Na Grodzieńszczyźnie, podobnie jak na całej Białorusi, uważnie obserwują przebieg negocjacji między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, rozumiejąc ich wielkie znaczenie dla całego świata. Nazwiska głównych amerykańskich negocjatorów, którym prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Donald Trump powierzył prowadzenie dialogu z Rosją - Kushner i Witkoff - są na ustach mieszkańców Grodna, podobnie jak na całym świecie. O historii żydowskiej społeczności Grodna, w tym przodków Stephena Witkoffa, dowiedzieli się korespondenci BELTA.
"Rodziny o takim nazwisku we wspólnocie były"
"Nazwisko Pomeranets, które z domu miała babcia amerykańskiego negocjatora Rose Witkoff, jest powszechnym żydowskim nazwiskiem - powiedziała dyrektor Stowarzyszenia Społecznego "Dom wspólnotowy "Menora" Elena Kucewicz. - Najprawdopodobniej świadczy o tym, że jej nosiciele mieli w rodzinie właścicieli sklepów, którzy handlowali m.in. towarami kolonialnymi (w jego etymologii słowo "pomarańcza"). To znaczy byli przedsiębiorczymi, aktywnymi ludźmi. W żydowskiej społeczności Grodna zarówno przed, jak i po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej było wielu ludzi o takim nazwisku. Nawiasem mówiąc, sklepy z towarami kolonialnymi działały również w pierwszych dekadach XX wieku. Jeden z nich mieścił się przy obecnej ulicy Mitropolity Filareta w historycznym centrum Grodna, w tym pomieszczeniu działa obecnie apteka. Sprzedawano tam pomarańcze, mandarynki i inne egzotyczne produkty".
Według Eleny Kucewicz, społeczność żydowska w Grodnie, według dostępnych dowodów dokumentalnych, istniała od XIV wieku. Na przełomie XIX i XX wieku liczyła około 25 tys. osób. W mieście działały 43 synagogi i domy modlitewne. Historię współnoty można prześledzić po istnieniu w tym czasie szeregu przedsiębiorstw, które były własnością miejscowych Żydów, w tym fabryki tytoniu, fabryki rowerów, licznych manufaktur, młynów.
Jak się okazało, z Grodnem związane jest imię Rose Witkoff (z domu Rose Pomeranets). Dziadkowie Witkoffa ze strony ojca wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych z Imperium Rosyjskiego na początku XX wieku. Jednocześnie w amerykańskim spisie ludności za 1950 rok miejsce urodzenia dziadka Steve'a Davida Witkoffa (w tym czasie właściciela fabryki odzieży wierzchniej) jest wskazane bez szczegółów - Rosja. Żona Davida Rose również była obywatelką Imperium Rosyjskiego. Na stronie genealogicznej znaleziono kartę Rose Witkoff (z domu Pomeranets), w której wskazano jako miejsce urodzenia Grodno. W poszukiwaniu możliwych informacji zwróciliśmy się do instytucji, w których przechowywane są dokumenty historyczne.
Rejzele, wycinanka i splecenie kultur
Historia grodzieńskiej współnoty żydowskiej jako część bogatej przeszłości miasta nad Niemnem jest badana i starannie przechowywana w Grodzieńskim Państwowym Muzeum Historii Religii. Dwie sale opowiadają o odległej przeszłości żydostwa grodzieńskiego, o wydarzeniach lat wojennych związanych z Holokaustem, o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, o osobach, które wniosły znaczący wkład w rozwój miasta w czasie powojennym. Dlatego Muzeum stało się kolejnym punktem naszej trasy.
