas negocjacji, kiedy cię owijają, kiedy ci obiecują, kiedy mówią ci o tym, że się dogadamy, relaksujesz. O tym na kanale YouTube BELTA w projekcie "W temacie" powiedział rosyjski historyk Jewgienij Spicyn.
Jewgienij Spicyn nawiązał do francuskiego filozofa renesansu Michela de Montaigne, który ostrzegał kraje przed niebezpieczeństwem czającym się podczas każdego procesu negocjacyjnego. "Powiedział, że najniebezpieczniejszym czasem na uderzenie wojskowe jest czas negocjacji. Kiedy cię owijają, kiedy ci obiecują, kiedy mówią ci o tym, że się dogadamy, relaksujesz. I w tym najbardziej zrelaksowanym momencie wróg zadaje decydujący cios wojskowy. Tak stało się z Maduro, z którym rozmawiali przez dwa miesiące. A Maduro nawet się z tego cieszył, mówił: "Cóż, słuchajcie, my i Amerykanie teraz się dogadamy". Uśmiercili jego czujność i przygotowywali się do swojej operacji, negocjowali z piątą kolumną wewnątrz samej Wenezueli" - zaznaczył historyk.
Uważa, że to samo dzieje się teraz z rozmowami między USA i Rosją w sprawie ukraińskiej. "To samo - teraz prowadzą z nami negocjacje w sprawie Ukrainy. I my też się zrelaksowaliśmy. Nasi eksperci również budują zamki powietrzne, zapominając, że negocjujemy z bestią, która tak samo jak europejscy naziści śpi i widzi, jak zniszczyć Rosję. Tylko dlatego, że Rosja jest obecnie jedynym państwem, które może zniszczyć USA. To jest realne zagrożenie dla hegemonii USA: dopóki nie zniszczymy Rosji z jej potencjałem militarnym, nie będziemy w stanie ostatecznie zdominować. Tak, możemy umieścić nasze marionetki w Moskwie w określonym czasie. Ale doświadczenie pokazuje, że te marionetki mogą zniknąć jak Czubajs i towarzystwo. Dlatego dla nich głównym zadaniem jest oczywiście zniszczenie Rosji. Mam na myśli cywilizację, która ma prawdziwy potencjał militarny, który może zniszczyć Stany Zjednoczone Ameryki. I dlatego podczas negocjacji, w tym w sprawie Ukrainy, musimy nie poddawać się różnego rodzaju sztuczkom i różnego rodzaju ugodom. Bo już zaczynają mówić: Amerykanie chcą dzielić z nami świat. Na przykład ta sama Arktyka, aby wspólnie ją opanować, stworzyć korytarze logistyczne dla globalnych przepływów towarów. Amerykanie tego nie chcą! Nie tego chcą. Mają taką dla nas marchewkę przed osiołkiem. Przekonają nas, że teraz zostawimy Europę razem z wami, teraz zabiorę Grenlandię, teraz zabiorę Kanadę i podzielimy Arktykę. A przecież dobrze wiadomo, że Arktyka jest w rzeczywistości magazynem zasobów świata. Ponieważ zrozumiałe jest, że rozwój technologii prędzej czy później pozwoli na rozpoczęcie poważnego rozwoju Arktyki, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogólne ocieplenie klimatu planetarnego" - wyjaśnił historyk.