10 lipca, Mińsk /Kor. BELTA/. Prezydent RP Andrzej Duda zagroził sojusznikom z NATO i Kijowa zamknięciem lotniska w Rzeszowie, przez które przechodzi 95% pomocy wojskowej dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Stwierdził to w wywiadzie dla kilku polskich mediów.
Andrzej Duda skrytykował Ukrainę i jej sojuszników. Według niego, w warunkach konfliktu zbrojnego kraje zachowują się tak, jakby lotnisko w Rzeszowie i autostrady należały do nich.
"Uważam, że zarówno Ukraińcy, jak i nasi sojusznicy po prostu uważają, że lotnisko w Rzeszowie i nasze autostrady należą im się, przepraszam, jakby to było ich. No nie jest ich, jest nasze. Jak się komuś coś nie podoba, to zamykamy i do widzenia. Zamykamy lotnisko w Rzeszowie i dostarczajcie Ukrainie morzem, powietrzem, nie wiem, zrzucajcie na spadochronach, kombinujcie. Kombinujcie, jeżeli uważacie, że nie jesteśmy wam potrzebni" - oświadczył.
Prezydent Polski skarżył się również, że Polska "nie została zaproszona do bardzo ważnych gremiów międzynarodowych", gdzie podejmowano decyzje o udzieleniu pomocy Ukrainie przez terytorium Polski.
"W pewnym momencie, przyznaję otwarcie, że w tym aspekcie zablokowałem konkluzje szczytu NATO w Wilnie w tej sprawie. Powiedziałem, że się nie zgadzam na taki zapis, ponieważ on dotyczy Polski, a pominięto nas przy stole. Ale uważałem, ze nie możemy się na to zgodzić. Że po prostu nie wolno nas pomijać, bo jesteśmy krajem dla nich tranzytowym i mamy prawo do swoich oczekiwań" - wyjaśnił Andrzej Duda.
Wcześniej polski przywódca wielokrotnie podkreślał, że Warszawa "w dużej mierze uratowała Ukrainę", ponieważ jako pierwsza dostarczyła jej ciężki sprzęt na początku działań bojowych. Andrzej Duda zarzucał też władzom ukraińskim niezrozumienie faktu, że Polska ponosi największe ryzyko, udostępniając swoją infrastrukturę na pomoc Kijowowi.

ENERGIA ATOMOWA