"Temat judaizmu jest jednym z ważnych dla badań, ponieważ judaizm, wraz z innymi wyznaniami, jest dla naszego terytorium wyznaniem tradycyjnym, mającym bardzo głębokie korzenie - mówi Andriej Tichomirow, kierownik Działu badań naukowych i prac wystawienniczych w Grodzieńskim Państwowym Muzeum Historii Religii. - Pierwsze współnoty żydowskie na ziemiach białoruskich pojawiły się pod koniec XIV wieku w Brześciu i Grodnie i od tego czasu ta grupa etniczna, religijna jest bardzo ważnym elementem naszego życia, gospodarki, kultury, sfery politycznej i innych. Sala Judaizmu i Kultury Żydowskiej na ziemiach białoruskich przedstawia zasady wiary tego wyznania, a jest to najstarsza religia monoteistyczna w rejonie Morza Śródziemnego, która wywarła ogromny wpływ na chrześcijaństwo i islam. Tutaj możesz zapoznać się z pismami świętymi, książkami, zasadami, których wierni Żydzi muszą przestrzegać w życiu codziennym. Jest ich sporo, są bardzo szczegółowe i kojarzą się przede wszystkim z chęcią utrzymania się w obcokrajowym, obcojęzycznym środowisku i przeniesienia swojej samoświadomości przez wieki".
W centrum sali znajduje się mapa-schemat starożytnego Grodna, na której oznaczone są żydowskie religijne instytucje publiczne miasta końca XIX początku XX wieku. Co ciekawe, pod koniec 1930 roku w Grodnie działały 43 synagogi. Świadczy o tym lista archiwalna na lata 1936-1939. Dlaczego tyle? Odpowiedź leży w zasadach religijnych, wyjaśnia Andriej Tichomirow: "W Grodnie mieszkało wówczas około 25 tysięcy Żydów. Synagogi znajdowały się w miejscach, w których mieszkali członkowie wspólnoty. Faktem jest, że w soboty, w szabat, praca, zgodnie z judaizmem, jest zabroniona. A chodzenie to także praca. W idealnym przypadku droga z synagogi do domu miała wynosić nie więcej niż 1,5 tys. kroków".
Jednocześnie, podobnie jak w innych krajach, na naszych ziemiach Żydzi aktywnie współdziałali z Białorusinami, z przedstawicielami innych narodowości, przez wieki trwała wymiana kulturowa. Przykładem tego jest piękna "Rejzele" (co w tłumaczeniu z jidysz oznacza "różyczka") z tradycyjnym narodowym tematem, która jest wystawiona w jednej z witryn muzealnych.
W rzeczywistości każdy Białorusin powie, że jest to nasza rodzima wycinanka, która przez lata wspólnego życia weszła również do kultury lokalnych Żydów. Zwróciliśmy również uwagę na podobieństwo nazwy tego pięknego wyrobu do imienia Rose.
„To bardzo interesujący przedmiot, ponieważ w innych regionach świata Żydzi po prostu nie spotykają się z reizełami. Jest to więc przykład przeplatania się i wzajemnego wzbogacania kultur” – zauważa pracownik muzeum.
„W społeczności żydowskiej Grodna szanowano i przestrzegano narodowych, religijnych tradycji. Jednocześnie udawało się nawiązywać dobre relacje z przedstawicielami innych narodowości. Ogólnie wszyscy żyli w pokoju i nie było żadnych poważnych konfliktów” – twierdzi pracownik muzeum, opierając się na dowodach historycznych.
Niestety, bardzo niewielu członków przedwojennej społeczności żydowskiej przeżyło Wielką Wojnę Ojczyźnianą. W Grodnie, podobnie jak na innych terytoriach okupowanych przez faszystów, utworzono getto żydowskie, i tysiące niewinnych ludzi zginęło z rąk nazistowskich oprawców. Niewielu udało się ocalić: ci, którzy jako więźniowie getta w Nowogródku, wśród których byli przodkowie Jareda Kushnera, cudem zdołali uciec z miejsc uwięzienia, oraz ci, których ryzykując życie ukrywali zwykli Białorusini, znani dziś jako Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. O nich również opowiada ekspozycja muzeum.
„Wspomnienia o Pomeranets pojawiają się w dokumentach”
Historię miasta i jego mieszkańców w postaciach i faktach można w dużej mierze prześledzić również w innej instytucji, gdzie również starannie przechowuje się i bada dokumenty. W tym wiele tomów dokumentów, w których można prześledzić różne okresy życia grodzieńskiej społeczności żydowskiej. W tym celu zwróciliśmy się do Narodowego Archiwum Historycznego Białorusi w Grodnie.
