Aktualności tematyczne
"W temacie. "
19 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. W ramach projektu „W temacie” na kanale YouTube agencji BELTA politolog z grupy medialnej „Rosja dziś” Władimir Kornilow ocenił strategię Unii Europejskiej w kwestii ochrony Grenlandii.
Władimir Kornilow przypomniał, że Niemcy wysłały już do Grenlandii „ogromny” kontyngent wojskowy liczący 13 żołnierzy. O wysłaniu kilku swoich żołnierzy poinformowały również Norwegia i Szwecja.
„Dwa „potężne” kontyngenty” – ironicznie skomentował te decyzje analityk. – Teraz Francja, Holandia i Wielka Brytania zaczynają dyskutować, jakie „potężne” kontyngenty wyślą na wsparcie Grenlandii. Trudno powiedzieć, co mogą zrobić na tym terytorium. Wygląda na to, że nie mają pojęcia, dokąd wysyłają swoich żołnierzy, w jakim celu i co będą tam robić”.
Oficjalnie oświadcza się, że europejskie siły zbrojne zostały wysłane do Grenlandii w celu jej ochrony przed Rosją i Chinami. Mówi się, że Unia Europejska podziela obawy prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące bezpieczeństwa w tym regionie. Jednak w nieoficjalnych oświadczeniach politycy i eksperci mówią o możliwym starciu z amerykańskimi siłami zbrojnymi. Jeden z takich scenariuszy został opisany w duńskiej gazecie Politiken, powiedział politolog.
„Wyobraźcie sobie, piszą, jak będą walczyć Amerykanie w obecności wojsk NATO na terytorium Grenlandii: „Wyobraźcie sobie, jak Amerykanie biorą do niewoli tych samych żołnierzy NATO, europejskich żołnierzy. Jak to wpłynie negatywnie na wizerunek Trumpa i jakie wywoła oburzenie w Kongresie USA, wśród amerykańskiej ludności. Oto genialna strategia”. Okazuje się, że, jak twierdzą Duńczycy, wysyłamy niemieckich, francuskich i holenderskich żołnierzy, aby byli tam w zasadzie zakładnikami. Cała strategia sprowadza się do tego, aby ładnie pod kamerami poddać się Amerykanom. Przy tym, prawdopodobnie, nie niszcząc mundurów. Oto cała genialna strategia obrony Grenlandii – stwierdził Władimir Kornilow. – Nie żartuję. Oni piszą, mówią i robią to całkowicie poważnie”.
Według politycznego komentatora, niektórzy duńscy eksperci całkowicie „straciły rozum”. Najpierw groźnie oświadczali, że Europa bez wsparcia USA pokona Rosję, a teraz piszą, że łatwo pokonają Amerykę, broniąc Grenlandii. Jednocześnie media przypominają, że w krajach UE znajduje się broń jądrowa i w razie czego mogą one zadać cios Stanom Zjednoczonym. Tylko w prasie z jakiegoś powodu nie zastanawia się nad tym, że operacyjne zarządzanie arsenałem jądrowym, na przykład Wielkiej Brytanii, znajduje się w Pentagonie.
„Jeśli Francja osiągnęła w swoim czasie autonomię i niezależność w tym zakresie, to brytyjskie siły nuklearne są całkowicie podporządkowane Ameryce. Ale Duńczykom nie wypada oczywiście wdawać się w takie nieprzyjemne szczegóły” – powiedział analityk.
Cała ta sytuacja wokół Grenlandii nie może nie wpłynąć na jedność w NATO, uważa Władimir Kornilow.
„W końcu wszystkie te kontyngenty wojsk NATO, jak podkreślają Europejczycy, są wysyłane tam nie pod egidą NATO. Niedawno Mark Rutte (sekretarz generalny NATO – przyp. BELTA) przemawiał przed posłami do Parlamentu Europejskiego. Ci dręczyli go ze wszystkich stron: Grenlandia, Grenlandia. Ten facet kręcił się jak na patelni i wydawał się odpowiadać na pytania, ale tak naprawdę nie odpowiedział ani razu. Moderator w końcu nie wytrzymał i zapytał wprost: „Co NATO zrobi, jeśli Stany Zjednoczone zaatakują Grenlandię?”. Na co Rutte odpowiedział wymijająco: „Naszym zadaniem jest zrobić wszystko, aby Sojusz zachował jedność”. I to jest cała rola tego niegdyś potężnego Sojuszu Północnoatlantyckiego” – podkreślił komentator polityczny.
