Projekty
Government Bodies
Flag środa, 18 Lutego 2026
Wszystkie wiadomości
Wszystkie wiadomości
Społeczeństwo
03 Stycznia 2026, 18:19

„Celem jest uczynienie Ameryki Południowej „tylnym podwórkiem” Stanów Zjednoczonych”. Ekspert wojskowy o sytuacji w Wenezueli

3 stycznia, Mińsk /Kor. BELTA/. Ameryka od dawna przygotowywała się do operacji zbrojnej przeciwko Wenezueli. Taką opinię wyraził korespondentowi BELTA zastępca kierownika wydziału ds. dydaktycznych i naukowych – kierownik działu dydaktyczno-metodycznego wydziału Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Akademii Wojskowej Białorusi, kandydat nauk wojskowych Andriej Bogodel.

„Amerykanie mieli wszystko zorganizowane – utworzyli grupę w Morzu Karaibskim, skoncentrowali lotnictwo, piechotę morską, siły specjalne, przeprowadzili praktyczne działania. Ultimatum USA dotyczące odejścia Maduro od władzy wygasło pod koniec listopada i, zgodnie z oczekiwaniami, nie przyniosło skutku. Było jasne, że Trump nie ustąpi. Wszystko zaczęło się od ataków dronów, wenezuelski system obrony powietrznej nie zadziałał, lotnictwo nie było w stanie przeciwstawić się atakom – przestrzeń powietrzna stała się amerykańska od pierwszych sekund. Natychmiast nad Caracas pojawiły się amerykańskie bojowe helikoptery desantowe z elitarnymi oddziałami specjalnymi, a od strony morza gotowa do działania była specjalna jednostka piechoty morskiej. Siły te zostały rozmieszczone jeszcze na początku kampanii „Południowa Włócznia" mającej na celu powstrzymanie przepływu narkotyków na Morzu Karaibskim. W rezultacie oddziały specjalne przeprowadziły operację schwytania legalnie wybranego Prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.

Nie jesteśmy świadkami pełnej wojny, a raczej operacji specjalnej mającej na celu wymuszenie zmiany władzy i przyjęcie warunków Trumpa. Można przypuszczać, że nastąpią kolejne podobne operacje, które będą pojawiać się nagle i równie szybko się kończyć. Nie można wykluczyć, że po porwaniu Maduro nastąpi przerwa, próby porozumienia się, a jeśli nic nie wyjdzie, może nastąpić kontynuacja. Ale Amerykanie na pewno nie zdecydują się na operację lądową. Do jej przeprowadzenia potrzebne są zupełnie inne siły, a stawką będą liczne wewnętrzne sprzeczności w samej Wenezueli" - uważa Andriej Bogodel. 

Jego zdaniem w perspektywie czeka nas albo jakiś układ, albo wojna domowa, a może nawet obie te opcje naraz. Nie można też wykluczyć powtórki scenariusza syryjskiego, tylko w wersji latynoamerykańskiej: „Obecnie obserwujemy realizację celów określonych w strategii bezpieczeństwa narodowego USA, początek wdrażania doktryny Monroe'a w wersji Trumpa. Jej celem jest uczynienie Ameryki Południowej „podwórkiem” Stanów Zjednoczonych. W obecnych warunkach mało kto będzie w stanie realnie pomóc Wenezueli – nikt nie jest obecnie w stanie konkurować na równi ze Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza na półkuli zachodniej, gdzie o losach decyduje właśnie Waszyngton”. 

„W związku z tym – kto teraz powie, że Łukaszenka nie miał racji, dzwoniąc przed Nowym Rokiem do Chrenina... Okazuje się, że nasz Prezydent jest w stanie przewidzieć praktycznie wszystkie nadchodzące wydarzenia” – podkreślił ekspert. 

„A co będzie dalej na Morzu Karaibskim, można przeczytać w tej samej strategii bezpieczeństwa narodowego USA – kolej, jak sądzę, przypada na Nikaraguę i Kubę. To tylko kwestia czasu, a o pokoju i dobrobycie w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa nie ma ani słowa, mowa jest tam tylko o dobrobycie USA i ich sojuszników” – zauważył Andriej Bogodel.

Wcześniej Prezydent Białorusi kategorycznie potępił akt amerykańskiej agresji wobec Wenezueli. O konsekwencjach Aleksander Łukaszenka mówił niedawno w wywiadzie dla amerykańskiej dziennikarki Grety van Susteren. W szczególności Łukaszenka wyraził opinię, że „będzie to drugi Wietnam”.

TOP wiadomości
Świeże wiadomości z Białorusi