„Nazwisko Pomeranets pojawia się w niektórych dokumentach przechowywanych w naszym archiwum. Dla specjalistów zajmujących się genealogią i tworzeniem drzew genealogicznych jest to dobry znak” – powiedziała Anna Dobrowolska, kierowniczka działu informacji, publikacji i wykorzystania dokumentów Narodowego Archiwum Historycznego Białorusi w Grodnie. „Należy jednak pamiętać, że nie dysponujemy pełnym zbiorem dokumentów dotyczących życia ludności żydowskiej od końca XIX wieku do początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”.
Jak powiedziała specjalistka, głównym źródłem w takich przypadkach, gdy trzeba znaleźć daną osobę lub rodzinę, są zazwyczaj księgi metryczne. W archiwum przechowywane są one tylko za lata 1838, 1840-1842 i 1925-1939. Jednocześnie tylko częściowo dostępne są informacje o mieszkańcach miasta narodowości żydowskiej dotyczące ich urodzenia, zawarcia małżeństwa, rozwodu i śmierci.
W zbiorach archiwalnych przechowywane są również dokumenty Grodzieńskiej Izby Skarbowej zawierające informacje o opodatkowaniu mieszkańców guberni. Zachowała się część list mieszkańców Grodna, sporządzonych na podstawie wyników powszechnego spisu ludności Imperium Rosyjskiego z 1897 roku, a także listy specjalnej komisji guberni ds. spisu ludności żydowskiej w latach 1792–1893, listy poborowe guberni dotyczące służby wojskowej w latach 1871–1918. Istnieją dokumenty kancelarii gubernatora Grodna i zarządu guberni grodzieńskiej z różnych lat. W wielu z tych dokumentów pojawia się nazwisko Pomeranets. Aby powiązać je z korzeniami rodziny Witkoffów, potrzebne są dodatkowe informacje, uważają specjaliści. Jednak w wielu przypadkach nie udaje się znaleźć wielu informacji z powodu braku dokumentów: w latach wojny faszyści celowo niszczyli historyczne dokumenty.
W spisie ludności Stanów Zjednoczonych z 1920 roku, jak się dowiedzieliśmy, znajdują się informacje, że rodzice babci Steve'a Witkoffa, Rose Pomeranets, przenieśli się do Stanów Zjednoczonych w 1905 roku. Najprawdopodobniej z pomocą biura rekrutacyjnego ds. migracji zarobkowej: takie biuro, jak opowiedział pracownik Grodzieńskiego Muzeum Historii Religii Andriej Tichomirow, działało w mieście nad Niemnem. Dwóch młodych emigrantów spotkało się i założyło rodzinę już w Stanach Zjednoczonych. David Witkofff przeszedł za oceanem drogę od krawca do właściciela fabryki odzieżowej, a jego wnuk Stephen Witkoff stał się znanym prawnikiem, miliarderem i przyjacielem Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych powierzył mu prowadzenie negocjacji z Rosją.
Pamięć genetyczna ma znaczenie
„Aby zrealizować najważniejsze zadania, wśród których niewątpliwie znajdują się rozmowy rosyjsko-amerykańskie, Trump wybiera silnych, kompetentnych ludzi, którzy mają historyczne powiązania z Białorusią. Jak mówi głowa naszego państwa, nasi ludzie mają znak jakości. Jednocześnie w Białorusi nigdy nie dzieli się ludzi ze względu na pochodzenie narodowe lub wyznanie, Białorusini nigdy nie byli znani z dyskryminacyjnego podejścia do przedstawicieli innych narodów i wyznań. W tym mamy coś wspólnego ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie również występuje różnorodność narodowościowa i religijna. To dobra podstawa do rozwoju stosunków. Należy również zauważyć, że naród białoruski, podobnie jak żydowski, w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej padł ofiarą ludobójstwa ze strony nazistów” – taką opinię wyraził przewodniczący Grodzieńskiego Oddziału Białoruskiego Towarzystwa Politologów, kandydat nauk historycznych, docent katedry politologii i socjologii Grodzieńskiego Uniwersytetu im. J. Kupały Aleksander Arlukiewicz.
Naukowiec uważa, że istnieje takie pojęcie jak pamięć genetyczna, które również ma znaczenie.
Lilia NOWICKAJA,
zdjęcie Leonida SZCZEGŁOWA,
BELTA

ENERGIA ATOMOWA
