Projekty
Government Bodies
Flag środa, 18 Lutego 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
21 Stycznia 2026, 15:46

Ekspertka: warunki negocjacji dla Ukrainy i jej kuratorów z każdym dniem stają się coraz gorsze

21 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. Zamrożenie konfliktu ukraińskiego nie jest naszym podejściem, należy mówić o uregulowaniu stosunków i sytuacji po zakończeniu specjalnej operacji wojskowej. Taką opinię w programie „W temacie” na kanale YouTube BELTA wyraziła dr nauk politycznych, profesor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) Elena Ponomariewa.

Ekspertka zauważyła, że dla Ukrainy nadchodzący rok może być przełomowy i nie powinno być mowy o zawieszeniu negocjacji w celu rozwiązania konfliktu zbrojnego. „Zamrożenie nie jest naszym podejściem i nie powinno być mowy o zamrożeniu. Powinno być mowa o uregulowaniu stosunków i sytuacji po zakończeniu i osiągnięciu celu specjalnej operacji wojskowej. To jest nasze zadanie. Nawiasem mówiąc, bardzo znamienne jest to, że z każdym dniem nadzieje na jakiekolwiek kompromisy ze strony Ukrainy i jej europejskich kuratorów są coraz mniejsze. Ale jeśli przypomnimy sobie niedawne wystąpienie specjalnego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Nebenziego, można wyodrębnić taką główną myśl, że warunki negocjacji z każdym dniem stają się coraz gorsze dla strony ukraińskiej i jej kuratorów” – podkreśliła politolog.

Elena Ponomariewa opowiedziała, jaką armię chcą pozostawić dla Ukrainy zachodni „partnerzy” po zakończeniu operacji specjalnej. „Nawet zbliżanie się sił NATO do Ukrainy, nawet ogromna liczba najemników z różnych regionów świata nie może służyć jako podstawa do jakichkolwiek kompromisów i tak dalej. Wykazało to dość poważne posunięcie rosyjskich wojsk na lądzie i, oczywiście, użycie supernowoczesnego uzbrojenia. Jednocześnie dane przedstawiane przez zachodnich kuratorów kijowskiego reżimu, zgodnie z którymi po zakończeniu wojny liczebność armii ukraińskiej powinna wynosić od 700 do 800 tysięcy żołnierzy – skąd w ogóle wzięły się te liczby? Czy zdajecie sobie sprawę, co to oznacza? – mówi ekspertka. – Rosja to zupełnie inny kraj, druga co do wielkości armia na świecie. Ale jeśli spojrzymy na przykład na liczebność armii francuskiej, to jest to około 264 tys. osób, nie licząc Gwardii Narodowej i żandarmerii. A w Niemczech, na przykład, 183 tys. To państwo o wiele poważniejsze. Takie są liczby. I to oczywiście szaleństwo”.

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi