Projekty
Government Bodies
Flag Wtorek, 17 Marca 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
11 Lutego 2026, 20:38

Droga białoruskich zawodniczek w narciarskich skokach akrobatycznych na Igrzyskach Olimpijskich jako fabuła przygodowej epopeji. Podajemy szczegóły

 

Od 1998 roku białoruscy zawodnicy w narciarskich skokach akrobatycznych zdobywają medale na Igrzyskach Olimpijskich. Każdy cykl olimpijski białoruska szkoła narciarskich skoków akrobatycznych demonstruje swoją siłę - to już tradycja. Nie warto prognozować występów białoruskich sportowców w Mediolanie, prognozy są, jak wiadomo, sprawą niefortunną. Natomiast wierzyć i mieć nadzieję, że tym razem białoruska drużyna w narciarskich skokach akrobatycznych będzie znów dobra, naprawdę warto. Jak warto lepiej poznać tych, którzy reprezentują słynną szkołę na Igrzyskach Olimpijskich 2026. Tym bardziej, że zawody zaczynają się wkrótce. Anna Guśkowa, Anna Derugo i Anastasia Andrijanowa 17 lutego rozpoczną występ w kwalifikacjach do turnieju akrobatyki narciarskiej. O przygotowaniach i szansach na sukces korespondentowi BELTA opowiedział przewodniczący Białoruskiego Związku Narciarskiego Aleksander Grebniew.

Wyjątkowa okazja

Już fakt, że dziewczyny mają okazję występować na Igrzyskach Olimpijskich, jest wielkim sukcesem. To nie są rozumowania sportowe, tylko życiowe.. Okres kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w narciarstwie dowolnym trwa przez dwa sezony rywalizacyjne, w tym przypadku to sezony 2024/25 i 2025/26. Nasi zawodnicy, odsunięci od międzynarodowych występów, przegapili ostatni sezon. 2 grudnia 2025 roku stało się wiadomo, że Sportowy Sąd Arbitrażowy uchylił decyzję Rady Międzynarodowego Związku Narciarskiego o niedopuszczeniu białoruskich sportowców do zawodów międzynarodowych. Pojawiła się mała szansa na zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie. Nikt nie zamierzał jej przegapić.

Co więcej, wydarzenia rozwijały się z niesamowitą prędkością, jak zauważa Aleksander Grebniew. "2 grudnia otrzymaliśmy decyzję sądu, a już 3 grudnia złożyliśmy dokumenty o uzyskanie neutralnego statusu dla naszych sportowców. Zwykle ta procedura trwa do 30 dni, ale my, korzystając ze wsparcia Narodowego Komitetu Olimpijskiego, w każdy możliwy i niemożliwy  sposób, wymusiliśmy ten proces. Wysłaliśmy nawet sportowców na jeden z etapów Pucharu Świata, aby tam czekali na odpowiedź i w przypadku uzyskania neutralnego statusu mogli od razu wyjść na start. Tak, podejmowaliśmy ryzyko, w tym w kwestii finansów. Ale przed nami było główne zadanie - zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie. I ryzyko było uzasadnione. Kiedy naszym sportowcom potwierdzono neutralny status, do końca kwalifikacji olimpijskich pozostały dwa etapy Pucharu Świata w Kanadzie, dwa w USA i jeden w Chinach. Rozpoczęło się nowe zadanie. Całe zamieszanie, które wydarzyło się w tak krótkim czasie, byłoby podstawą fabuły przygodowej epopeji" - mówi.
Turniej w Chinach, na którym wystąpili Białorusini, zakończył się 20 grudnia. A potem nadeszły święta noworoczne i wszystkie ambasady wyjechały na wakacje. Przypomnijmy jednak, że sportowcy muszą uzyskać wizy, aby wystąpić na etapach Pucharu Świata w USA.

