Aktualności tematyczne
"W temacie. "
9 lutego, Mińsk /Kor. BELTA/. Stany Zjednoczone Ameryki starają się zmniejszyć wpływy Rosji i Chin w swoim regionie. Taką opinię w projekcie "W temacie" na kanale YouTube BELTA wyraził doktor nauk historycznych politolog Nikołaj Platoszkin.
Według politologa Stany Zjednoczone nie przejmują się tym, czym ich polityka zagraniczna stanie się dla świata i poszczególnych krajów w kolejnych latach.
"Żyją tam od wyborów do wyborów. Wybory mają w październiku (wybory do Kongresu USA - not. BELTA). Najważniejsze, co się nazywa, przetrwać do tego czasu" - powiedział Nikołaj Platoszkin.
Przypomniał, że Amerykanie poparli Donalda Trumpa w wyborach, bo ten obiecał zaprowadzić porządek w gospodarce. Jednak jego metody okazały się bardzo kontrowersyjne. "Trump natychmiast zaczął grozić wszystkim krajom podniesieniem ceł na ich towary importowane do USA, jeśli nie kupią więcej amerykańskich towarów. Jak należy tworzyć amerykańską gospodarkę: zmusić wszystkich do kupowania amerykańskich towarów. Właśnie zmusić" - zwrócił uwagę politolog.
Takie ruchy spotkały się z aktywnym oporem na rynkach zagranicznych. Kraje zaczęły podnosić cła w odpowiedzi. W rezultacie amerykańska gospodarka ponownie znalazła się pod ciosem. "W rezultacie ludzie szaleją i mówią: co wy czynicie?" - zaznaczył politolog.
W podobny sposób zmieniła się dla władz ostra walka z migrantami. Działania rządu amerykańskiego wywołały masowe protesty. "Zabili trzech Amerykanów na ulicy, żadnych imigrantów. I to bez powodów. Rozpoczęły się masowe, milionowe demonstracje przeciwko Trumpowi pod hasłem "Nie mamy królów" - przypomniał Nikołaj Platoszkin.
Powiedział, że problemy na froncie wewnętrznym sprawiają, że Trump szuka zwycięstwa w polityce zagranicznej. Jednak i tutaj nie wszystko jest tak jednoznaczne. Jak pokazują sondaże, większość Amerykanów nie poparła działań swoich władz w Wenezueli. "Nie chodzi o to że kochają Maduro. Nie rozumieją sensu. Nikt nie wierzy w te bajki, że jest jakimś dilerem narkotyków" - powiedział ekspert.
Z powodu nacisków USA zagrożona katastrofą humanitarną jest Kuba. Uznaje to również kierownictwo ONZ. "Czy ludzie są winni? A zadanie jest następujące: oto ja, Trump, nikt nie był w stanie zmienić komunistycznego reżimu na Kubie, ani Reagan, ani Kennedy, a ja mogłem, zrobiłem, kochajcie mnie - uważa Nikołaj Platoszkin. - Kiedy Trump podpisywał dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego z powodu Kuby, dlaczego to zrobił: ponieważ prezydent Stanów Zjednoczonych bez sankcji Kongresu nie może wypowiedzieć wojny, walki toczyć. Ten dekret o stanie wyjątkowym daje Trumpowi w każdej chwili możliwość nałożenia sankcji lub siły militarnej na tę wyspę".
Wszystkie te działania USA wobec Wenezueli i Kuby mają tylko jeden cel - wycisnąć z regionu Rosję i Chiny, uważa politolog. Ta polityka, dodał, ma dziesiątki lat.

ENERGIA ATOMOWA