Władimir Kornilow przypomniał, że Niemcy wysłały już do Grenlandii „ogromny” kontyngent wojskowy liczący 13 żołnierzy. O wysłaniu kilku swoich żołnierzy poinformowały również Norwegia i Szwecja.
„Dwa „potężne” kontyngenty” – ironicznie skomentował te decyzje analityk. – Teraz Francja, Holandia i Wielka Brytania zaczynają dyskutować, jakie „potężne” kontyngenty wyślą na wsparcie Grenlandii. Trudno powiedzieć, co mogą zrobić na tym terytorium. Wygląda na to, że nie mają pojęcia, dokąd wysyłają swoich żołnierzy, w jakim celu i co będą tam robić”.
Oficjalnie oświadcza się, że europejskie siły zbrojne zostały wysłane do Grenlandii w celu jej ochrony przed Rosją i Chinami. Mówi się, że Unia Europejska podziela obawy prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące bezpieczeństwa w tym regionie. Jednak w nieoficjalnych oświadczeniach politycy i eksperci mówią o możliwym starciu z amerykańskimi siłami zbrojnymi. Jeden z takich scenariuszy został opisany w duńskiej gazecie Politiken, powiedział politolog.
„Wyobraźcie sobie, piszą, jak będą walczyć Amerykanie w obecności wojsk NATO na terytorium Grenlandii: „Wyobraźcie sobie, jak Amerykanie biorą do niewoli tych samych żołnierzy NATO, europejskich żołnierzy. Jak to wpłynie negatywnie na wizerunek Trumpa i jakie wywoła oburzenie w Kongresie USA, wśród amerykańskiej ludności. Oto genialna strategia”. Okazuje się, że, jak twierdzą Duńczycy, wysyłamy niemieckich, francuskich i holenderskich żołnierzy, aby byli tam w zasadzie zakładnikami. Cała strategia sprowadza się do tego, aby ładnie pod kamerami poddać się Amerykanom. Przy tym, prawdopodobnie, nie niszcząc mundurów. Oto cała genialna strategia obrony Grenlandii – stwierdził Władimir Kornilow. – Nie żartuję. Oni piszą, mówią i robią to całkowicie poważnie”.
Według politycznego komentatora, niektórzy duńscy eksperci całkowicie „straciły rozum”. Najpierw groźnie oświadczali, że Europa bez wsparcia USA pokona Rosję, a teraz piszą, że łatwo pokonają Amerykę, broniąc Grenlandii. Jednocześnie media przypominają, że w krajach UE znajduje się broń jądrowa i w razie czego mogą one zadać cios Stanom Zjednoczonym. Tylko w prasie z jakiegoś powodu nie zastanawia się nad tym, że operacyjne zarządzanie arsenałem jądrowym, na przykład Wielkiej Brytanii, znajduje się w Pentagonie.
„Jeśli Francja osiągnęła w swoim czasie autonomię i niezależność w tym zakresie, to brytyjskie siły nuklearne są całkowicie podporządkowane Ameryce. Ale Duńczykom nie wypada oczywiście wdawać się w takie nieprzyjemne szczegóły” – powiedział analityk.
Cała ta sytuacja wokół Grenlandii nie może nie wpłynąć na jedność w NATO, uważa Władimir Kornilow.
„W końcu wszystkie te kontyngenty wojsk NATO, jak podkreślają Europejczycy, są wysyłane tam nie pod egidą NATO. Niedawno Mark Rutte (sekretarz generalny NATO – przyp. BELTA) przemawiał przed posłami do Parlamentu Europejskiego. Ci dręczyli go ze wszystkich stron: Grenlandia, Grenlandia. Ten facet kręcił się jak na patelni i wydawał się odpowiadać na pytania, ale tak naprawdę nie odpowiedział ani razu. Moderator w końcu nie wytrzymał i zapytał wprost: „Co NATO zrobi, jeśli Stany Zjednoczone zaatakują Grenlandię?”. Na co Rutte odpowiedział wymijająco: „Naszym zadaniem jest zrobić wszystko, aby Sojusz zachował jedność”. I to jest cała rola tego niegdyś potężnego Sojuszu Północnoatlantyckiego” – podkreślił komentator polityczny.

ENERGIA ATOMOWA