Postanowiono pominąć etapy Pucharu Świata w Kanadzie, ponieważ uzyskanie wizy do Kanady jest bardzo trudne, i po prostu nie było na to czasu. Dlatego wszystkie wysiłki skierowano na zawody w Ameryce. Na szczęście kwestia wiz została rozwiązana pozytywnie i zawodnicy mogli wystartować w eliminacjach.

W wyniku tych wszystkich perypetii Anna Guśkowa, Anna Derugo i Anastasia Andrijanowa zakwalifikowały się do Igrzysk Olimpijskich. W przypadku  freestylu jest to wyjątkowa sytuacja, ponieważ dostanie się do grona 25 najlepszych zawodniczek w tak krótkim czasie jest niezwykle trudne. Okazało się jednak, że jest to całkiem możliwe.

System online wszystko wytrzyma

„Szczególnie ucieszyła mnie stabilność naszych zawodniczek i białoruskiej szkoły freestylu jako całości. Niezależnie od tego, jak trudne były warunki, dziewczyny wykazały się stabilnymi skokami. Należy dodać, że przed etapem Pucharu Świata w Chinach nie stały ani jednego dnia na śniegu, występowały praktycznie na bieżąco. Przyjechały, trenowały przez dwa dni i poszły występować. Świadczy to o mistrzostwie, odwadze, sile zawodniczek i profesjonalizmie sztabu trenerskiego. I to bardzo wymownie pokazuje, jak bardzo wszyscy byli zdeterminowani, aby wystartować w Igrzyskach Olimpijskich. Chęć wystąpienia na olimpiadzie była tak wielka, że dokonały praktycznie niemożliwego. Doskonale rozumieliśmy, że nasze szanse na zakwalifikowanie się do Mediolanu wynoszą 50 na 50. Ponieważ brany jest pod uwagę nie ranking światowy, ale ranking, który jest tworzony na podstawie wyników zawodów kwalifikacyjnych z okresu dwóch lat. Oczywiście były obawy, że sytuacja może się odwrócić i nie będzie dla nas korzystna. Mówi się, że papier wszystko wytrzyma. W naszym przypadku wszystko wytrzymuje system online, który pokazuje rzeczywistą sytuację w rankingu. I nasze dziewczyny przebiły się do tego rankingu. Zawsze liczymy na najlepsze, ale przygotowujemy się na najgorsze” – podkreśla Aleksander Grebniew.

Według niego, w tym przypadku było dokładnie tak samo. „Trochę szkoda, że chłopaki nie zakwalifikowali się do Igrzysk Olimpijskich. Ale cieszy fakt, że mamy z kim pracować i kogo przygotowywać do następnych Igrzysk Olimpijskich. Białoruska szkoła freestylu od 30 lat stabilnie osiąga dobre wyniki i postępy. I motywuję sportowców, aby nie zrywali z takimi dobrymi tradycjami” – mówi przewodniczący Białoruskiego Związku Narciarskiego.

Połączenie młodości i doświadczenia

Najbardziej doświadczona zawodniczka w białoruskiej drużynie – Anna Guśkowa – kontynuuje tradycje, które częściowo sama zapoczątkowała. Mistrzyni olimpijska z 2018 roku, srebrna medalistka igrzysk z 2022 roku, w tym sezonie zmagała się z kontuzjami. Jednak jej sportowy charakter pomógł jej je pokonać i pozostać w szeregu. „Ania ma dwa medale olimpijskie, więc podpowiadam jej, że Bóg kocha trójkę. Ania jest bardzo zmotywowaną sportsmenką, osobą o silnym charakterze. To prawdziwa wojowniczka, z którą można wyruszyć na zwiad i wykonać każde zadanie bojowe” – zauważa Aleksander Grebniew.
Dla Anny Derugo zawody w Mediolanie są drugimi w jej karierze. W 2022 roku w Pekinie zawodniczka miała niezły program skoków, ale, jak sama twierdzi, emocje nie pozwoliły jej przejść z kwalifikacji do finału.
W ciągu czterech lat Anna osiągała stabilne wyniki i znacznie poprawiła swoją formę. „Anna jest intelektualistką, myślącą sportsmenką, która lubi się uczyć i odkrywać coś nowego. Jest bardzo ambitna w dobrym tego słowa znaczeniu i całkiem niezła pod względem technicznym” – mówi Aleksander Grebniew.
Anastasia Andrijanowa jest najmłodszą zawodniczką w drużynie, ale ma już doświadczenie olimpijskie. Podczas poprzednich Igrzysk Olimpijskich dotarła do finału, gdzie zdobyła 12. miejsce. Przez cztery lata, od Pekinu do Mediolanu, zawodniczka doskonaliła swoje umiejętności. „Anastasia to osoba, która nieustannie pracuje nad sobą i dąży do osiągnięcia nowych celów. Jest otwarta na wyzwania i nie boi się trudności. Anastasia jest bardzo dobrym strategiem i odporną na stres zawodniczką, która potrafi się skupić w odpowiednim momencie” – mówi przewodniczący Białoruskiego Związku Narciarskiego.

Tak więc na Igrzyskach Olimpijskich w 2026 roku białoruski freestyle będzie reprezentowany przez połączenie młodości i doświadczenia. Kto będzie miał trudniej – Anna Guszkowa, na którą liczą kibice i której boją się rywale, czy Anastasia Andrijanowa, która nie ma na barkach ciężaru wielkich tytułów – to pytanie retoryczne. Ale to, że w Mediolanie żadna z dziewczyn nie będzie miała łatwego zadania, jest oczywiste. 

Tylko w górę i do przodu

„W sporcie powinna istnieć wewnętrzna rywalizacja, która inspiruje i motywuje. Cieszę się, że na olimpiadę pojadą różne zawodniczki, zarówno pod względem charakteru, jak i osiągnięć. Wszystkie są utalentowane i wszechstronne. Freestyle to wyjątkowa dyscyplina sportowa, uprawiają ją osoby o szczególnym sposobie myślenia. Każda z naszych zawodniczek jest wyjątkowa. Nigdy nie uwierzę, że któraś z nich przestraszy się trudności. Na igrzyskach olimpijskich zobaczymy absolutnie uczciwą, sprawiedliwą, prawdziwą walkę sportową. Walkę z rywalami, walkę wewnątrz drużyny i walkę z samym sobą. To będzie bardzo interesujące” – rozważa Aleksander Grebniew.

Jednak podczas Igrzysk Olimpijskich dziewczyny będą musiały rywalizować nie tylko z przeciwniczkami i sobą, ale także z faktem, że przez te cztery lata, kiedy nie startowały w międzynarodowych zawodach, freestyle się zmienił. Postępu nie da się zatrzymać, a sport się zmienia. 

Według Aleksandra Grebniewa, podczas zawodów olimpijskich główna walka rozegra się między tymi, którzy już wykonują potrójne salta, a tymi, którzy potrafią idealnie wykonać podwójne: „Nasze hasło – „Tylko w górę i do przodu!” – sprawdza się zarówno na skoczni, jak i w życiu. Oczywiście obserwujemy naszych rywali, analizujemy ich skoki, rozumiemy, z czym wyjdą na Igrzyska Olimpijskie, ale jestem głęboko przekonany, że olimpiada i etapy Pucharu Świata to zupełnie różne zawody z fizyczno-psychologicznego punktu widzenia. Ponieważ Igrzyska Olimpijskie to także walka psychologiczna: kto jest silniejszy, ten wygrywa. I to właśnie sprawia, że olimpiada jest tak wspaniała, że jest pełna niespodzianek”.

Waleria STECKO,
zdjęcie Białoruskiego Związku Narciarskiego i Narodowego Komitetu Olimpijskiego Białorusi,
BELTA
Świeże wiadomości z Białorusi